Dzieje się tyle

Znasz to uczucie kiedy do oczu napływają ci łzy, ale wiesz, że są to łzy radości? Pomimo wielu chujowych rzeczy, które mi się przytrafiają, mam tak ostatnio często. I pogoda staje się piękna, i ona, moja ukochana jest piękna, i to dzięki niej zdarza mi się płakać ze szczęścia. 

Jadę teraz do Lublina po miesiącu pracy w Katowicach. Zwolniłem się, bo naprawdę ciężko było tam wytrzymać. Przyznaję, starałem się tak jak staram się zawsze (a nawet bardziej), ale pewne sytuacje i rzeczy po prostu są skazane na chujowość i brak w z tej chujowości wyjścia. Nie winię nikogo. Już szukam kolejnej pracy. W końcu znajdę tę właściwą. Tę, o której nie będę mówił 15 godzin na dobę, by odreagować stres z nią związany i załagodzić w myślach wszystko co mi nie wyszło. Zdaję sobie sprawę, że początki zawsze są trudne, lecz uważam, że do pewnych rzeczy po prostu jestem stworzony, a inne w ogóle do mnie nie pasują. Pewne też należy wykonywać w zaciszu domowym w ramach hobby, bo w takiej postaci są przyjemne, a nawet ekscytujące, ale przy pracy na pełen etat zaczynają się jątrzyć i uwierać. Na ten moment jedyne czego się boję przy pracy przed komputerem to dłużyzny i nudy, bo znać się na tym znam. W tym właśnie jestem dobry. Na imię mi komputerowiec. 

Chcę mieć dużo pieniędzy. Och, jak ja pragnę mamony. By móc kupić markowe ubrania, ale tego nie robić, no bo niby po co. By nie patrzeć na ceny, by jadać częściej na mieście, gdy nie będzie nam się chciało robić żarcia w domu... Ach, pieniądze są takie fajne. Wiele bym dla nich zrobił. Jakby tylko ktoś chciał mnie oglądać na onlyfans...

Myślałem, że do Lublina pojadę wcześniej, ale praca w weekendy skutecznie rozjechała to postanowienie. Jakie oczyszczające było w końcu się zwolnić... Dajcie trochę sprawiedliwości, by ilość włożonego wysiłku była wprost proporcjonalna do zarobków...

Ciekawe co tam u rodziny. Zobaczą mnie sześć kilo chudszego.

Komentarze