Lubię filmy braci Coen

Wszystko zaczynam sprowadzać do założenia, że życie jest tylko iluzją. I w ogóle nie wiem co z taką hipotezą zrobić.

Nie wiem co zrobić ze swoją dalszą przyszłością. Boję się, że ułoży się ona tak jak ta bliska, czyli bez żadnych znaczących zmian. Z Patrykiem przegadaliśmy jej temat na obiadach bardzo dokładnie. Za kilka miesięcy już tych obiadów nie będzie, nie będzie sytuacji, kiedy będę mógł analizować z kimś obaw co do przyszłości. Nie chcę tego. Nie chcę by dobiegł końcowi okres, gdy się martwię. Tak jakbym usilnie chciał trwać w odraczaniu znaczących zmian, jakbym chciał tylko o nich myśleć.
Zastanawiałem się też czy chciałbym pozostać w plastyku dłużej niż mi jest to dane. Plusami tej szkoły są na pewno...hmm...obiady z Patrykiem. A poza tym? Mogę być tutaj dzieckiem. Mogę unikać wielu rzeczy. Nie jestem tutaj tak przypierany do muru, jak na pewno będę w przyszłości.
Cała obojętność dojrzałych ludzi na błahe sprawy bierze się chyba ze świadomości porażek jakie osiągnęli i jakie osiągną. Przy pewnej ich ilości buduje się w człowieku przeświadczenie, że nie ma co przeżywać, jeśli los jest tak przewrotny. Ja jeszcze tego przeświadczenia nie mam, ale czuję jak we mnie rośnie.

Dziwią mnie ludzie, którzy na możliwość wspominania tego co złe reagują niechęcią. W zasadzie takich ludzi jest jakieś 95% na świecie, a i tak nie potrafię ich zrozumieć. No po prostu nie potrafię. Nie mogę. Wydaje mi się to bardzo sztuczne, do obrzydzenia wręcz. Pomijanie części swoich wspomnień jest pomijaniem części siebie. Poza tym to już było, to jest za nami, tym można manipulować w myślach jak sobie zażyczymy. Więc..co nam szkodzi bawić się osobistymi przeżyciami, nawet tymi najgorszymi?
Wszystko najlepiej jest obracać w żart. Robię to od lat z pozytywnym skutkiem. Właściwie to część takiego zdystansowanego zachowania mam we krwi. Jak na razie nie zauważyłem bym komuś zatruwał życie swoimi pretensjami, płaczem czy nałogową posępną miną. Nawet nie zauważyłem u siebie takich zachowań w przeciągu ostatnich pięciu lat. Pewnie trochę ich było, jednak nic dłuższego, silniejszego, nic o czym wypadałoby pamiętać.

David Bowie nie żyje.
Na początku myślałem, że to tylko ponury żart. Tak naprawdę nic nie zwiastowało, że może odejść. Nie wiedziałem, tak jak i chyba większość jego fanów, że chorował na raka.
A niedawno dziękowałem losowi, że Bowie jeszcze się trzyma, chociaż tak wielu podobnie znanych artystów odchodzi w o wiele młodszym wieku...
Mam ostatnio pewne poczucie. Nasi idole umierają. W końcu przyjdzie czas byśmy to my stali się czyimiś idolami. To jest...trochę przerażające. Przerażające jak poświęcanie życia dla jednej idei.

Dzisiaj muzyki będzie dużo.
David Bowie- Speed of Life Na początek oczywiście Bowie. "Low" (album, z którego pochodzi utwór) poznawałem jako ostatni. Teraz kolej na Blackstar...
Robert Fripp & Brian Eno- Altair
Brian Eno- Weightless Tak jak 2015 był rokiem Marvina Gaye'a, Les Baxter i Jamesa Browna, tak 2016 zapowiada się na rok Briana Eno...
Flying Lotus- ...And the World Laughs with You ... oraz Flying Lotusa.
Animal Collective- Amanita Ale bez Animalsów nie mogło się obyć.

Komentarze