Viva Betula

Zdałem ten przebrzydły dyplom i jestem już magister inżynier architekt. Poszedłem na ten kierunek studiów specjalnie dla tego długiego tytułu naukowego. Wielką satysfakcję sprawia mi zdobycie trzeciego wyróżnienia, po dyplomie inżynierskim i tym z reklamy wizualnej. To wszystkie dyplomy jakie zdobyłem w życiu i ze wszystkich mam wyróżnienie! Jestem dobry. Mój projekt magisterski nie jest idealny, teraz kilka rzeczy zrobiłbym inaczej, ale naprawdę dobrze mi wyszedł. Projekt i wszystko co dookoła niego: plansze, makieta, prezentacja. I snuję teraz mnóstwo planów i marzeń, o mój borze, jak dużo marzeń i planów ja snuję. Otwieram w głowie tę najlepszą furtkę, tworzę ten najlepszy scenariusz ze wszystkich scenariuszy jakie mogą wydarzyć się we wszystkich równoległych światach. Nawet jak nie wyjdzie tutaj, to wyjdzie w innym, prawda?

Jestem potężnie zrelaksowany. Nie wiem co się stało, ale czuję jakbym przyjął potężny zastrzyk z rozluźniającej substancji, której na pewno nie przyjąłem. Muzyka brzmi doskonale, fenomenalnie. Moje głośniki są kiepskie, szumiące, tanie i w swojej plastikowości powoli stają się retro, lecz nawet z nich muzyka brzmi teraz cudownie. Coś mi się przekręciło w głowie. Chciałbym by ten stan pozostał już na zawsze, bo czuję się najlepszą wersją siebie, która odbiera bodźce z otoczenia w wyrazisty, pełny emocji sposób. Myślę o brodzeniu w błocie, o wydurnianiu się z dziećmi. Jutro mój brat zostawia nam dzieci na dwa dni i będę z nimi układał lego i chodził na spacery za rączkę (chcą same ale nie wolno bo niebezpieczeństwo!!!!). Kocham je całym sercem. Kocham je tak mocno, że jednocześnie łzy napływają mi do oczu i wzbiera we mnie zapał do nie-wiadomo-czego. Jestem potężnie szczęśliwy. Chwilo trwaj, błagam. Nie chcę się obudzić i czuć niepewności co do przyszłości. I obawiać się, że będę stale rozczarowany tym jaki jestem przy- i dla innych ludzi. 

Zaprzeczam wszystkiemu co złe. Ostatnie kilka miesięcy było pełne powrotów do bolesnych wspomnień, ale teraz tego nie ma. Nie udaję, że to co się wydarzyło się nie wydarzyło, ale nie ma to już takiego znaczenia. Przeszłości nie zmienię. Chociaż teraz jestem w takim stanie, że nawet i myśli o zmianie przeszłości wydają mi się jakby delikatnie realne.

Kocham moją dziewczynę. I nie mówię tego, bo się naćpałem powietrzem z kurzem, tylko dlatego, że przeczytać to poza bezpośrednią konwersacją to dla niej coś trochę innego. Ostatnio między nami jest cicho. A w tym momencie chciałbym z nią krzyczeć. Nad ciszą czasami wzbierają się czarne chmury.

Ludziom brakuje zachwytów. Takich szczerych, naturalnych zachwytów. A zachwycać można się wszystkim. Dlaczego brzózki ludzi nie zachwycają? To są takie piękne drzewa. Najbardziej lubię właśnie brzózki. Czasami można pomylić je z wierzbami płaczącymi, ale są od nich lżejsze, bardziej kruche. Lubię to w nich. Mój borze, jak ja kocham brzózki. Kiedyś będę pił oskołę i będę bardzo zdrowy.

Jaką czystość umysłu teraz posiadam! Nic mnie nie boli, żaden dziurawy ząb, żaden splątany kręgosłup, żaden nadwyrężony staw ani suche łokcie. Jak to zatrzymać, jak? 

Chciałbym pomarzyć na werandzie własnego domu. Moje marzenia zawsze kończą się na zbudowaniu domu z werandą. A co dalej? O czym będę marzył jak go już zbuduję? Co jak już ułożę te keramzytowe bloczki? Niektórzy mówią, że życie kończy się wraz z założeniem rodziny. Niektórzy mówią, że zaczyna się po studiach. Niektórzy mówią, że młodość trzeba wykorzystać lub cisnąć, gdy jest się już doświadczoną osobą. A co jak nic nie jest najważniejsze? Nie ma żadnej hierarchii, wszystko jest równie ważne, równie potrzebne i życie jest po prostu fajne z całymi tymi wszystkimi typowymi przemianami? Z byciem dzidziusiem, chłopczykiem, chłopakiem, chłopem i dziadziuniem? Nie wiem zbyt dużo, by o tym dyskutować lub by oceniać, może wiele moich opinii i sposobów na życie jest bez sensu, ale to po prostu moje sposoby i moje opinie. Każdy ma prawo do swoich. Mi też jest czasami trudno docenić to, że ktoś nie kopiuje innych, a bardziej, że nie kopiuje... mnie. To chyba duży krok z mojej strony, zrozumieć że właściwe nie jest "a" lub "b" tylko "a w kontekście c" i "b w kontekście d". 

Z czasem coraz więcej słów z biblii zyskuje w mojej głowie powody, dla którego ich autorzy mogli je tak właśnie ułożyć. To po prostu symbolizm, który ma ułatwić życie innym, przekazywany przez tych, którzy sami już sobie sporo takim sposobem ułatwili.

O nie, wszystko mi się oddala. Monitor jest dwa metry ode mnie. Jakie to paskudne uczucie, gdy można wyciągnąć do czegoś rękę, a wydaje się być tak daleko. Na szczęście pogodziłem się z tym, że czasami przytrafia mi się to wrażenie. Nie wiem skąd się ono bierze, co to właściwie jest. To jak jakiś wzrok snajpera. Mógłbym teraz kampić w krzakach i czekać na swoją ofiarę. Mam zoom.

O, wróciło. Wszystko wróciło. Jest dobrze.

Szynka jest ze świni. O nie, nie jest dobrze.

Time. Ale to jest piękna piosenka. Trochę taka Eurowizja albo Festiwal Piosenki w Opolu, ale i tak niesamowicie piękna. Totalnie rozklejam się na wersie "And I, I wish time never mattered". Niby zwyczajne, lecz zaśpiewane z wielką siłą. Takie przyśpieszone. Nie wiem o co chodzi, ale czuję to. Czuję. Rozumiem, tak samo jak moją ukochaną.

Thirsty Boots. Ktoś w komentarzu napisał "Some songs, written for their own time, become songs for all time, and this is one". Nie wiem co do tej, w zasadzie to nie jestem pewny czy tak jest z jakąkolwiek piosenką, bo przyszłość może przynieść nie-wiadomo-co, ale to naprawdę bardzo ładnie napisane zdanie. Czasami jak coś ładnie brzmi to zyskuję swoją własną prawdę.

Na tym uroczyście zakończę ten post.




Komentarze