Twist
Byłem we Lwowie z grupą ośmiu osób.
Lwów to miasto kontrastów. Z jednej strony zniszczone, zabite dechami kamienice, a z drugiej piękne, pełne przepychu i złota pałace. Ukraina to w ogóle kraj przeciwieństw. Ludzie tam ubierają się albo bardzo skromnie, albo wręcz ostentacyjnie bogato. To samo z samochodami: rozpadające się marszrutki, tramwaje które ledwo trzymają się na torach, pordzewiałe Lady, a obok Merce, Porsche, Lambo. To fascynujące, ale też nieco obrzydliwe. Świadectwo wyzysku i przyzwyczajeń społeczeństwa do chodzenia na skróty. Chociaż to piękni ludzie. Na uczelni dwoje moich najlepszych znajomych to dziewczyna i chłopak z Ukrainy. Lepiej się z nimi dogaduję. Są skromniejsi i tacy bardziej... skłonni do refleksji. Chciałbym, żeby w ich kraju było lepiej. Ja chyba taki nie jestem, ale na pewno mnie do takich łagodniejszych, inteligentnych ludzi ciągnie.
Lwów to miasto kontrastów. Z jednej strony zniszczone, zabite dechami kamienice, a z drugiej piękne, pełne przepychu i złota pałace. Ukraina to w ogóle kraj przeciwieństw. Ludzie tam ubierają się albo bardzo skromnie, albo wręcz ostentacyjnie bogato. To samo z samochodami: rozpadające się marszrutki, tramwaje które ledwo trzymają się na torach, pordzewiałe Lady, a obok Merce, Porsche, Lambo. To fascynujące, ale też nieco obrzydliwe. Świadectwo wyzysku i przyzwyczajeń społeczeństwa do chodzenia na skróty. Chociaż to piękni ludzie. Na uczelni dwoje moich najlepszych znajomych to dziewczyna i chłopak z Ukrainy. Lepiej się z nimi dogaduję. Są skromniejsi i tacy bardziej... skłonni do refleksji. Chciałbym, żeby w ich kraju było lepiej. Ja chyba taki nie jestem, ale na pewno mnie do takich łagodniejszych, inteligentnych ludzi ciągnie.
Ten wyjazd podbudował moją samoocenę. Dowiedziałem się na nim, że jestem naprawdę lubiany. Momentami było mi tak bardzo miło, że aż nie wierzyłem, że to prawda.
Teraz przypominam sobie moment tuż przed wyjazdem, gdy byłem zawalony robotą i mówiłem sobie :"Super, jadę w momencie największego zapieprzu, wydam tylko kasę i nic na tym nie skorzystam". Często jestem na siebie wściekły szczególnie jeśli chodzi o zbyteczne wydawanie pieniędzy, a perspektywa wyrzucenia kilkuset złotych brzmiała podwójnie źle. Lecz pojechałem. Pojechałem i nie żałuję, bo ten czas nie był pusty. Gdybym nie pojechał, prawdopodobnie nie zapamiętałbym co się działo w moim życiu w tych dniach.
Moi najlepsi znajomi z nami nie pojechali. Byli tylko wszyscy ci, z którymi jakoś tam się koleguję, ale mało kiedy toczę bardziej rozbudowane rozmowy. Trochę się tego bałem i jednocześnie byłem podekscytowany, że moja znajomość z nimi zdecydowanie się rozwinie. I rozwinęła się? I tak, i nie. Dowiedziałem się o każdym mnóstwo rzeczy, rozmawialiśmy i nawet się przytulaliśmy. Och, jak miło to wspominam... Jestem bardzo tulaśny, tylko wstydzę się zrobić ten pierwszy krok. Inni pili mnóstwo alkoholu, więc nie mieli takich oporów. Po czasie i ja nie miałem. No i jak to ludzie pod wpływem procentów, zdradzali mi swoje sekrety, które pamiętam i które mogę niecnie wykorzystać przeciwko nim. Nie zrobię tego, ale jakoś mnie ta możliwość ubogaca.
Każdy jest ciekawy. Lubię każdego. To już dojrzalsi ludzie, którzy jednak potrafią zrobić coś odważnego, żeby inni się z nimi nie nudzili. Nie, że tego wymagam- mi wystarczy rozmowa. Lecz widzę, że momentami wciąż mi przeszkadza- tak jak przeszkadzało aż od gimnazjum- jak niektórzy próbują na siłę zabłysnąć czymś głupim. Nie ma już namawiania, na szczęście.
Od powrotu do Lublina minął już tydzień. Widuję te same twarze, które jednak teraz są bardziej nieobecne. Ale rozumiem to. Sam jestem dla nich nieobecny. Wyjazd, wolność, alkohol, przygoda przełączają człowieka na inny tryb. Wiem, że oni myślą teraz podobnie i chcieliby z powrotem powrócić do tych szczerych, emocjonalnych rozmów, lecz w rzeczywistości my wcale tak do siebie nie pasujemy. Teraz jest tak jak być powinno. Odezwać się łatwiej, ale nie każdy może być dla innej osoby przyjacielem. Trzeba zaakceptować, że w pewnym momencie można za bardzo się przywiązać i tylko na tym tracić. Lecz zawsze należy pamiętać, że drugi człowiek wcale nie musiał mieć złych intencji, a wciąż udało mu się ciebie skrzywdzić.
Nie chcę brzmieć pesymistycznie. Podróże to wspaniała rzecz. Wszystko, wszystko mnie na ekscytuje. Wystarczy zobaczyć trochę inne życie, chociażby w mieście 100 km od miejsca zamieszkania. Nie tak dawno dowiedziałem się, że istnieje takie drzewo jak platan i rośnie w wielu miejscach Polski, tylko akurat bardzo rzadko tam, gdzie przebywam ja. Nawet kurwa drzewo potrafi być fascynujące.
Drzewo potrafi być bardzo fascynujące... Mieszkam na piątym piętrze i widzę z bliska mnóstwo koron wysokich, zróżnicowanych drzew. Czasami potrafię się przez kilka minut przyglądać jak drga na ich liściach światło słońca. Okno na południowy-zachód potrafi być przekleństwem i jednocześnie błogosławieństwem.
Niedawno przeczytałem książkę "Myślenie Architekturą" autorstwa Petera Zumthora. Musiałem zebrać literaturę do dyplomu, a pani bibliotekarka poleciła mi właśnie tę pozycję. Od razu byłem przekonany, bo o tym architekcie słyszałem już wcześniej od kogoś innego same superlatywy. Tę książkę trudno jest uznać za dobry materiał na źródło do jakiejkolwiek pracy naukowej. To bardziej luźne rozważania, które momentami podejrzanie blisko zbliżają się do poezji. Zumthor wymieniał co go inspiruje: rozświetlone nocą małe miasteczko, pracujący tartak, skały kształtowane latami przez przepływającą wodę. Było tego naprawdę mnóstwo. Postanowiłem zrobić sobie własną listę inspiracji, która będzie z czasem uzupełniana. Na razie znajdują się na niej kołyszące się na delikatnym wietrze gałęzie wierzby, rosa na roślinach, moment gdy niebo się rozjaśnia i słychać pierwsze ćwierkanie ptaków. I właśnie drgające na drzewach promienie słońca.
Pora już zakończyć ten post. Czuję się szczęśliwy.
Dawno nie było muzyki...
T.Rex- Cosmic Dancer
Piotr Szczepanik- Kochać Najpiękniejszy taniec, nie mogę się napatrzeć. Z 500 razy już obejrzałem i ciągle mi mało.
Avey Tare- Saturdays (Again)
Joy Division- Decades
Mercury Rev, Phoebe Bridgers - Jesseye' Lisabeth
Nie chcę brzmieć pesymistycznie. Podróże to wspaniała rzecz. Wszystko, wszystko mnie na ekscytuje. Wystarczy zobaczyć trochę inne życie, chociażby w mieście 100 km od miejsca zamieszkania. Nie tak dawno dowiedziałem się, że istnieje takie drzewo jak platan i rośnie w wielu miejscach Polski, tylko akurat bardzo rzadko tam, gdzie przebywam ja. Nawet kurwa drzewo potrafi być fascynujące.
Drzewo potrafi być bardzo fascynujące... Mieszkam na piątym piętrze i widzę z bliska mnóstwo koron wysokich, zróżnicowanych drzew. Czasami potrafię się przez kilka minut przyglądać jak drga na ich liściach światło słońca. Okno na południowy-zachód potrafi być przekleństwem i jednocześnie błogosławieństwem.
Niedawno przeczytałem książkę "Myślenie Architekturą" autorstwa Petera Zumthora. Musiałem zebrać literaturę do dyplomu, a pani bibliotekarka poleciła mi właśnie tę pozycję. Od razu byłem przekonany, bo o tym architekcie słyszałem już wcześniej od kogoś innego same superlatywy. Tę książkę trudno jest uznać za dobry materiał na źródło do jakiejkolwiek pracy naukowej. To bardziej luźne rozważania, które momentami podejrzanie blisko zbliżają się do poezji. Zumthor wymieniał co go inspiruje: rozświetlone nocą małe miasteczko, pracujący tartak, skały kształtowane latami przez przepływającą wodę. Było tego naprawdę mnóstwo. Postanowiłem zrobić sobie własną listę inspiracji, która będzie z czasem uzupełniana. Na razie znajdują się na niej kołyszące się na delikatnym wietrze gałęzie wierzby, rosa na roślinach, moment gdy niebo się rozjaśnia i słychać pierwsze ćwierkanie ptaków. I właśnie drgające na drzewach promienie słońca.
Pora już zakończyć ten post. Czuję się szczęśliwy.
Dawno nie było muzyki...
T.Rex- Cosmic Dancer
Piotr Szczepanik- Kochać Najpiękniejszy taniec, nie mogę się napatrzeć. Z 500 razy już obejrzałem i ciągle mi mało.
Avey Tare- Saturdays (Again)
Joy Division- Decades
Mercury Rev, Phoebe Bridgers - Jesseye' Lisabeth
Komentarze
Prześlij komentarz