Już się nie ośmielam

Jestem fajnym człowiekiem. Jestem naprawdę dobry, pomocny, pracowity i zdolny- nie mam co do tego wątpliwości. Mimo to czuję się nieszczęśliwy. W moim życiu brakuje wszystkiego. To deprymujące tym bardziej, że nie wyobrażam sobie co mógłby mi ktoś w tej sytuacji doradzić. Miłe słowa nie działają. Tak tak, milion razy słyszałem już, że to ja sam powinienem sobie pomóc. I jak to zrobić? Zamęczyć się pracą tak jak teraz? Wiem, że jestem potrzebny i kochany... I co z tego? Wszystko jest takie nijakie i obojętne, a relacje z innymi mnie męczą. Mam dość nawet tego bloga.
Nadal lubię wszystko to, co lubiłem. Doceniam muzykę, sztukę, przyrodę. Wiem, że mam wspaniałych przyjaciół, których inni mi zazdroszczą. Ta świadomość jest jednak obok, obok tego mojego stanu i ginie w natłoku pesymistycznych myśli. Myśli, że źle podjąłem decyzje i że wciąż będę podejmował je źle. Że jestem niezrozumianym ziemniakiem. Że jestem brzydki, nieśmiały, wiecznie zestresowany i nie umiem postawić na swoim. 
Nie mam siły. Jestem emocjonalnie niedojrzały. Taki plus, że świadomość moich wad wychodzi mi chyba najlepiej. Jednak wciąż niektórzy uważają, że jestem narcystycznym zjebem.

Dzisiaj pierwsze urodziny córeczki brata. Dzieci są taką niezapisaną, piękną i radosną kartą. Życzę Hani by całe życie odkrywała nowy świat.

Komentarze