Skryjówka
Przez ostatni miesiąc snułem wizje na temat nowego posta. Chciałem by był jakiś inny, lepszy, bardziej emocjonalny, taki... a r t y s t y c z n y.
Teraz uświadamiam sobie, że moje posty i tak są ok. Podobają mi się. Nie są przegięte w żadną stronę, przez co traktuję je jak prawdziwy pamiętnik, który na starość mogę przeczytać i przypomnieć sobie, że naprawdę byłem taki, jaki wydaję się po tych postach.
Czytałem poprzedni i znów uderzyło mnie to, co uderzało mnie już wielokrotnie. Ale jakimś cudem nigdy nie mogę tego uczucia zapamiętać, by w końcu przestało mnie uderzać. Z każdym postem mam znakomite poczucie postępu i nabywania doświadczenia. Tak po troszku, ale zawsze. To bardzo budujące, szczególnie że ostatnimi czasy tkwi we mnie wrażenie, że moje życie bardzo zwolniło i stało się monotonne. To na pewno przez rzadsze kontakty z ludźmi. Brakuje mi ich bardzo. Wiosna co roku jest dla mnie porą, gdy bardziej niż zwykle chcę poznawać nowe osoby i miejsca.
Wiosna jest najbardziej zróżnicowaną porą roku. W ciągu dnia pojawiają się i znikają najróżniejsze kolory. Nawet parterowe garaże z gruzobetonu wyglądają teraz lepiej. W moim wieku czas zdaje się mijać coraz szybciej i nawet nie jest mi szkoda, gdy wiosna przemija, bo już na horyzoncie czuję kolejną za rok. I kolejne wspomnienia, kolejne dobre chwile, kolejne momenty czucia się niezwykłą wręcz pierdołą i porażką. Mam nadzieję, że tych ostatnich będzie coraz mniej. Chyba tylko nadzieja mi pozostaje, bo logika podpowiada mi, że jednak będzie na odwrót.
Jestem teraz też jakiś taki bardziej... muzyczny. Doskwierał mi brak tej cechy przez ostatnie miesiące, więc cieszę się, że wróciła. I wstawię do tego posta tyle piosenek, że się posracie. Wszystkie z nich kocham i na każdej płaczę. To jest taki przyjemny płacz, który mnie odhamia i pozwala mi snuć więcej wizji, w któryś będzie inaczej niż jest teraz. Obecnie nie jest źle, ale życie mam jedno, więc chcę zaznać jego różnych obliczy. Nie mam już takich głębokich myśli jak kiedyś, kiedy to sam byłem zaskoczony, że coś takiego i owego udało mi się wygrzebać z czeluści mojego mózgu. Dlatego chcę mieć działeczkę i domek z werandą, na której będę mógł czytać książki. I dużo roślin, i dużo słońca, bo zachwyt naturą to jest to, co jest mi teraz najbliższe temu zachwytowi nad swoimi dawnymi głębokimi myślami. Chyba wielu ludzi zmienia się w podobny sposób i zaczyna doceniać prosty styl życia. Dla mnie na moment takiego przełamania na pewno wpłynęła muzyka Dylana, który sam dokonał w sobie tej przemiany dopiero po wypadku na motocyklu. Jego piosenki po tym incydencie wydają mi się najbardziej naturalne, z takim prostym i uniwersalnym pięknem, bez skomplikowanych metafor. I tego właśnie oczekuję od świata, dlatego nie zawracajcie mi głowy czymś czego prawdopodobnie i tak nie zrozumiem. Każdy może kminić sobie takie rzeczy w swoim zakresie, ale ja się nimi męczę. I będę się męczył, dopóki nie zamęczę się tym, co wyznaję w tej chwili.
Komentarze
Prześlij komentarz