Zima, a jak wiosna
Czy to taki wiek? Już? Czuję jakby pomiędzy 18-tym, a 20-tym rokiem życia nie było żadnej różnicy. Jakby tylko lata wcześniejsze zawsze przynosiły pewną zmianę.
Czas właściwie już dla mnie nie istnieje. Pędzi tak bardzo, że coraz częściej zastanawiam się nad jego istotą. I... jest taki...wystarczy pomyśleć o chwili, a już jej nie ma. Mam wrażenie, że zmarnowałem już 24 dni nowego roku. Przecież dopiero co był Sylwester! Pamiętam każdy szczegół!
Ok, zatem...co? Myślę, że wreszcie przestałem odkładać rzeczy na później, a w porównaniu z rokiem ubiegłym jakby jest gorzej. Dni! Czy one w ogóle istnieją? Czy nie robię nic szczególnego, że nie pamiętam co się działo w tym roku?
Gram w coś. Konkretnie w Dragon Age: Inkwizycja. I w tym momencie naszedł mnie wniosek, że gry są sztuką. Nie wszystkie, oczywiście, ale takie jak Dragon Age, The Walking Dead, The Wolf Among Us czy Mass Effect na pewno. Wymienione posiadają bardzo bogatą, emocjonalną fabułą i fantastycznie zarysowany świat. Są jak wyobrażenia przy czytaniu książek w połowie drogi do świata rzeczywistego, przy okazji będąc czymś bardzo prostym w odbiorze. Sądzę, że jest jeszcze ogromne pole do popisu w tym gatunku. Oprócz ton bezmózgich strzelanek mogłoby powstawać więcej nauczających czegoś w przyjemny sposób gier. Niestety popyt generuje podaż- ludzie chcą grać w coś tępego i w sumie się im nie dziwie. Po stresującym dniu dobrze jest odreagować zabijając wirtualne wcielenie swojego szefa w grze.
Trudno pisać posta jak nie ma się o czym. To znaczy... mam o czym, ale większość z tych rzeczy już kiedyś na blogu się przewinęła lub jest zbyt mało ciekawa na to by o nich wspomnieć. Poza tym, część z tematów poruszam z osobami czytającymi tego bloga, więc...
Więc może powinienem pisać o sobie? Tylko o sobie?
Szykuje się plener w szkole. Nie umiem malować lalalala. Jestem daltonistą i mam Parkinsona!
Zazdroszczę. Czasami pieniędzy, lecz to akurat szybko przechodzi. Najwolniej przyzwyczajam się do zdrowia, które ktoś ma lepsze ode mnie, a jeśli już cierpi na jakąś przypadłość, to umie ją wykorzystać tak by nie wyjść na ciotę. Bo ja wychodzę na ciotę ciągle, a mimo to jest ze mną z każdym rokiem coraz gorzej. Nie łapią mnie wirusy, alergia też już ma łagodniejszy przebieg, ale kręgosłup to istny koszmar i każdego wieczoru (po bolącym dniu) obiekt do paraliżujących rozmyślań o przyszłości.
Często zastanawiam się jak wyglądałby świat, gdybym odszedł. Komu spoza rodziny brakowałoby mnie najbardziej? Czy tą osobę w ogóle dobrze znam? Czy nie zagłębiam się w znajomości z osobami, dla których się wcale nie liczę? Świetne jest to, że przynajmniej dla kogoś istnieję.
Widziałem wczoraj w autobusie mężczyznę, prawdopodobnie bezdomnego. Wyglądał najsmutniej w świecie. Jego twarz wyrażała wszystkie nieszczęścia tego świata.
Aż nie wiem co więcej napisać... Jego smutek przeszywa mnie nawet teraz.
Mój stosunek do rzeczywistości został zniekształcony przez pogodę. Nie wiem już czy czuć charakterystyczną dla wiosny nadzieję, czy kryć się w kącie, co zwykłem robić w zimie.
Ludovico Einaudi- Primavera Tak mało się w moim życiu zmienia, że znowu Ludovico. W każdym razie- piękne.
Trevor Morris- The Dawn Will Come Soundtrack z Dragon Age: Inkwizycja. Swoją drogą, utwór podobny do:
Various Artists- Will The Circle Be Unbroken Zawsze chciałem napisać Various Artists! W końcu, połowa z mojej biblioteki na komputerze tak się nazywa...
Czas właściwie już dla mnie nie istnieje. Pędzi tak bardzo, że coraz częściej zastanawiam się nad jego istotą. I... jest taki...wystarczy pomyśleć o chwili, a już jej nie ma. Mam wrażenie, że zmarnowałem już 24 dni nowego roku. Przecież dopiero co był Sylwester! Pamiętam każdy szczegół!
Ok, zatem...co? Myślę, że wreszcie przestałem odkładać rzeczy na później, a w porównaniu z rokiem ubiegłym jakby jest gorzej. Dni! Czy one w ogóle istnieją? Czy nie robię nic szczególnego, że nie pamiętam co się działo w tym roku?
Gram w coś. Konkretnie w Dragon Age: Inkwizycja. I w tym momencie naszedł mnie wniosek, że gry są sztuką. Nie wszystkie, oczywiście, ale takie jak Dragon Age, The Walking Dead, The Wolf Among Us czy Mass Effect na pewno. Wymienione posiadają bardzo bogatą, emocjonalną fabułą i fantastycznie zarysowany świat. Są jak wyobrażenia przy czytaniu książek w połowie drogi do świata rzeczywistego, przy okazji będąc czymś bardzo prostym w odbiorze. Sądzę, że jest jeszcze ogromne pole do popisu w tym gatunku. Oprócz ton bezmózgich strzelanek mogłoby powstawać więcej nauczających czegoś w przyjemny sposób gier. Niestety popyt generuje podaż- ludzie chcą grać w coś tępego i w sumie się im nie dziwie. Po stresującym dniu dobrze jest odreagować zabijając wirtualne wcielenie swojego szefa w grze.
Trudno pisać posta jak nie ma się o czym. To znaczy... mam o czym, ale większość z tych rzeczy już kiedyś na blogu się przewinęła lub jest zbyt mało ciekawa na to by o nich wspomnieć. Poza tym, część z tematów poruszam z osobami czytającymi tego bloga, więc...
Więc może powinienem pisać o sobie? Tylko o sobie?
Szykuje się plener w szkole. Nie umiem malować lalalala. Jestem daltonistą i mam Parkinsona!
Zazdroszczę. Czasami pieniędzy, lecz to akurat szybko przechodzi. Najwolniej przyzwyczajam się do zdrowia, które ktoś ma lepsze ode mnie, a jeśli już cierpi na jakąś przypadłość, to umie ją wykorzystać tak by nie wyjść na ciotę. Bo ja wychodzę na ciotę ciągle, a mimo to jest ze mną z każdym rokiem coraz gorzej. Nie łapią mnie wirusy, alergia też już ma łagodniejszy przebieg, ale kręgosłup to istny koszmar i każdego wieczoru (po bolącym dniu) obiekt do paraliżujących rozmyślań o przyszłości.
Często zastanawiam się jak wyglądałby świat, gdybym odszedł. Komu spoza rodziny brakowałoby mnie najbardziej? Czy tą osobę w ogóle dobrze znam? Czy nie zagłębiam się w znajomości z osobami, dla których się wcale nie liczę? Świetne jest to, że przynajmniej dla kogoś istnieję.
Widziałem wczoraj w autobusie mężczyznę, prawdopodobnie bezdomnego. Wyglądał najsmutniej w świecie. Jego twarz wyrażała wszystkie nieszczęścia tego świata.
Aż nie wiem co więcej napisać... Jego smutek przeszywa mnie nawet teraz.
Mój stosunek do rzeczywistości został zniekształcony przez pogodę. Nie wiem już czy czuć charakterystyczną dla wiosny nadzieję, czy kryć się w kącie, co zwykłem robić w zimie.
Ludovico Einaudi- Primavera Tak mało się w moim życiu zmienia, że znowu Ludovico. W każdym razie- piękne.
Trevor Morris- The Dawn Will Come Soundtrack z Dragon Age: Inkwizycja. Swoją drogą, utwór podobny do:
Various Artists- Will The Circle Be Unbroken Zawsze chciałem napisać Various Artists! W końcu, połowa z mojej biblioteki na komputerze tak się nazywa...
Komentarze
Prześlij komentarz