Lato! Nadzieje!
Jutro wyjeżdżam na wakacje do Sopotu. Drugi raz w te samo miejsce, do mieszkania koleżanki mojej ciotki. Ostatnim razem (kiedy to było? Rok temu, dwa?) całkiem mi się podobało. Niestety teraz się boję, bo...Adaś dorasta. Jest nieznośny. Bardzo. Chciałbym, żeby był nieznośny w typowy dla gimnazjalistów sposób ale...nawet w tym musi się wyróżniać. Nie pije, nie pali, nie bierze narkotyków ani nie bałagani. Właśnie, on sprząta! Chociaż właściwie trudno nazwać to sprzątaniem. Raczej upychaniem po szafkach niepasujących do siebie rzeczy, a jeśli coś się nie mieści- do kosza. I robi tak ze wszystkim. Ważne dokumenty? A szukaj ich człowieku jak igły w stogu siana, jednocześnie zalewając się potem, bo ten debil mógł wszystko wyrzucić. Nie muszę chyba mówić, że nie pamięta co robi z rzeczami które rusza?
Po drugie Adaś (Adaś będzie Adasiem nawet w wieku 40, 50, 60 lat. Taka przywara najmłodszego z rodzeństwa) wszędzie się spieszy. Kiedy idzie pojeździć na rowerze, nie ogranicza się do marnych 30 km/h. Nawet nie do 40. 50 to jego norma, a rekord chyba 70-parę. Tak. Na rowerze. Sam widziałem. A gdy wtedy na końcu trasy dał po hamulcach to połowę opon na chodniku zostawił!
Adam Limek, żądny ekstremalnych wrażeń w swojskich wydaniu, nazbyt szczupły chłopak o kamiennej twarzy i pogardzie dla swojego starszego brata. Tak w skrócie można go opisać. Na domiar złego, najbardziej pewny jestem ostatniego punktu.
Podsumowując, jest niebezpiecznie. Ale jestem do niego najbardziej przywiązany. Gdyby ktoś zadał mi pytanie za kim w krytycznej sytuacji skoczyłbym w ogień, moim pierwszym skojarzeniem byłby na pewno Adaś. I prawdopodobnie też odpowiedzią.
Scott McKenzie- San Francisco Niemożliwym jest dla mnie nie wsłuchać się w ten piękny utwór. To takie pięknie, takie proste. Ten utwór zapewnia mi chociaż na chwilę to czego mi zawsze brakuje, czyli głębokie skupienie i fascynowanie się pięknem. Wiem, że w moim przypadku skupienie jest i tak większe niż u przeważającej ilości ludzi, ale to wciąż za mało. Wciąż chcę by mój umysł ubogacał się szybciej i szlachetniej.
Wszystko we mnie jest takie złe! Takie nieszczere i słabe, boże...
Borze.
Po drugie Adaś (Adaś będzie Adasiem nawet w wieku 40, 50, 60 lat. Taka przywara najmłodszego z rodzeństwa) wszędzie się spieszy. Kiedy idzie pojeździć na rowerze, nie ogranicza się do marnych 30 km/h. Nawet nie do 40. 50 to jego norma, a rekord chyba 70-parę. Tak. Na rowerze. Sam widziałem. A gdy wtedy na końcu trasy dał po hamulcach to połowę opon na chodniku zostawił!
Adam Limek, żądny ekstremalnych wrażeń w swojskich wydaniu, nazbyt szczupły chłopak o kamiennej twarzy i pogardzie dla swojego starszego brata. Tak w skrócie można go opisać. Na domiar złego, najbardziej pewny jestem ostatniego punktu.
Podsumowując, jest niebezpiecznie. Ale jestem do niego najbardziej przywiązany. Gdyby ktoś zadał mi pytanie za kim w krytycznej sytuacji skoczyłbym w ogień, moim pierwszym skojarzeniem byłby na pewno Adaś. I prawdopodobnie też odpowiedzią.
Scott McKenzie- San Francisco Niemożliwym jest dla mnie nie wsłuchać się w ten piękny utwór. To takie pięknie, takie proste. Ten utwór zapewnia mi chociaż na chwilę to czego mi zawsze brakuje, czyli głębokie skupienie i fascynowanie się pięknem. Wiem, że w moim przypadku skupienie jest i tak większe niż u przeważającej ilości ludzi, ale to wciąż za mało. Wciąż chcę by mój umysł ubogacał się szybciej i szlachetniej.
Wszystko we mnie jest takie złe! Takie nieszczere i słabe, boże...
Borze.
Komentarze
Prześlij komentarz