Drzewa oświetlone mocnym błyskiem latarnii
Dawno mnie tu nie było.
O blogu myślę niemal codziennie, ale najczęściej nie mam pomysłów na posta. Jest inaczej niż kiedyś, gdy po prostu zapominałem co chodziło mi po głowie.
Czuję się pusty i głupi. Nie mam w sobie żadnej wyjątkowości. Nie jestem w niczym najlepszy ani najgorszy. Chociaż...więcej sytuacji w życiu pokazywało, że jestem z czegoś raczej gorszy niż lepszy.
Cóż, muszę się rozwijać. Nie będę jakimś durnym emo ścierwem.
Wróciłem z pleneru malarskiego w Suścu. Było to zaledwie 5 dni, czyli mniej niż w Kazimierzu Dolnym. W tym czasie mieliśmy namalować 3 obrazy i zrobić kilka szkiców malarskich. Czy mi się udało? Oczywiście, że tak. Jeśli coś muszę zrobić to to zrobię.
Zawsze boję się, że nie podołam i konsekwencje tego będą straszne... a potem okazuje się, że ci, którzy nie podołali znajdują się w prawie takiej samej pozycji jak ja.
Ośrodek był ładny, a miejscowość promieniowała spokojem, może nawet za bardzo. Ulice są tam zadbane, chociaż wydaje się jakby mało kto mógł ocenić pracę włożoną w ich odnawianie. Przechodniów jest mało. Pojazdów poruszających się po drogach jeszcze mniej. Nawet w pozornie najczęściej odwiedzanych miejscach doskwierało mi uczucie wszechogarniającego smutku, spowodowanego niewielką ilością osób, z którymi mógłbym się czymś podzielić lub którzy mogliby po prostu popatrzeć na wszystko co Susiec miał do zaoferowania.
Architektury też jest tam mało. Właściwie ciężko jest wybrać z niej cokolwiek godnego namalowania. Właśnie dlatego stworzyłem cykl trzech obrazów z natury: staw, las oraz panoramę z wieży widokowej. Może w kolejnym poście wkleję rezultat mojej wypocinowej pracy.
Męczyła mnie tam alergia na mchy. Przez 3 dni chodziłem z chusteczkami w nosie, bo smarkanie co minutę wydawało mi się zbyt męczące. Później było nieco lepiej, ale prawdziwej ulgi zaznałem dopiero po powrocie do Lublina.
A jak moja klasa? Jak klasa 6B, która oprócz nas również pojechała na ten plener? Nie jestem zaskoczony. Wspólne wieczory tylko utrwaliły we mnie zdanie o większości osób. Jeśli kogoś uważałem za ciekawego już przedtem, teraz nadal wydaje mi się ciekawy lub nawet ciekawszy. Jeśli zaś kogoś nie lubiłem lub był dla mnie obojętny (to bardzo szerokie pojęcie), teraz nie lubię go jeszcze bardziej lub jest dla mnie bardziej obojętny. Sam proces poznawania kogoś nie spowodował, że mogę się teraz czuć tą osobą zdziwiony, ale już przeświadczenie, że na tak wyjątkowym i ważnym wyjeździe nie stało się nic zaskakującego trochę przybija.
Na szczęście, wyjazd do Suśca zostanie przeze mnie zapamiętany. Oznaką dobrego spędzenia tam czasu jest parę symboli, które stworzyliśmy z koleżankami i kolegami. W pamięci utrwalił mi się "gest Ani", czyli ciężkie westchnienie i lekceważące machnięcie ręką. Brzmi słabo, ale w rzeczywistości rozbawia do łez. Szczególnie, że autorka tego gestu używa go od początku liceum, a my dopiero teraz uświadomiliśmy sobie jak śmieszny on jest.
Oglądaliśmy też w każdej chwili Porę na Przygodę. Nigdy przedtem ta bajka nie wydała mi się tak pouczająca i ciekawa. Graliśmy również w Rocket League...dla mnie to interesujący temat, ale wolę go z pewnego powodu przemilczeć.
Wyjazd na plener do Suśca obdarował mnie jednym ważnym przemyśleniem: Emocje to potęga. Emocje kojarzymy ze słabością, a to one tak naprawdę trzymają nas w kupie. To one nie pozwalają mi opuszczać ludzi. To one wzbudzają ciekawość, a przede wszystkim...budzą radość. Nie wiem jak jest z innymi, ale na mnie emocje sprowadzają euforię nawet z powodu drobnych rzeczy. Gdy siedziałem późnym wieczorem z klasą na ogromnym balkonie, cieszyłem się. Cieszyłem się tym momentem, ich obecnością. Doceniałem wtedy osoby, których nie znam i za którymi nie przepadam. Patrzyłem na drzewa oświetlone mocnym błyskiem latarni. Były piękne.
Ostatni tydzień zostanie też zapamiętany przeze mnie dzięki muzyce. Parę utworów postaram się wymienić:
Jeremy Soule- From Past to Present Soundtrack do Skyrima. Perfekcja.
Jeremy Soule- Ancient Stones Znowu Soule...
Jeremy Soule- Far Horizons ...i znowu Skyrim
DJ Shadow- Stem/Long Stem
Panda Bear- Mr Noah Cały plener i przed plenerem. Każdy dzień lata.
Animal Collective- In the Flowers Mało chwalę się tym zespołem. A powinienem!
O blogu myślę niemal codziennie, ale najczęściej nie mam pomysłów na posta. Jest inaczej niż kiedyś, gdy po prostu zapominałem co chodziło mi po głowie.
Czuję się pusty i głupi. Nie mam w sobie żadnej wyjątkowości. Nie jestem w niczym najlepszy ani najgorszy. Chociaż...więcej sytuacji w życiu pokazywało, że jestem z czegoś raczej gorszy niż lepszy.
Cóż, muszę się rozwijać. Nie będę jakimś durnym emo ścierwem.
Wróciłem z pleneru malarskiego w Suścu. Było to zaledwie 5 dni, czyli mniej niż w Kazimierzu Dolnym. W tym czasie mieliśmy namalować 3 obrazy i zrobić kilka szkiców malarskich. Czy mi się udało? Oczywiście, że tak. Jeśli coś muszę zrobić to to zrobię.
Zawsze boję się, że nie podołam i konsekwencje tego będą straszne... a potem okazuje się, że ci, którzy nie podołali znajdują się w prawie takiej samej pozycji jak ja.
Ośrodek był ładny, a miejscowość promieniowała spokojem, może nawet za bardzo. Ulice są tam zadbane, chociaż wydaje się jakby mało kto mógł ocenić pracę włożoną w ich odnawianie. Przechodniów jest mało. Pojazdów poruszających się po drogach jeszcze mniej. Nawet w pozornie najczęściej odwiedzanych miejscach doskwierało mi uczucie wszechogarniającego smutku, spowodowanego niewielką ilością osób, z którymi mógłbym się czymś podzielić lub którzy mogliby po prostu popatrzeć na wszystko co Susiec miał do zaoferowania.
Architektury też jest tam mało. Właściwie ciężko jest wybrać z niej cokolwiek godnego namalowania. Właśnie dlatego stworzyłem cykl trzech obrazów z natury: staw, las oraz panoramę z wieży widokowej. Może w kolejnym poście wkleję rezultat mojej wypocinowej pracy.
Męczyła mnie tam alergia na mchy. Przez 3 dni chodziłem z chusteczkami w nosie, bo smarkanie co minutę wydawało mi się zbyt męczące. Później było nieco lepiej, ale prawdziwej ulgi zaznałem dopiero po powrocie do Lublina.
A jak moja klasa? Jak klasa 6B, która oprócz nas również pojechała na ten plener? Nie jestem zaskoczony. Wspólne wieczory tylko utrwaliły we mnie zdanie o większości osób. Jeśli kogoś uważałem za ciekawego już przedtem, teraz nadal wydaje mi się ciekawy lub nawet ciekawszy. Jeśli zaś kogoś nie lubiłem lub był dla mnie obojętny (to bardzo szerokie pojęcie), teraz nie lubię go jeszcze bardziej lub jest dla mnie bardziej obojętny. Sam proces poznawania kogoś nie spowodował, że mogę się teraz czuć tą osobą zdziwiony, ale już przeświadczenie, że na tak wyjątkowym i ważnym wyjeździe nie stało się nic zaskakującego trochę przybija.
Na szczęście, wyjazd do Suśca zostanie przeze mnie zapamiętany. Oznaką dobrego spędzenia tam czasu jest parę symboli, które stworzyliśmy z koleżankami i kolegami. W pamięci utrwalił mi się "gest Ani", czyli ciężkie westchnienie i lekceważące machnięcie ręką. Brzmi słabo, ale w rzeczywistości rozbawia do łez. Szczególnie, że autorka tego gestu używa go od początku liceum, a my dopiero teraz uświadomiliśmy sobie jak śmieszny on jest.
Oglądaliśmy też w każdej chwili Porę na Przygodę. Nigdy przedtem ta bajka nie wydała mi się tak pouczająca i ciekawa. Graliśmy również w Rocket League...dla mnie to interesujący temat, ale wolę go z pewnego powodu przemilczeć.
Wyjazd na plener do Suśca obdarował mnie jednym ważnym przemyśleniem: Emocje to potęga. Emocje kojarzymy ze słabością, a to one tak naprawdę trzymają nas w kupie. To one nie pozwalają mi opuszczać ludzi. To one wzbudzają ciekawość, a przede wszystkim...budzą radość. Nie wiem jak jest z innymi, ale na mnie emocje sprowadzają euforię nawet z powodu drobnych rzeczy. Gdy siedziałem późnym wieczorem z klasą na ogromnym balkonie, cieszyłem się. Cieszyłem się tym momentem, ich obecnością. Doceniałem wtedy osoby, których nie znam i za którymi nie przepadam. Patrzyłem na drzewa oświetlone mocnym błyskiem latarni. Były piękne.
Ostatni tydzień zostanie też zapamiętany przeze mnie dzięki muzyce. Parę utworów postaram się wymienić:
Jeremy Soule- From Past to Present Soundtrack do Skyrima. Perfekcja.
Jeremy Soule- Ancient Stones Znowu Soule...
Jeremy Soule- Far Horizons ...i znowu Skyrim
DJ Shadow- Stem/Long Stem
Panda Bear- Mr Noah Cały plener i przed plenerem. Każdy dzień lata.
Animal Collective- In the Flowers Mało chwalę się tym zespołem. A powinienem!
Komentarze
Prześlij komentarz