Najlepsze prezenty ukryte są w sercach
Kolejne święta, kolejny krzyk i bieganina sam nie wiem w jakim celu. Nawet... nawet nie chce mi się tego komentować. Robiłem to już w którymś roku, o ile nie w każdym dotychczas.
Stale zadaję sobie dwa bardzo ogólne pytania: "Co w tym roku osiągnąłem?" i "Co chciałem osiągnąć, ale tego z jakiegoś powodu nie zrobiłem?".
Tym razem nie stałem się śmielszy. Niestety, ale nie udało mi się osiągnąć mojego priorytetowego postanowienia, jeszcze z grudnia 2014. Właściwie to nie wiem czy nie postanawiałem tego już wcześniej, nawet wiele lat do tyłu. Coraz częściej uświadamiam sobie, że sposób w jaki myślę się nie zmienia. Tylko dodają się i odejmują różne tematy.
Ale wracając do tematu: dlaczego nie stałem się śmielszy? Zacznę może od krótkiego wstępu.
Ten rok to czas myślenia nad sobą. Jeszcze nigdy ja sam nie byłem tak bardzo w centrum własnych rozważań jak teraz. Stan ten zmienił się z powodu uświadomienia sobie, że ludzie mnie źle odbierają. Stale, nieustannie, niemal każdego dnia. W różnych środowiskach jestem uważany za kogoś innego, chociaż prawie nic z tego nie jest moim prawdziwym obliczem. Prawie, ponieważ właśnie przypomniało mi się, że pobyt w szpitalu rehabilitacyjnym dwa lata temu... to była prawdziwa magia. Sanatorium w Rabce, gdy miałem 15 lat też. Tam... tam po prostu dogadywałem się z ludźmi. Znaliśmy swoje myśli, a pożegnania...były długie. Chciałem by te uściski nie miały końca. Najlepsze jest to, że w tych dwóch miejscach każdy był inny. Nie poznałem chyba żadnego skrajnego introwertyka. Spotkałem za to miłego chłopaka, który pomaga swojemu tacie w polu i posługuje się "rolniczym" słownictwem, dziewczynę- akrobatkę, gościa, którego hobby to tworzenie średniowiecznych kolczug i...i wiele innych osób, których mam nadzieję jeszcze spotkać. Zrozumiałem, że każdego można polubić, nawet gdy jest zupełnie inny niż my sami. Ceńmy odmienność. Nie odrzucajmy ludzi. Błagam, nie róbmy tego. To najgorsze.
Z drugiej strony, uświadomiłem sobie, że trochę boję się mojej rodziny. Udaję przed nimi kogoś innego, a raczej...pokazuję, że jestem mniej doświadczonym i rozgarniętym człowiekiem, bo... bo tak jest po prostu łatwiej. I już wiem czego mogę się w te święta spodziewać: tony negatywnych komentarzy na mój temat. Co roku tak samo. A próby zmienienia swojego położenia kończą się dodatkiem do tych negatywnych opinii. Dodatkiem w postaci "przechwalasz się, a tak naprawdę nic nie wiesz".
Zejdźmy z tematu rodziny.
Czy ja mało robię? Czy nie mam pasji? Czy nie pomagam? Rzadko jestem bardziej pewny odpowiedzi na jakiś temat niż w tej sytuacji. Odpowiedź brzmi "Nie." dla wszystkich zadanych pytań. Myślę, że to oczywiste. Nie siedzę w domu. Moje życie to ciągły bieg, zapchane planami dni, spóźnienia i zmęczenia. Niektóre z rzeczy, jakimi muszę się zajmować w moim mniemaniu powinny przestać mieć miejsce. A i tak wiecznie będę słyszał, że całymi dniami siedzę przed komputerem i gram w gry. A gry nie są nawet moją pasją. Nie jest też nią zbytnio i cała informatyka. Poza tym, jest cały stos zainteresowań jakie posiadam. Kurcze, trudno mi wymienić coś czym się kiedyś nie interesowałem!
Okej, koniec już tego użalania się nad sobą. Podsumowując: właśnie z tych wszystkich powodów nie dałem rady bardziej się ośmielić. Na pewno pewne rzeczy mniej mnie obchodzą, na przykład to czy ktoś w okolicy zwraca uwagę na to, że w danej chwili mogę robić coś głupiego. Poza tym, podniecanie się klockami Lego na sklepowej półce nie jest głupie.
A co mi się udało? Rozwinąłem się psychicznie i fizycznie. Ale najbardziej dumny jestem z tego, że mój sposób patrzenia na świat staje się tak bardzo osobisty. Gdy maluję (co uwielbiam) lub rysuję (co lubię), zauważam, że biała ściana tak naprawdę nie jest tylko biała, nawet jeśli świeci się na nią równomiernie, jasnym, mocnym światłem. Mogą mnie od tego boleć oczy, przez co zacznę widzieć plamki, więc... więc dlaczego ich też nie namalować? Mogę dodać coś od siebie, wzbogacić to. Mogę robić trawę fioletową, a skórę pomarańczową. Ponieważ...ponieważ tak lubię!
I... i to jest tak proste, by... by ludzie, widząc moje prace, mogli pomyśleć sobie o mnie coś dobrego...
Zbliża się nowy rok. Życzę Tobie, Wam, by następne 12 miesięcy nie zleciało tak szybko jak ubiegłe. I... zwracaj/cie uwagę na to na co nie zwracają uwagi inni.
A na Święta...fragment tekstu tej okropnej, oklepanej i szablonowej piosenki z reklamy Coca-Coli:
"Najlepsze prezenty ukryte są w sercach"
Okropna, oklepana i szablonowa, ale i tak ją uwielbiam.
John Mayer- Your Body Is A Wonderland Nie przepadam za taką muzyką, ale śniło mi się, że koleżanka z klasy zaprosiła mnie na koncert tego faceta.
Boney M- Rasputin Przypomniałem to sobie po wielu lat. Cudowne.
Debbie Reynolds- Tammy To jest tak dobre, że aż...robi się smutno.
Ludzie Z Przyszłości, a także ty, przyszły, noworoczny Sebastianie, po prostu...(jeju, to będzie tak pospolite i miękkie)... po prostu kochajcie się.
Ale Breivika i terrorystów nie.
I Nowych Gwiezdnych Wojen.
Żartowałem, nowe Gwiezdne Wojny są świetne.
Stale zadaję sobie dwa bardzo ogólne pytania: "Co w tym roku osiągnąłem?" i "Co chciałem osiągnąć, ale tego z jakiegoś powodu nie zrobiłem?".
Tym razem nie stałem się śmielszy. Niestety, ale nie udało mi się osiągnąć mojego priorytetowego postanowienia, jeszcze z grudnia 2014. Właściwie to nie wiem czy nie postanawiałem tego już wcześniej, nawet wiele lat do tyłu. Coraz częściej uświadamiam sobie, że sposób w jaki myślę się nie zmienia. Tylko dodają się i odejmują różne tematy.
Ale wracając do tematu: dlaczego nie stałem się śmielszy? Zacznę może od krótkiego wstępu.
Ten rok to czas myślenia nad sobą. Jeszcze nigdy ja sam nie byłem tak bardzo w centrum własnych rozważań jak teraz. Stan ten zmienił się z powodu uświadomienia sobie, że ludzie mnie źle odbierają. Stale, nieustannie, niemal każdego dnia. W różnych środowiskach jestem uważany za kogoś innego, chociaż prawie nic z tego nie jest moim prawdziwym obliczem. Prawie, ponieważ właśnie przypomniało mi się, że pobyt w szpitalu rehabilitacyjnym dwa lata temu... to była prawdziwa magia. Sanatorium w Rabce, gdy miałem 15 lat też. Tam... tam po prostu dogadywałem się z ludźmi. Znaliśmy swoje myśli, a pożegnania...były długie. Chciałem by te uściski nie miały końca. Najlepsze jest to, że w tych dwóch miejscach każdy był inny. Nie poznałem chyba żadnego skrajnego introwertyka. Spotkałem za to miłego chłopaka, który pomaga swojemu tacie w polu i posługuje się "rolniczym" słownictwem, dziewczynę- akrobatkę, gościa, którego hobby to tworzenie średniowiecznych kolczug i...i wiele innych osób, których mam nadzieję jeszcze spotkać. Zrozumiałem, że każdego można polubić, nawet gdy jest zupełnie inny niż my sami. Ceńmy odmienność. Nie odrzucajmy ludzi. Błagam, nie róbmy tego. To najgorsze.
Z drugiej strony, uświadomiłem sobie, że trochę boję się mojej rodziny. Udaję przed nimi kogoś innego, a raczej...pokazuję, że jestem mniej doświadczonym i rozgarniętym człowiekiem, bo... bo tak jest po prostu łatwiej. I już wiem czego mogę się w te święta spodziewać: tony negatywnych komentarzy na mój temat. Co roku tak samo. A próby zmienienia swojego położenia kończą się dodatkiem do tych negatywnych opinii. Dodatkiem w postaci "przechwalasz się, a tak naprawdę nic nie wiesz".
Zejdźmy z tematu rodziny.
Czy ja mało robię? Czy nie mam pasji? Czy nie pomagam? Rzadko jestem bardziej pewny odpowiedzi na jakiś temat niż w tej sytuacji. Odpowiedź brzmi "Nie." dla wszystkich zadanych pytań. Myślę, że to oczywiste. Nie siedzę w domu. Moje życie to ciągły bieg, zapchane planami dni, spóźnienia i zmęczenia. Niektóre z rzeczy, jakimi muszę się zajmować w moim mniemaniu powinny przestać mieć miejsce. A i tak wiecznie będę słyszał, że całymi dniami siedzę przed komputerem i gram w gry. A gry nie są nawet moją pasją. Nie jest też nią zbytnio i cała informatyka. Poza tym, jest cały stos zainteresowań jakie posiadam. Kurcze, trudno mi wymienić coś czym się kiedyś nie interesowałem!
Okej, koniec już tego użalania się nad sobą. Podsumowując: właśnie z tych wszystkich powodów nie dałem rady bardziej się ośmielić. Na pewno pewne rzeczy mniej mnie obchodzą, na przykład to czy ktoś w okolicy zwraca uwagę na to, że w danej chwili mogę robić coś głupiego. Poza tym, podniecanie się klockami Lego na sklepowej półce nie jest głupie.
A co mi się udało? Rozwinąłem się psychicznie i fizycznie. Ale najbardziej dumny jestem z tego, że mój sposób patrzenia na świat staje się tak bardzo osobisty. Gdy maluję (co uwielbiam) lub rysuję (co lubię), zauważam, że biała ściana tak naprawdę nie jest tylko biała, nawet jeśli świeci się na nią równomiernie, jasnym, mocnym światłem. Mogą mnie od tego boleć oczy, przez co zacznę widzieć plamki, więc... więc dlaczego ich też nie namalować? Mogę dodać coś od siebie, wzbogacić to. Mogę robić trawę fioletową, a skórę pomarańczową. Ponieważ...ponieważ tak lubię!
I... i to jest tak proste, by... by ludzie, widząc moje prace, mogli pomyśleć sobie o mnie coś dobrego...
Zbliża się nowy rok. Życzę Tobie, Wam, by następne 12 miesięcy nie zleciało tak szybko jak ubiegłe. I... zwracaj/cie uwagę na to na co nie zwracają uwagi inni.
A na Święta...fragment tekstu tej okropnej, oklepanej i szablonowej piosenki z reklamy Coca-Coli:
"Najlepsze prezenty ukryte są w sercach"
Okropna, oklepana i szablonowa, ale i tak ją uwielbiam.
John Mayer- Your Body Is A Wonderland Nie przepadam za taką muzyką, ale śniło mi się, że koleżanka z klasy zaprosiła mnie na koncert tego faceta.
Boney M- Rasputin Przypomniałem to sobie po wielu lat. Cudowne.
Debbie Reynolds- Tammy To jest tak dobre, że aż...robi się smutno.
Ludzie Z Przyszłości, a także ty, przyszły, noworoczny Sebastianie, po prostu...(jeju, to będzie tak pospolite i miękkie)... po prostu kochajcie się.
Ale Breivika i terrorystów nie.
I Nowych Gwiezdnych Wojen.
Żartowałem, nowe Gwiezdne Wojny są świetne.
Komentarze
Prześlij komentarz