Babci już nie ma. Nadal trudno mi się z tym pogodzić.
Mama przeżyła już tyle, że wystarczyłoby na kilka żyć. Po tym jak na początku lat 90-tych upadła firma budowlana, w której pracował ojciec, podejmowała się dorywczych prac, chociaż miała już na głowie czwórkę niepełnoletnich dzieci. Ojciec nie mógł wtedy znaleźć stałej pracy (takie czasy były) i na dodatek miał wypadek samochodowy, po którym popadł w alkoholizm.
Prawda jest taka, że wiele dzieci mają często pary patologiczne. I o ile do transformacji ustrojowej moje rodzeństwo było planowane, po kryzysie jaki odmienił ojca i zmienił go w alkoholika, dzieci się już nie planowało. Ale mama jakoś musiała znosić te wszystkie "przypadkowe ciąże".
Rok 1999 był dla mojej rodziny tragedią tak wielką, że nie wyobrażam sobie jak mama mogła go przetrwać. Najpierw babcia miała udar. Dziadek bardzo się tym przejął, po jakimś czasie dostał zawału i zmarł. Tak kurwa tragiczne jest to, że mama z siostrami przez długi czas w ogóle nie mogły o tym babci powiedzieć, w obawie o jej zdrowie po przebytym udarze. Jednak babcia w końcu sama się domyśliła. Nie wiem ile czasu minęło, z nikim o tym nawet nie rozmawiałem, wszystko kojarzę z dialogów między ciotką, a mamą.
To jeszcze nie koniec z tego roku. Później wydarzyło się coś co chyba było największym ciosem dla mojej mamy w całym jej życiu. Po zażyciu nieodpowiednich leków zmarł Piotr, mój najstarszy brat. Chorował na astmę i przepisano mu leki, które mogły zaszkodzić wątrobie. O jego wadzie tego narządu dowiedziano się dopiero po jego śmierci.
Prawda jest taka, że wiele dzieci mają często pary patologiczne. I o ile do transformacji ustrojowej moje rodzeństwo było planowane, po kryzysie jaki odmienił ojca i zmienił go w alkoholika, dzieci się już nie planowało. Ale mama jakoś musiała znosić te wszystkie "przypadkowe ciąże".
Rok 1999 był dla mojej rodziny tragedią tak wielką, że nie wyobrażam sobie jak mama mogła go przetrwać. Najpierw babcia miała udar. Dziadek bardzo się tym przejął, po jakimś czasie dostał zawału i zmarł. Tak kurwa tragiczne jest to, że mama z siostrami przez długi czas w ogóle nie mogły o tym babci powiedzieć, w obawie o jej zdrowie po przebytym udarze. Jednak babcia w końcu sama się domyśliła. Nie wiem ile czasu minęło, z nikim o tym nawet nie rozmawiałem, wszystko kojarzę z dialogów między ciotką, a mamą.
To jeszcze nie koniec z tego roku. Później wydarzyło się coś co chyba było największym ciosem dla mojej mamy w całym jej życiu. Po zażyciu nieodpowiednich leków zmarł Piotr, mój najstarszy brat. Chorował na astmę i przepisano mu leki, które mogły zaszkodzić wątrobie. O jego wadzie tego narządu dowiedziano się dopiero po jego śmierci.
Miałem wtedy trzy lata i kompletnie nic nie pamiętam. Pamiętam za to jak rok później urodził się Adaś, co poprawiło nastroje w rodzinie, lecz po dziś dzień słyszę jak mama sama mówi do siebie o tych wszystkich przeżyciach z tamtego roku. Ona niczego nie zapomina. Wiem też, że chce dla nas najlepiej, więc nie mogę jej zawodzić.
Komentarze
Prześlij komentarz