Czy mogę zapytać?

Dlaczego ludzie tak bardzo dążą do znalezienia jakiegoś "ostatecznego wyjaśnienia", a nie dopuszczają przyczyn ciągnących się w nieskończoność? Jedno i drugie opiera się wpływowi czasu. 
I tak, według mnie, najlepszym dowodem na istnienie Boga (jednym z niewielu, które logiczny umysł może przyjąć) jest posiadanie w umyśle zamysłu bytu nieskończonego. Przy samych doczesnych rzeczach w świecie, jest to wyjątkowe dla racjonalnego, praktycznego mózgu. Tak samo jak nie potrafimy wyobrazić sobie nicości, bo w każdym miejscu coś jest, tak samo nie powinniśmy kreować bytów nieskończonych, a jednak to robimy. Chociaż, idąc dalej, trudno jest pomyśleć, że istota nieograniczona czasem robiłaby cokolwiek co zrobić może człowiek. Zatem to sama teoria, tak jak i teoria nicości.

Pisałem o tym już wiele razy, ale napiszę jeszcze kolejny: Człowiek uważa swoje życie za wyjątkowe, bo po prostu żyje. Nie jestem całkowicie pewny (lecz i tak prawie pewny), że dosłownie wszystko, każdy atom, elektron i kwant nie podziwia człowieka za to w czym trwa, a to czego ich nie dotyczy. A może i dotyczy. Życie to po prostu określony układ atomów w ciele, a każdy układ w swojej, rozbudowanej lub nikłej świadomości, ma wrażenie, że jest czymś wyjątkowym. 

Uwielbiam tak myśleć. Gdybym miał przestać, ekhem... jak to mówią... "filozofować", straciłbym część ochoty do życia. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym być tak jak większość osób, myśląca tylko o zmarnowaniu kolejnego dnia na nic nowego. 
W związku z tym, mogę przedstawić cytat Anatole'a France'a: "tylko głupiec ma odpowiedź na wszystko". Beznadziejną sprawą jest być niedoskonałym i uważać się za kogoś wszechwiedzącego, nie dociekając prawdy.

Wyjeżdżam jutro do Sopotu do końca wakacji, więc posty mogą się nie ukazywać. Chociaż sądzę, że jakiś może się pojawić. Nowe miejsce to w końcu nowe myśli, czyż nie?

Can- Witamin C Bardzo w moim typie.

Komentarze