Powiedz mi

Zima wisi w powietrzu.
Październik jest piękny. Jest wstępem do ostrych, przeszywających mrozów i szarości. W tym czasie muzyka brzmi najlepiej, a wszystko co związane z miłością wydaje się dojrzalsze.
To zadziwiające jak wpływa na mnie pora roku i pogoda. Nie znam drugiego takiego człowieka, który rozpływałby się w zachwytach nad tym co wydarza się regularnie co roku i nie daje prezentów. Chyba, że chodzi o kasztany. Każdy lubi kasztany.

Zazdroszczę ludziom szybkiego myślenia. Ja wszystko muszę trawić kilka razy dłużej. W życiu robi się przez to bardzo kłopotliwie.

Boli mnie niedocenienie. Pierdolę o tym setny raz, ale jak już tak nie mogę. Opanowany, towarzyski i elokwentny chłopak z mojej uczelnianej grupy interesuje się samochodami. I wszyscy wykładowcy mówią jaki to zapalony fan motoryzacji. Podobnie z innym, którego pasjonuje rzeźba. Zewsząd chwalony jest jako świetny artysta. A ja? Odwalam kupę roboty, zarywam noce i potem mdleję na schodach. Dostaję maksymalną ilość punktów, ale nigdy nikomu nawet nie drgnie powieka. Nie słyszałem, że dobrze projektuję. Nie pochwalono mojego rysunku ani malarstwa. Nic.
Ale wiem co za tym stoi: charakter. Nie jestem towarzyski. Wypowiadam się ładnie dopiero wtedy, gdy rozmawiam z kimś kogo dobrze znam, czyli na pewno nie na uczelni. Siedzę w kącie i jestem tym niegroźnym, niepewnym sebkiem.
Mama powtarza: "ty to nie poradzisz sobie w życiu, a i może kiedyś się na nie targniesz, bo jesteś za miękki". Tych słów się boję, bo mama zbyt często ma rację.

I dalej pustka. Puste dni bez chwil do zapamiętania. Zdania bez polotu, bez czaru, wszechogarniające zmęczenie cała dobę. 
Robię sobie spacery od Paderewskiego aż do Dziewanny. Nie wiem po co. Kończę na zakupach w Tesco i kupuję jedynie 3cytryny, bo smakują sztucznie, ale przynajmniej zawierają cukier.

Zastanawiam się czy była, jest lub będzie taka osoba, która czytając mojego bloga coś czuje. Nie przelatuje przez słowa, tylko naprawdę nad nimi myśli. 

Mam chore serce

Komentarze