Posty tracą na szczerości. Mam milion tematów do rozpisania i połowy z nich nie mogę tutaj umieścić.
Wiem, że czasami jestem nie do zniesienia. Przepraszam za to wszystkich, którzy chcieli bym ich wsparł w trudnej chwili, a ja się wtedy wydurniałem jak skończony debil. Było takich sytuacji dużo i pewnie dojdzie jeszcze więcej, ale postaram się ograniczać i na przyszłość zachować trochę kultury. Przydałby mi się jakiś kurs na dobre pierwsze wrażenie, by nie zdarzały się sytuacje, że ludzie zaczynają mnie lubić dopiero po pierwszym zerwaniu kontaktu.
Przygnębiony jestem tym, jak mało znaczy moje słowo. Jakbym był cieniem kogoś innego, mnie nigdy nie bierze się na poważnie. Te same słowa wypowiadane przez innych są dużo bardziej wpływowe od tych padających z moich ust. To taka przykrość, która pozornie szkodzi mało i o niej na jakiś czas zapomnę, lecz ocknę się, gdy będę już przez nią słaby.
Bardzo łatwo się angażuję. Wystarczy godzina interesujących zajęć bym zapomniał na jakiś czas o świecie. A co poza tym? Postanowiłem, że chcę lepiej wyglądać i nauczyć się tańczyć. Wkręciłem się tak mocno, że spędziłem kilka godzin na karkołomnych wygibasach w maleńkiej przestrzeni mojego pokoju. Oczywiście bez rozgrzewki. Nie był to też polonez, tylko...ekhem... rasputin. W tym momencie umieram ze zmęczenia i boli mnie kolano. Ale było warto.
To się zdarzyło naprawdę... Mojej babci już nie ma. Nie zachodzę do jej pokoju, nie widzę jak odwraca wzrok w moją stronę. To wciąż ten sam ból, ale jakby... dalej.
Trudność sprawia mi pisanie na pozytywne tematy.
Zima w tym roku była pełna, stuprocentowa. Długa, mroźna i nawet śnieżna. Czuć już wiosnę. Kiedy nadejdzie w pełni, będzie spełnieniem.
Komentarze
Prześlij komentarz