Doświadczenia
Boże, jaki ja jestem naiwny! Wiele osób mogłoby zrobić dla mnie wszystko, a mnie to nie obchodzi. Jednocześnie jestem zdolny do poświęceń dla kogoś kto ma mnie gdzieś...
To...trudne... I chyba wymaga rozmowy by móc w odpowiedni sposób o tym napisać.
Dziś, chyba po raz już 10-ty oglądałem "Nietykalnych". Jest to jeden z moich ulubionych filmów i patrząc po ocenach, pewnie nie jestem w tym osamotniony. Francuskie kino zawsze tak jakoś na mnie szczególnie działa. Posiada pewną "magię" i naturalną, nienaciąganą emocjonalność. "Nietykalni" mimo prawie dwóch godzin trwania schodzą mi w mgnieniu oka. Jest to znakomite, dopracowane kino, wspaniałe aktorstwo i niebanalna historia. Historia tam właściwie jest... czymś... najbardziej wyjątkowym: doskonałym przeżyciem i w połączeniu ze znakomitą muzyką (Ludovico Einaudi- 1000/10) tworzy cudowny, delikatny klimat. Za każdym razem oglądając ten film mam wrażenie, że chce przekazać coś innego...Kiedyś, sądziłem, że jest o potrzebie bliskości, prawdziwej przyjaźni, nieśmiałych uczuciach, samotności. Może i taki zamysł mieli twórcy. Lecz teraz bardziej nasuwa mi się morał poczucia własnej wartości, którą musi zbudować sobie jeden z głównych bohaterów. Moim zdaniem podejmowany jest tam również temat bycia sobą, przy zupełnie innej osobie oraz zrozumienie tej innej osoby i poczucie bycia atrakcyjnym, pomimo swoich wad.
Chryste, muzyka tam wcale nie jest znakomita! Jest CUDOWNA. Dzięki niej, w trakcie filmu każda emocja jest o wiele silniejsza, zaś po filmie działa jak kotwica, każąc obejrzeć go jeszcze kolejny raz. I kolejny. I kolejny.
Nasłuchałem się i naczytałem wielu negatywnych stereotypów o Francuzach, ale trzeba przyznać, że kino mają bardzo dobre.
Zacząłem oglądać kolejny serial: "Wikingowie". Właściwie to obejrzałem już pełne 2 sezony i jestem na bieżąco z kolejnymi odcinkami. Moje wrażenia są...niezbyt pozytywne. Mimo dobrej scenografii i gry aktorskiej, brakuje tam porządnej fabuły. Wszystko jest do bólu przewidywalne i po prostu nudne. Do tego serial cierpi na kilka "amerykańskich" syndromów... między innymi "cudowne unikanie śmierci przez głównych bohaterów". Są oni po prostu niezniszczalni, chociaż niedawno pierwszy raz w życiu dostali broń do ręki lub są kobietami, które narodziły się już w życiu sporo. No, istnieją też przypadki, gdy antagoniści nie wykazują zbytniej aktywności mózgowej i zwyczajnie nie mają pomysłów na załatwienie swoich największych wrogów, mimo że dla ich parobków sposób potrafią znaleźć.
Kolejnym minusem jest "delikatność" serialu. Twórcy zapomnieli chyba, że Wikingowie delikatnym ludem nie byli. Wypadałoby przedstawić to bardziej dobitnie.
Mimo wad, serial całkowicie zły nie jest, chociaż cały czas się teraz zastanawiam, dlaczego obejrzałem aż całe 2 sezony. Może miałem nadzieję na poprawę? Tak było z "Rzymem", który pierwszymi odcinkami prędzej odstraszał niż zachęcał, lecz potem przerodził się w zachwycające dzieło z wybitnie wykreowanymi bohaterami i wątkami fikcyjnymi zgrabnie wplątanymi w dobrze podaną prawdę historyczną.
Czy ja nie mam za dużo czasu wolnego? Myślę, że nie... Filmy i seriale oglądam w nocy, posty też najczęściej piszę w nocy. Jem w nocy, marzę w nocy, bawię się, cieszę, smucę. W dzień natomiast jestem tylko szarą materią, która załatwia swoje sprawy i chce przeżyć kolejny taki sam dzień.
Jakkolwiek bym się starał, nie zawsze potrafię uniknąć jednostajności. Zapominam o tym co działałoby najlepiej na samopoczucie moje i innych, a co za tym idzie- czasami nerwowo wybucham, chociaż nie jest to uzasadnione. Dobrze, że mam sumienie, by potem tego żałować.
Cholera jasna, posty robią się coraz dłuższe. Pewnie już nikt nie doczytuje ich do końca. W każdym razie, tego nie chcę przeciągnąć.
Rozpoczęły się wakacje. Wcale tego nie czuję, gdyż akurat teraz mam najwięcej spraw do załatwienia. No cóż, przynajmniej pieniędzy robi się więcej i mogę wynagradzać sobie swoją mękę. Chociaż nie jestem rozrzutny. Wolę zbierać przez długi czas na coś przydatnego.
Przez ostatnie miesiące zauważyłem jak zmienił się mój stosunek do zakupów. Jeszcze kiedyś lubiłem kupować ubrania. Teraz, najchętniej chciałbym by one cudownie pojawiały się w mojej szafie, nawet jeśli mógłbym samodzielnie znaleźć lepsze.
Nie potrafię pisać o takich rzeczach. Usunąłem większość ostatnich dwóch akapitów, bo wydawały mi się po prostu głupie. Nawet to co zostało takie się wydaje.
The Clash- White riot
Kim Nowak- Prosto w ogień
Miłych wakacji.
To...trudne... I chyba wymaga rozmowy by móc w odpowiedni sposób o tym napisać.
Dziś, chyba po raz już 10-ty oglądałem "Nietykalnych". Jest to jeden z moich ulubionych filmów i patrząc po ocenach, pewnie nie jestem w tym osamotniony. Francuskie kino zawsze tak jakoś na mnie szczególnie działa. Posiada pewną "magię" i naturalną, nienaciąganą emocjonalność. "Nietykalni" mimo prawie dwóch godzin trwania schodzą mi w mgnieniu oka. Jest to znakomite, dopracowane kino, wspaniałe aktorstwo i niebanalna historia. Historia tam właściwie jest... czymś... najbardziej wyjątkowym: doskonałym przeżyciem i w połączeniu ze znakomitą muzyką (Ludovico Einaudi- 1000/10) tworzy cudowny, delikatny klimat. Za każdym razem oglądając ten film mam wrażenie, że chce przekazać coś innego...Kiedyś, sądziłem, że jest o potrzebie bliskości, prawdziwej przyjaźni, nieśmiałych uczuciach, samotności. Może i taki zamysł mieli twórcy. Lecz teraz bardziej nasuwa mi się morał poczucia własnej wartości, którą musi zbudować sobie jeden z głównych bohaterów. Moim zdaniem podejmowany jest tam również temat bycia sobą, przy zupełnie innej osobie oraz zrozumienie tej innej osoby i poczucie bycia atrakcyjnym, pomimo swoich wad.
Chryste, muzyka tam wcale nie jest znakomita! Jest CUDOWNA. Dzięki niej, w trakcie filmu każda emocja jest o wiele silniejsza, zaś po filmie działa jak kotwica, każąc obejrzeć go jeszcze kolejny raz. I kolejny. I kolejny.
Nasłuchałem się i naczytałem wielu negatywnych stereotypów o Francuzach, ale trzeba przyznać, że kino mają bardzo dobre.
Zacząłem oglądać kolejny serial: "Wikingowie". Właściwie to obejrzałem już pełne 2 sezony i jestem na bieżąco z kolejnymi odcinkami. Moje wrażenia są...niezbyt pozytywne. Mimo dobrej scenografii i gry aktorskiej, brakuje tam porządnej fabuły. Wszystko jest do bólu przewidywalne i po prostu nudne. Do tego serial cierpi na kilka "amerykańskich" syndromów... między innymi "cudowne unikanie śmierci przez głównych bohaterów". Są oni po prostu niezniszczalni, chociaż niedawno pierwszy raz w życiu dostali broń do ręki lub są kobietami, które narodziły się już w życiu sporo. No, istnieją też przypadki, gdy antagoniści nie wykazują zbytniej aktywności mózgowej i zwyczajnie nie mają pomysłów na załatwienie swoich największych wrogów, mimo że dla ich parobków sposób potrafią znaleźć.
Kolejnym minusem jest "delikatność" serialu. Twórcy zapomnieli chyba, że Wikingowie delikatnym ludem nie byli. Wypadałoby przedstawić to bardziej dobitnie.
Mimo wad, serial całkowicie zły nie jest, chociaż cały czas się teraz zastanawiam, dlaczego obejrzałem aż całe 2 sezony. Może miałem nadzieję na poprawę? Tak było z "Rzymem", który pierwszymi odcinkami prędzej odstraszał niż zachęcał, lecz potem przerodził się w zachwycające dzieło z wybitnie wykreowanymi bohaterami i wątkami fikcyjnymi zgrabnie wplątanymi w dobrze podaną prawdę historyczną.
Czy ja nie mam za dużo czasu wolnego? Myślę, że nie... Filmy i seriale oglądam w nocy, posty też najczęściej piszę w nocy. Jem w nocy, marzę w nocy, bawię się, cieszę, smucę. W dzień natomiast jestem tylko szarą materią, która załatwia swoje sprawy i chce przeżyć kolejny taki sam dzień.
Jakkolwiek bym się starał, nie zawsze potrafię uniknąć jednostajności. Zapominam o tym co działałoby najlepiej na samopoczucie moje i innych, a co za tym idzie- czasami nerwowo wybucham, chociaż nie jest to uzasadnione. Dobrze, że mam sumienie, by potem tego żałować.
Cholera jasna, posty robią się coraz dłuższe. Pewnie już nikt nie doczytuje ich do końca. W każdym razie, tego nie chcę przeciągnąć.
Rozpoczęły się wakacje. Wcale tego nie czuję, gdyż akurat teraz mam najwięcej spraw do załatwienia. No cóż, przynajmniej pieniędzy robi się więcej i mogę wynagradzać sobie swoją mękę. Chociaż nie jestem rozrzutny. Wolę zbierać przez długi czas na coś przydatnego.
Przez ostatnie miesiące zauważyłem jak zmienił się mój stosunek do zakupów. Jeszcze kiedyś lubiłem kupować ubrania. Teraz, najchętniej chciałbym by one cudownie pojawiały się w mojej szafie, nawet jeśli mógłbym samodzielnie znaleźć lepsze.
Nie potrafię pisać o takich rzeczach. Usunąłem większość ostatnich dwóch akapitów, bo wydawały mi się po prostu głupie. Nawet to co zostało takie się wydaje.
The Clash- White riot
Kim Nowak- Prosto w ogień
Komentarze
Prześlij komentarz