Łilo. Ska

Dlaczego... Dlaczego wszystko co żywe chce trwać? Dlaczego zwierzęta chcą się mnożyć i mają instynkt samozachowawczy? Skąd wzięła się ta potrzeba i czy ona do czegoś prowadzi? Można płynąć przez życie bez zastanowienia się nad tym ani razu, lecz to jest coś takiego, co zostawia człowieka nie tylko bez odpowiedzi, ale zaskoczonego tym, jak mało interesował się tym co prawdziwe, wszechobecne, a mimo to tak tajemnicze.
Dlaczego się zmieniamy? Stawiam to pytanie, bo czerpię radość z tego, że mój gust się zmienia. Czy oszukuję w ten sposób swój umysł, który myśli, że moje nabyte doświadczenie i zmiany jakoś lepiej przystosują mnie do środowiska? Wątpię. To bardzo głupie. I tylko rodzi kolejne pytania.
Ale St. Stephen od Grateful Dead to słucham już pięćsetny raz dzisiaj.

Dużo myślę o osobach, które straciłem. Minęły Zaduszki, minęły rocznice. W grudniu już nic. Grudzień był szczęśliwy.

Niektórzy nie odeszli w taki sposób, z innymi już po prostu nie utrzymuję kontaktu. Tak tak, łatwo powiedzieć "no to się odezwij". Gorzej, że nam jak było, tak już nie będzie. Cały czas tli się w głowie ta nadzieja, że jednak tak, jednak udałoby się, byłoby super... Nie. Nie byłoby. Kiedyś mieliśmy czyste konto, byliśmy nieznudzoną sobą parą ludzi, która przeżyła dużo mniej niż do tej pory. Żal przyznać, ale te często dające satysfakcję zmiany nie wpływają dobrze na kontakty międzyludzkie, przynajmniej u mnie. Potem pozostaje tęsknota. Już na zawsze ta pierdolona tęsknota. Pustka, ciągle pustka. Cokolwiek- stale czegoś brak. Jak co kilka dni, wypełni to mróz, ból i gniew.

Komentarze