Żyję, bo jestem zaprogramowany, by chcieć żyć
Mam wrażenie, że na starość wszystko już przywołuje negatywne wspomnienia.
Rodzina pewnego mojego bliskiego kumpla jest.. normalna. Tak normalna, że aż dziwna. I on sam też jest dziwny w podobny sposób. Nie ma w tym nic złego, a wspominam o tym, ponieważ zaskoczony jestem jak wyjątkowa wydaje się mi taka "normalność".
Wspólnie oglądają telewizję. Po prostu siadają w piątkę przed telewizorem i bez słowa patrzą w ekran. Są dla siebie mili, a nawet jeśli wybuchają jakieś konflikty, brzmią one jak typowe sprzeczki między rodzeństwem. Kiedy zbliża się pora obiadu, zasiadają razem przy stole. Jest spokojnie.
Starszy brat gra w gry online z kolegami i używa przy tym słownictwa rodem z memów o nerdach, przy czym wije się jak sim, którego wysłaliśmy do komputera. Kumpel interesuje się polityką i jest- a jakże- prawicowcem. Zaś młodszy brat to taki śmieszny grubasek, który zakrada się, by złapać chipsa i butelkę coli. Nie może się powstrzymać, nawet kiedy w mieszkaniu są goście.
Nie ma problemów z pracą. Nie ma problemów ze szkołą. Pieniądze są, nie za dużo, nie za mało, tak w sam raz, by się utrzymać i czasami pozwolić sobie na jakąś rozrywkę. Mieszkanie jest bardzo zadbane, nigdy nie zauważyłem tam ani grama kurzu. Internet zawsze łączy. Instalacja elektryczna sprawna. Gazu nie wyjebało. Okolica spokojna. Samochód odpala. Co niedzielę chodzą do kościoła i nikt nie kwestionuje wiary.
To są moje wnioski wykształcone na przestrzeni siedmiu lat i poparte wielokrotnie słowami kolegi. Zastanawia się co mnie w tym dziwi. Dziwi mnie to, że wśród rozbitych, nieszczęśliwych, niepełnych rodzin trafiłem na taką, która jest modelem bez widocznych wad. Cieszę się, że jest właśnie taka, lecz nie mogę pozbyć się wrażenia, że czegoś jej brakuje. Siedem lat i nie dostrzegam żadnej cechy, która pchałaby rodzinę mojego kumpla w jakimś kierunku.
Uświadomiłem sobie, że żyję w ciągłym strachu przed przyszłością. Wykonuję zadania na uczelnię, a następnie martwię się czy podołam z kolejnymi. Z dnia na dzień, sam również nie wiem czy zmierzam w jakimś kierunku. Chyba raczej bezwładnie dryfuję. Gdzie mnie życie zaprowadzi tam będę. Ale przez większość czasu jest dobrze. Jestem na ogół pozytywnym człowiekiem, tylko tak się złożyło, że na blogu piszę głównie o tym co negatywne.
Brian Eno- Needle In The Camel's Eye
Uświadomiłem sobie, że żyję w ciągłym strachu przed przyszłością. Wykonuję zadania na uczelnię, a następnie martwię się czy podołam z kolejnymi. Z dnia na dzień, sam również nie wiem czy zmierzam w jakimś kierunku. Chyba raczej bezwładnie dryfuję. Gdzie mnie życie zaprowadzi tam będę. Ale przez większość czasu jest dobrze. Jestem na ogół pozytywnym człowiekiem, tylko tak się złożyło, że na blogu piszę głównie o tym co negatywne.
Brian Eno- Needle In The Camel's Eye
Komentarze
Prześlij komentarz