Niesamowite, naturalne i piękne.
Czy oszczędzam pieniądze? Tak, ale powoli. Mam tyle paskudnych wydatków, w większości do szkoły, które powodują, że nienawidzę jej jeszcze bardziej. Chciałbym by kasa w życiu nic nie znaczyła, bo stale widzę jak "lepsze urodzenie" zapewnia ludziom wygody przez całe życie. Sądzę, że na nie nie zasłużyli, gdyż są paskudnymi, samolubnymi, konformistycznymi, leniwymi lemingami. Rodzice załatwiają im wszystko, a oni potrafią się tylko się podlizywać i podlizywać i podlizywać, bo czasami jednak starszych rusza sumienie i nie chcą wyłożyć kolejnych sumek na pierdoły, które mają zapewnić tępym dzieciakom większy szpan i pogardę względem innych.
Z resztą, ta niesamowita umiejętność podlizywania przydaje się też czasami podczas rozmową z nauczycielami. A w plastyku? Non-stop, każdego dnia. Nowa lustrzanka? Trzasnę pięćdziesiąt zwyczajnych fotek z ostrością na nieskończoność podczas powrotu z galerii handlowej, wybiorę z nich 10 z odrobinę mniej zjebanym kadrem i pokażę nauczycielowi jaki jestem aktywny i jak się staram z jego przedmiotu.
Łączę się w bólu z uczniami, którzy w domu rysują na kartonie B1 na podłodze w maleńkim pokoju lub na drzwiach. Z uczniami, których jedynym aparatem jest ten w telefonie, którzy rysują myszką, a nie penem po wypasionym Intuosie Pro XXXL, którzy żyją o chlebie i wodzie by mieć chociaż pieniądze na obowiązkowy plener. A potem i tak wszyscy dowiadujemy się, że blejtramy to kolejna stówa do wpakowania w tą skarbonkę bez dna zwaną plastykiem.
Mam świadomość tego, że moją szkołę znienawidziłem poniekąd przez państwo. Gdyby pieniądze przeznaczone na edukacje były większe, uczniowie przynajmniej z części kosztów byliby zwolnieni. Chociaż niektóre materiały plastyczne przydałyby się...w szkole...tak na zapas...
Święta Święta i po Świętach. Hehe. Krzyk większy niż przed rokiem. Nie ma nic ciekawego do opowiedzenia. Zdecydowanie wolę od tego wszystkiego uciec, schować się kącie albo pójść na spacer. Być nieobecnym tak jak zawsze, a nawet bardziej.
Stoję przed dużym dylematem- od jakiegoś roku kusi mnie szkoła filmowa. Najbardziej chciałbym być scenarzystą, ale role reżysera czy kamerzysty też mi pasują. Uwielbiam ruch, dynamikę, animację. Marzę o ustawianiu przedmiotów w przestrzeni, w świetle, manipulowaniu nimi i przenikaniu. Tak samo zachwycam się ludzkim ciałem, tańcem i subtelnymi gestami oraz mimiką, a wszystko to by wyrazić coś i przekazać. Przede wszystkim zaś mam potrzebę estetycznego wyrażenia oraz doskonalenia siebie.
Uważam, że zajmowanie się filmem to świetny sposób by połączyć miłość do kultury i matematyki.Tylko nie jestem pewny czy szkoła filmowa jest w ogóle mi do czegoś potrzebna. Nie wiem czy nie lepiej wykształcić się w kierunku, po którym zdobycie zatrudnienia jest prostsze... Mam nadzieję, że z czasem wszystko co z tym związane stanie się dla mnie bardziej klarowne. Chociaż pewnie tak nie będzie.
Życie, przyszłości, przynajmniej nie komplikujcie tego bardziej!
The Main Attraction- Everyday Ten utwór jest tak silnym wyobrażeniem wiosny, jak The Eraser zimy. Niesamowite, naturalne i piękne.
Z resztą, ta niesamowita umiejętność podlizywania przydaje się też czasami podczas rozmową z nauczycielami. A w plastyku? Non-stop, każdego dnia. Nowa lustrzanka? Trzasnę pięćdziesiąt zwyczajnych fotek z ostrością na nieskończoność podczas powrotu z galerii handlowej, wybiorę z nich 10 z odrobinę mniej zjebanym kadrem i pokażę nauczycielowi jaki jestem aktywny i jak się staram z jego przedmiotu.
Łączę się w bólu z uczniami, którzy w domu rysują na kartonie B1 na podłodze w maleńkim pokoju lub na drzwiach. Z uczniami, których jedynym aparatem jest ten w telefonie, którzy rysują myszką, a nie penem po wypasionym Intuosie Pro XXXL, którzy żyją o chlebie i wodzie by mieć chociaż pieniądze na obowiązkowy plener. A potem i tak wszyscy dowiadujemy się, że blejtramy to kolejna stówa do wpakowania w tą skarbonkę bez dna zwaną plastykiem.
Mam świadomość tego, że moją szkołę znienawidziłem poniekąd przez państwo. Gdyby pieniądze przeznaczone na edukacje były większe, uczniowie przynajmniej z części kosztów byliby zwolnieni. Chociaż niektóre materiały plastyczne przydałyby się...w szkole...tak na zapas...
Święta Święta i po Świętach. Hehe. Krzyk większy niż przed rokiem. Nie ma nic ciekawego do opowiedzenia. Zdecydowanie wolę od tego wszystkiego uciec, schować się kącie albo pójść na spacer. Być nieobecnym tak jak zawsze, a nawet bardziej.
Stoję przed dużym dylematem- od jakiegoś roku kusi mnie szkoła filmowa. Najbardziej chciałbym być scenarzystą, ale role reżysera czy kamerzysty też mi pasują. Uwielbiam ruch, dynamikę, animację. Marzę o ustawianiu przedmiotów w przestrzeni, w świetle, manipulowaniu nimi i przenikaniu. Tak samo zachwycam się ludzkim ciałem, tańcem i subtelnymi gestami oraz mimiką, a wszystko to by wyrazić coś i przekazać. Przede wszystkim zaś mam potrzebę estetycznego wyrażenia oraz doskonalenia siebie.
Uważam, że zajmowanie się filmem to świetny sposób by połączyć miłość do kultury i matematyki.Tylko nie jestem pewny czy szkoła filmowa jest w ogóle mi do czegoś potrzebna. Nie wiem czy nie lepiej wykształcić się w kierunku, po którym zdobycie zatrudnienia jest prostsze... Mam nadzieję, że z czasem wszystko co z tym związane stanie się dla mnie bardziej klarowne. Chociaż pewnie tak nie będzie.
Życie, przyszłości, przynajmniej nie komplikujcie tego bardziej!
The Main Attraction- Everyday Ten utwór jest tak silnym wyobrażeniem wiosny, jak The Eraser zimy. Niesamowite, naturalne i piękne.
Komentarze
Prześlij komentarz