Yesterday I woke up sucking a lemon
Chyba dopada mnie depresja i nie potrafię temu zapobiec. Cholernie, wszystko mnie dołuje, a wszystkie plusy (których widzę coraz więcej) wydają się nic nieznaczące, przysłaniane przez każdą porażkę, złe zachowanie i głównie- innych ludzi.
Najbardziej przykre jest poczucie, że zmieniam się na gorsze. Stale, wytyka mi się coraz więcej błędów. Rok za rokiem, miesiąc za miesiącem, dzień za dniem. I, mimo większej stanowczości, gorzej to znoszę.
Sądzę (jednocześnie będąc przy tym najzupełniej skromnym), że nikt mnie tak naprawdę nie zna. Jestem bardzo zamknięty w sobie, nieśmiały i trudno mi się wysłowić w odpowiedni sposób, gdy nie czuję, że komuś ufam. A ufam w zasadzie tylko swojemu rodzeństwu i matce. Nawet reszta rodziny wydaje mi się zdradziecka i podła.
Ech...to brzmi tak naiwnie. Tracę ochotę nawet na pisanie bloga, czyli jedynej rzeczy, która pozwala mi zachować resztki pozytywnego podejścia.
Boli mnie kręgosłup. Po problemach z płucami i sercem, teraz pora na nerwy. Coraz częściej dostaję "tików" i dziwnie podskakuje mi jakaś część ciała. Nie wiem kiedy to się stanie, nigdy się nie zapowiada, tylko po prostu przychodzi i mija po kilku sekundach. Wiem, że powinienem cieszyć się życiem pomimo tego jakie ono jest, bo niektórzy żyją szczęśliwie bez kończyn, ale przypominam sobie wtedy o tych milionach zdrowych ludzi, którzy nie doceniają tego co mają, a którzy tak bardzo na mnie wpływają.
Postanowiłem nauczyć się grać na gitarze po tym jak "wybrzędkoliłem" rytm Reckoner'a na instrumencie brata. Stał sobie pionowo, oparty o ścianę, a ja po prostu dotknąłem strun i w ciągu paru sekund zdałem sobie sprawę, że kurcze- to brzmi jak najlepszy utwór na świecie.
Nie mam ochoty pisać w tym tygodniu dłuższego posta.
Aphex Twin- Fenix Funk 5
Waglewski, Maleńczuk, Abradab- Wszyscy muzycy to wojownicy
2pac- Changes Kurcze, lubię muzykę tego gościa.
Jeff van Dyck- Journey to Rome Przy słuchaniu ścieżki dźwiękowej z Rome Total War za każdym razem mam ciary. Arcydzieło.
Najbardziej przykre jest poczucie, że zmieniam się na gorsze. Stale, wytyka mi się coraz więcej błędów. Rok za rokiem, miesiąc za miesiącem, dzień za dniem. I, mimo większej stanowczości, gorzej to znoszę.
Sądzę (jednocześnie będąc przy tym najzupełniej skromnym), że nikt mnie tak naprawdę nie zna. Jestem bardzo zamknięty w sobie, nieśmiały i trudno mi się wysłowić w odpowiedni sposób, gdy nie czuję, że komuś ufam. A ufam w zasadzie tylko swojemu rodzeństwu i matce. Nawet reszta rodziny wydaje mi się zdradziecka i podła.
Ech...to brzmi tak naiwnie. Tracę ochotę nawet na pisanie bloga, czyli jedynej rzeczy, która pozwala mi zachować resztki pozytywnego podejścia.
Boli mnie kręgosłup. Po problemach z płucami i sercem, teraz pora na nerwy. Coraz częściej dostaję "tików" i dziwnie podskakuje mi jakaś część ciała. Nie wiem kiedy to się stanie, nigdy się nie zapowiada, tylko po prostu przychodzi i mija po kilku sekundach. Wiem, że powinienem cieszyć się życiem pomimo tego jakie ono jest, bo niektórzy żyją szczęśliwie bez kończyn, ale przypominam sobie wtedy o tych milionach zdrowych ludzi, którzy nie doceniają tego co mają, a którzy tak bardzo na mnie wpływają.
Postanowiłem nauczyć się grać na gitarze po tym jak "wybrzędkoliłem" rytm Reckoner'a na instrumencie brata. Stał sobie pionowo, oparty o ścianę, a ja po prostu dotknąłem strun i w ciągu paru sekund zdałem sobie sprawę, że kurcze- to brzmi jak najlepszy utwór na świecie.
Nie mam ochoty pisać w tym tygodniu dłuższego posta.
Aphex Twin- Fenix Funk 5
Waglewski, Maleńczuk, Abradab- Wszyscy muzycy to wojownicy
2pac- Changes Kurcze, lubię muzykę tego gościa.
Jeff van Dyck- Journey to Rome Przy słuchaniu ścieżki dźwiękowej z Rome Total War za każdym razem mam ciary. Arcydzieło.
Komentarze
Prześlij komentarz