I shall be released
Znów w pociągu. Znów z tymi samymi uczuciami. Kocham moją mamę i jednocześnie nie mogę jej znieść. Zwykle jest bardzo przyjazna, a jej oddanie dla dzieci i wnuków jest nieporównywalne z niczym innym. Z jednej strony potrafi pracować ponad siły, z drugiej- nie chce jej się wyjść z domu, pójść do lekarza, spędzić jakoś czasu z koleżankami. No i jak nikt potrafi słowami wbić szpilę. Momentami zacząłem nawet to doceniać, bo widzę przez to jej doskonałe zdolności do obserwacji. Mama po prostu wie jaki ktoś jest i jaka jest jego słaba strona. Nie muszę to być ja, moi bracia czy inna rodzina mamy, ona rozgryza każdego.
Jestem uzależniony od Beatstara już tak bardzo, że nawet moja miła zaczęła na to narzekać. Trochę mnie to przebudziło i skierowało myśli by coś zmienić, ale oczywiście w nieco innym kierunku, a właściwie rozmnożyło się, bo myślę o tym, jak po prostu zadbać o siebie. Jak nie spędzać wolnego czasu na pierdołach, które w dłuższej perspektywie nic mi nie dają, a na czymś, co będzie dobre dla mojego ciała i głowy. Nie jest to łatwe, bo złe rzeczy po prostu uzależniają od siebie. Niektórzy mówią, że dobre też, ale sam chyba tego nigdy nie doświadczyłem. Możliwe, że bieganie swojego czasu było niemal uzależnieniem, ale tak naprawdę bardziej traktuję to jako świetną samodyscyplinę z mojej strony. Chciałbym do takiej wrócić.
Cmentarze przeleciały mi szybko. Nie wiem do końca dlaczego, ale w tym roku nie widziałem jakichś specjalnych tłumów. Nie widziałem też moich ulubionych stoisk z cukierkami i ciastkami. Na Majdanku, dosyć przypadkowo, uświadomiłem sobie, że żyjemy w coraz trudniejszych czasach. Nie przepadam za przesadnie ozdobionymi grobami, ale teraz wszędzie bez wyjątku było jakoś tak... ciemniej. Ciemniej i smutniej. Kwiaciarnia też mniej zarobiła. Nawet w takich kwestiach widać kryzys. Mam wrażenie, że to dopiero początek czegoś gorszego. Nie wiem czy kiedykolwiek wcześniej w życiu przeżyłem taki spadek komfortu życia. A już na pewno nie chciałbym kiedyś przypomnieć sobie tych słów i ze śmiechem wspominać jaki to byłem naiwny, że smuciły mnie puste groby i drogi spożywczak.
Trzeba coś zrobić. Trudne chwile dla piękniejszego mnie. Coś się budzi. Mam nadzieję.
Oby rano ta nadzieja nadal we mnie trwała.
Komentarze
Prześlij komentarz