Zodiak

Moje życie jest niebiesko-szare. Niebieskie dla klarownych wyobrażeń i szare dla wszystkiego innego.

Mija właśnie tydzień mojego pobytu w Warszawie. Przyzwyczaić mogę się do każdego miejsca w przeciągu kilku dni, więc po tygodniu czuję się tutaj już jak w domu. Chociaż "dom" to dla mnie pojęcie bez ładunku emocjonalnego. Nie tęsknię za Lublinem, za moim blokiem, za moim mieszkaniem. Nie tęskniłem też za Lubartowem. Szlafroczek, herbatkę i memy mam wszędzie, gdzie tylko się udam. Chociaż zakaz korzystania z tych rzeczy również nie byłby dla mnie jakiś bardzo bolesny. Zakaz czego byłby? Kontaktu z rodziną. Potem długo długo nic, ale pewnie znalazłbym jeszcze kilka rzeczy, których odebranie mi byłoby straszne.
Praca w Warszawie jest ok, ale prawdopodobnie po przeprowadzce tu na stałe nie będę chciał związać swojej przyszłości z tą firmą. Za mało wyobraźni, za dużo taniej efektowności. Projekty wykalkulowane jedynie pod jak największe zyski. Jednak chyba największym minusem są typy projektowanych przez nich budynków: centra handlowe, biurowce i parkingi piętrowe. Ich ogrom i brak spójności w każdym projekcie mnie przytłaczają. Chciałbym wymyślać małe rzeczy, dopracowane w każdym szczególe, przede wszystkim z ideą. Trochę żałuję, że zrezygnowałem z katowickiej firmy. W ich realizacjach widziałem pasję. Trudno, przynajmniej mam co zwiedzać w stolicy.

Ranek wesoły, wieczór smutny. I tak każdego dnia do usranej śmierci.

Komentarze