Lundy, Fastnet, Irish Sea
Tempo współczesnego rozwoju powoduje, że będąc w pewnym sensie zagubionym, obawiam się, gdy myślę o czymś przerażającym. Myślę "nie, przecież to nie może istnieć i nie istnieje", a potem jednak mam wątpliwości, bo teraz wszystko jest mniej pewne niż wcześniej i moje początkowe założenia są naiwne w skali tego co gdzieś tam, zapewne już częściowo ujawnione się chowa. Stale odkrywane są nowe, zaskakujące fakty. Przeciętny człowiek nie rozumie tego co naukowcy teraz osiągają. Skala postępu potrafi nieźle zaskoczyć.
Kiedyś ludzie patrzyli na ptaki i marzyli o tym, żeby latać, mimo że uznawali to za niemożliwe. Wyobraźmy sobie jakie niemożliwe teraz rzeczy w przyszłości będą codziennością! Współcześnie na naszych oczach zmienia się świat. Osoby urodzone w epoce, gdy przeciętny dom posiadał tylko radio, teraz są świadkami komputeryzacji dosłownie każdego miejsca. Z pewną obawą wyczekuję dnia, gdy nie będziemy mogli nadążyć ze zmianami. Zostaniemy przez nie pochłonięci i zawładną nami. Sądzę, że jeśli nasza psychika się nie zmieni wystarczająco, by znaleźć sposób na kontrolowany postęp, w końcu owoce naszego wysiłku staną się dla nas ostateczną zgubą.
Zdarzają się przypadki, gdy nie same wynalazki wywołują zaskoczenie, a odkrycia. Coś co istniało długo przed nami, teraz zostaje poznane i miażdży swoją skalą umysły. Nieunikniona jest fala strachu, poczucia bezsilności i tego jak mało znaczymy w skali wszechświata. Założę się, że w ciągu kolejnych pięciu lat naukowcy odkryją kolejną po dziesiątkach już poznanych "broń" zdolną nas zniszczyć w mgnieniu oka. Bez gniewu, bez jakichkolwiek nerwów, bez jakichkolwiek emocji! Po prostu, tak jakbyśmy byli nikim.
Zastanawiam się, czy wszechświat ma w ogóle jakiś cel. A może... posiada coś innego? Coś wyższego niż "cel"?
--------
Uwielbiam to uczucie, gdy siedzę w ciszy i spokoju w dużym, przestronnym, ładnym pokoju, mając pewność, że za jego ścianami, dzieje się coś hucznego, coś czego nie mógłbym ogarnąć. I nawet nie próbuję, bo wiem jak by się to zakończyło. Tak jak zawsze- pogubiłbym się, został źle odebranym i zjedzonym przez spojrzenia osób, na których atencji mi zależy. Jestem wyrozumiały, nie skazuję kogoś za coś, co zrozumiał w zły sposób, bo wiem jaka presja na nim ciąży. Z każdej strony, w niemal każdej chwili. To nieprawdopodobne jak wszyscy na siebie wpływamy. I wszyscy, jeden dla drugiego, jesteśmy obiektami zainteresowania, a jak wiadomo, człowiek nie potrafi być na tyle "wielowątkowy" by się w tym wszystkim nie pogubić.
--------
Czuję się słaby, gdy dzieje się w moim życiu coś ciekawego przez przypadek, a ja wcześniej mogłem sprawić, by doprowadzić do tego własnymi siłami. Złe wybory to najcięższe z moich wspomnień. Niestety, stanowią ich większość. Przyznaję, nie jestem pewny siebie i stresuję się, kiedy muszę szybko podjąć jakąś decyzję. I zwykle podejmuję tą gorszą. Bo ja tak naprawdę myślę powoli. Baardzo baaaaaardzo powoli. Każdy akapit jaki tutaj tworzę był przemyślany przez czas dłuższy niż wygląda, że był i zakładam, że dla niektórych i tak stanowi coś "aspirującego do bycia czymś lepszym, jednak autor wystarczająco się nie postarał". Cóż, daleko mi do ideału nawet w kwestii umysłowej, choć jest ona z pewnością mu najbliższa.
--------
Mam przenikliwy wzrok. Tak sądzę.
I podobno wyglądam jak Woody Allen. Przyznam, że po odjęciu paru kilo naprawdę mógłbym wyglądać tak jak on.
Philip Selway- Coming up for air
Radiohead- In limbo To, że polubiłem ten utwór świadczy o ostatecznym triumfie Radioheada nad moją osobowością.
Matko Boska, dość, dość tego zespołu!
Kiedyś ludzie patrzyli na ptaki i marzyli o tym, żeby latać, mimo że uznawali to za niemożliwe. Wyobraźmy sobie jakie niemożliwe teraz rzeczy w przyszłości będą codziennością! Współcześnie na naszych oczach zmienia się świat. Osoby urodzone w epoce, gdy przeciętny dom posiadał tylko radio, teraz są świadkami komputeryzacji dosłownie każdego miejsca. Z pewną obawą wyczekuję dnia, gdy nie będziemy mogli nadążyć ze zmianami. Zostaniemy przez nie pochłonięci i zawładną nami. Sądzę, że jeśli nasza psychika się nie zmieni wystarczająco, by znaleźć sposób na kontrolowany postęp, w końcu owoce naszego wysiłku staną się dla nas ostateczną zgubą.
Zdarzają się przypadki, gdy nie same wynalazki wywołują zaskoczenie, a odkrycia. Coś co istniało długo przed nami, teraz zostaje poznane i miażdży swoją skalą umysły. Nieunikniona jest fala strachu, poczucia bezsilności i tego jak mało znaczymy w skali wszechświata. Założę się, że w ciągu kolejnych pięciu lat naukowcy odkryją kolejną po dziesiątkach już poznanych "broń" zdolną nas zniszczyć w mgnieniu oka. Bez gniewu, bez jakichkolwiek nerwów, bez jakichkolwiek emocji! Po prostu, tak jakbyśmy byli nikim.
Zastanawiam się, czy wszechświat ma w ogóle jakiś cel. A może... posiada coś innego? Coś wyższego niż "cel"?
--------
Uwielbiam to uczucie, gdy siedzę w ciszy i spokoju w dużym, przestronnym, ładnym pokoju, mając pewność, że za jego ścianami, dzieje się coś hucznego, coś czego nie mógłbym ogarnąć. I nawet nie próbuję, bo wiem jak by się to zakończyło. Tak jak zawsze- pogubiłbym się, został źle odebranym i zjedzonym przez spojrzenia osób, na których atencji mi zależy. Jestem wyrozumiały, nie skazuję kogoś za coś, co zrozumiał w zły sposób, bo wiem jaka presja na nim ciąży. Z każdej strony, w niemal każdej chwili. To nieprawdopodobne jak wszyscy na siebie wpływamy. I wszyscy, jeden dla drugiego, jesteśmy obiektami zainteresowania, a jak wiadomo, człowiek nie potrafi być na tyle "wielowątkowy" by się w tym wszystkim nie pogubić.
--------
Czuję się słaby, gdy dzieje się w moim życiu coś ciekawego przez przypadek, a ja wcześniej mogłem sprawić, by doprowadzić do tego własnymi siłami. Złe wybory to najcięższe z moich wspomnień. Niestety, stanowią ich większość. Przyznaję, nie jestem pewny siebie i stresuję się, kiedy muszę szybko podjąć jakąś decyzję. I zwykle podejmuję tą gorszą. Bo ja tak naprawdę myślę powoli. Baardzo baaaaaardzo powoli. Każdy akapit jaki tutaj tworzę był przemyślany przez czas dłuższy niż wygląda, że był i zakładam, że dla niektórych i tak stanowi coś "aspirującego do bycia czymś lepszym, jednak autor wystarczająco się nie postarał". Cóż, daleko mi do ideału nawet w kwestii umysłowej, choć jest ona z pewnością mu najbliższa.
--------
Mam przenikliwy wzrok. Tak sądzę.
I podobno wyglądam jak Woody Allen. Przyznam, że po odjęciu paru kilo naprawdę mógłbym wyglądać tak jak on.
Philip Selway- Coming up for air
Radiohead- In limbo To, że polubiłem ten utwór świadczy o ostatecznym triumfie Radioheada nad moją osobowością.
Matko Boska, dość, dość tego zespołu!
Komentarze
Prześlij komentarz