Czy coś

Chyba powoli tracę potrzebę zwierzania się, a tym samym i ochotę na pisanie bloga. No, przynajmniej w takiej, luźnej formie, bez określonych tematów i częstotliwości pisania.

Wokół mnie dzieje się masa rzeczy, lecz większość z nich po prostu koło mnie przelatuje. Coraz więcej i więcej, z każdym dniem, tygodniem, miesiącem i rokiem. Jednocześnie zaczyna liczyć się co innego. Coś jak inni ludzie, których -im dalej cofnąć się wstecz- nie ceniłem nigdy tak bardzo jak teraz. Mama nadzieję, a jednocześnie obawiam się, że przyjdzie kiedyś moment, kiedy nie będę dla siebie tak ważny i postawię ponad sobą kogoś, komu nie muszę za nic dziękować.
Jak dobrze, że jeszcze mam takie myśli. Kiedyś zapewne pozbędę się i nich i oddam temu co naturalne w każdym kolejnym roku życia.

Fizyczność sama w sobie jest bardziej ekscytująca i zapadająca w pamięć niż większość dokonań umysłowych. Sądzę, i jednocześnie bardzo zdumiewa mnie myśl, że ewolucja zmierza w kierunku, który ma odwrócić te proporcje.
Zastanawiam się...jak na to wpadłem. Stale to przypominam sobie ile głupich rzeczy zrobiłem tylko w tym tygodniu (niekoniecznie krępujących, czasem wręcz śmiesznych) i czuję się zdecydowanie niedoceniony, co łącznie tworzy poczucie nieudolności i niemocy ku stworzeniu czegoś zwyczajnie dobrego.

Sytuacja ma miejsce w każdym miejscu na Ziemi, codziennie:
Istnieje sobie coś. Nie wiemy jaki ma kolor, jaki ma kształt, zapach, powierzchnię itp. Znamy tylko drobne szczegóły o tym czymś, co pozwala nam sobie to jakoś wyobrazić. 
I w końcu to poznajemy. Jest na pewno inne, delikatnie lub bardzo, od tego co sobie wyobrażaliśmy. Być może jesteśmy rozczarowani tą prawdą...ale czy na pewno?
Według mnie prawda zawsze jest lepsza od naszych gdybań, ponieważ ukształtowana jest przez najbardziej tajemnicze dotychczas zasady wszystkiego we wszechświecie. Po jakimś czasie docenimy ten element rzeczywistości, jako coś z czym da się żyć, a nasze wyobrażenia wydadzą się zabawne lub kuriozalne.
I tutaj pozwolę sobie dojść do wniosku, a właściwie do hipotezy: czy aby wszechświat nie jest naprawdę idealny? Jeśli każda rzecz jest ze sobą tak ściśle powiązana, nie ma mowy o błędach. Tylko życie, jakiś poboczny, nieważny wytwór, być może wraz z innymi pobocznymi wytworami rości sobie jakieś pretensje, bo się zmienia, a nie chciałby. Choć, również nie może być zbędny.

Najważniejsza (a właściwie to jedna z najważniejszych rzeczy) jest świadomość niepopadania w schematy, a ja czuję, że w te schematy wpadłem już dawno. I nie chodzi tu o schematy jakiekolwiek, bo każdy takie posiada, ale o te jak najbardziej widoczne. Takie, że je stale dostrzegam, mimo iż ich istnienie jest bardzo wygodne. 
Jednak część swoich utartych zachowań lubię. Czuję się dzięki nim nieco bardziej odrębny niż z pewnością jestem. Dodatkowo, mam swoistą tendencję do przelewania swojego toku myślenia na innych. To cieszy, bo jako fascynat ewolucji, uwielbiam patrzeć gdy ktoś moje nienachalne zachowania zmienia na swoje z jakimiś zmianami. Niesamowicie interesujące jest dostrzeganie tych zmian i delektowanie się nimi jak pysznym (najpyszniejszym jaki można sobie wyobrazić) daniem.

Komentarze