Dziki
Najgorszy w plastyku jest...wymóg bycia kreatywnym. Każde ćwiczenie z reklamy wizualnej, fotografii i okazjonalnie z innych przedmiotów to dokładnie taki sam schemat: krótki wstęp do zadania (z którego wynika, że będzie strasznie i jesteśmy za słabi by podołać), a potem chop! od razu na głęboką wodę. I projektujta!
Zaraz, ale co "projektujta"? No i nie wiem tak już od miesiąca.
Zaraz, ale co "projektujta"? No i nie wiem tak już od miesiąca.
Spostrzegłem, że w złych, stresujących, smutnych lub innych (o negatywnym znaczeniu) chwilach dzieją się ze mną dwie rzeczy.
Pierwszą z nich (i niestety częściej się powtarzającą) jest poczucie, że to co teraz przeżywam to sen lub tylko wyobrażenie tego co nadejdzie w przyszłości i do czego "przecież mogę się jeszcze psychicznie przygotować, bo jeszcze mam czas". Ale nie mam, to dzieje się tu i teraz, a ja jak debil stoję, nic nie robię i zastanawiam się czy śnię czy mam po prostu jakieś debilne zaburzenia.
Drugą, cieszącą mnie z faktu, że zrodziła się w moim umyśle po wielokrotnym przeżywaniu tego co wyżej opisałem, jest rzecz... a właściwie nie rzecz, a przeniesienie się myślami w czasie, do przyszłości, przy jednoczesnym zdaniu sobie sprawy z tego "jak szybko mijają te lata!". Wyobrażam sobie, na przykład, emeryturę, gdzie pielęgnuję ogródek i wspominam...i wspominam chwilę obecną, czyli ten stres, smutek, czy cokolwiek innego. Wiem, że w przyszłości, nie wydawałoby się to już takie złe i nie chciałbym by stało się inaczej. Bardzo rzadko chcę. Samym tym wyobrażeniem, uświadamiam sobie jak szybko przeleciało moje dotychczasowe życie, ile paskudnych rzeczy przeżyłem i przecież halo! już po nich, nie martwię się z ich powodu, nie cierpię. Zatem uwzględniając ten cholerny upływ czasu, przecież i to co przeżywam teraz lada moment będzie tylko wspomnieniem. Wspomnieniem, wbrew pozorom, coraz bardziej zamglonym lub po prostu lepszym. A potem nastanie lepszy okres, zawsze nastaje. To jak zamknięcie oczu na 5 minut, gdy rano chcemy jeszcze pospać. Dużo czasu, który zleciał w oka mgnieniu. Właściwie to już jesteśmy w przyszłości. I teraz też. Właściwie to istnieje tylko chwila obecna, która zawiera w sobie całość naszych przeżyć. Tych gorszych, i tych lepszych, wszystkich. Może takie "uśrednienie" dla kogoś kogo życie nie jest usłane różami nie brzmi za dobrze, lecz niech pamięta... napisałem to, bo żyję. Żyję, więc mogę myśleć o życiu. Mogę cokolwiek dzięki temu. I to jest najlepsze.
Nie lubię oglądać sportu. Za dużo emocji na moje schorowane, cierpiące, romantyczne serce.
Thom Yorke- A brain in a bottle Jedyna piosenka z nowego albumu, która nie zawodziła przy pierwszym przesłuchaniu. Nadal według mnie najlepsza, chociaż reszta też zawodzić przestała.
Mac DeMarco- Salad days Zaraz zaraz, to nie jest jeszcze mainstreamowe?
Talk Talk- Such a shame Mój nauczyciel reklamy może i ma gorsze momenty, ale muzyki to dobrej słucha.
No no, dzisiaj utworki wstawiłem świetne. Nie wiem czy powinienem być z tego powodu dumny, ale tak, jestem z tego powodu cholernie dumny.
Komentarze
Prześlij komentarz