Sześcian to ja
Poprzedni post ma tytuł, który zawiera w sobie wszystkie emocje jakie mną w tej chwili targają.
Moje życie jest puste. Po prostu cholernie puste.
Moje życie jest puste. Po prostu cholernie puste.
Zabujałem się w dziewczynie. To dopiero początek, więc jeszcze gdybym miał wybierać czy umrzeć ma ona lub ja, wybrałbym ją, ale po tym jaka jest chyba szybko zabujam się tak, że dam sobie rękę uciąć za wspólny wieczór.
Można by powiedzieć: w końcu! Fajna dziewczyna!
I tak czuję pustkę. Domyślam się, że skończy się tak jak zawsze, na niczym. Nie ekscytuję się już wspólnym śmiechem. Wyblakłem.
Dżizas, mam 18 lat...ale gdy zaczynałem pisać bloga miałem 15 lat. I było tak samo i pisałem to samo. Pogorszyło mi się tylko zdrowie i co zdecydowanie najsmutniejsze- zwiększyła świadomość wszystkiego.
Jestem mądry? A chuj, może i jestem. Przynajmniej dla swoich rówieśników. Lecz nie chcę być wiecznie pomocą, radą, kimś zapasowym. Wiem kiedy ludzie postępują ze mną niegodziwie.
To, że analizuję wszystko dogłębnie (co mnie z resztą rajcuje najbardziej i w tej chwili jest to chyba jedyna taka rzecz), sprawia, że nie jestem dla ludzi zły za to jacy są na początku, gdyż doskonale wiem, iż sam nie potrafię perfekcyjnie zacząć znajomości.
Ten post jest tym bardziej smutny, że czuję dokładnie to samo co tydzień temu. Już nawet nastrój przestał mi się zmieniać. W miejscach publicznych, kryję się wiecznie za uśmiechem. Inni zdają się nie rozumieć tego, bo jak można pokazywać co innego i czuć co innego? Tylko, że mój smutek siedzi głęboko, a śmiech jest szczery, spowodowany tym co akurat mi się spodobało. Naprawdę nie mam wygórowanych wymagań, wiele zwykłych rzeczy traktuję wyjątkowo, a to co dla innych obojętne jest dla mnie okazją do śmiechu i zapomnienia jak smutno w głębi duszy jest.
Można by powiedzieć: w końcu! Fajna dziewczyna!
I tak czuję pustkę. Domyślam się, że skończy się tak jak zawsze, na niczym. Nie ekscytuję się już wspólnym śmiechem. Wyblakłem.
Dżizas, mam 18 lat...ale gdy zaczynałem pisać bloga miałem 15 lat. I było tak samo i pisałem to samo. Pogorszyło mi się tylko zdrowie i co zdecydowanie najsmutniejsze- zwiększyła świadomość wszystkiego.
Jestem mądry? A chuj, może i jestem. Przynajmniej dla swoich rówieśników. Lecz nie chcę być wiecznie pomocą, radą, kimś zapasowym. Wiem kiedy ludzie postępują ze mną niegodziwie.
To, że analizuję wszystko dogłębnie (co mnie z resztą rajcuje najbardziej i w tej chwili jest to chyba jedyna taka rzecz), sprawia, że nie jestem dla ludzi zły za to jacy są na początku, gdyż doskonale wiem, iż sam nie potrafię perfekcyjnie zacząć znajomości.
Ten post jest tym bardziej smutny, że czuję dokładnie to samo co tydzień temu. Już nawet nastrój przestał mi się zmieniać. W miejscach publicznych, kryję się wiecznie za uśmiechem. Inni zdają się nie rozumieć tego, bo jak można pokazywać co innego i czuć co innego? Tylko, że mój smutek siedzi głęboko, a śmiech jest szczery, spowodowany tym co akurat mi się spodobało. Naprawdę nie mam wygórowanych wymagań, wiele zwykłych rzeczy traktuję wyjątkowo, a to co dla innych obojętne jest dla mnie okazją do śmiechu i zapomnienia jak smutno w głębi duszy jest.
Jedna rzecz mi się we mnie podoba. Potrafię skupić się na jednym temacie tak bardzo, źe zapominam o otaczającym mnie świecie. Czasem nawet nie mrugam, a dopiero odzyskanie kontaktu z rzeczywistością przypomina mi, że moje oczy są tak suche, że aż skrzypią.
Jak mnie to denerwuje, że codziennie patrzę się w lustro, a nie pamiętam jak wyglądam!
Jak mnie to denerwuje, że codziennie patrzę się w lustro, a nie pamiętam jak wyglądam!
Ludovico Einauldi- Divenire Piękne, aczkolwiek słuchanie takiej muzyki tylko i wyłącznie, sprawia że uważam się za sporo dojrzalszego.
Kojarzę się z sześcianem. Białym sześcianem. Przynajmniej według mnie tak jest.
Komentarze
Prześlij komentarz