Bóg jest brzydki

Jednym z kryterium prawdziwości w nauce jest piękno. Dotychczas wszystko co odkryliśmy jest piękne. Zachwianie jedną siłą, skutkuje zburzeniem modelu wszechświata jaki znamy. To jest prawdziwe, autentyczne.
Myślę, że najtrudniej ludziom pojąć jest fakt, że istnieje coś poza tym co możemy odczuć. Jeśli nie potrafimy wyobrazić sobie nicości, nie oznacza, że ona nie istnieje bądź nie istniała. Powinniśmy więcej myśleć o naszych snach i tym co działo się przed naszym urodzeniem. Te dwie rzeczy są delikatnymi przekaźnikami pomiędzy tym czego trzeźwy umysł doświadczyć nie może. Jeśli przed urodzeniem nas nie było, dlaczego po śmierci ma być inaczej? Może jesteśmy tylko cyklem. Ba! Na pewno jesteśmy cyklem, który powtarza się w nieskończoność, ze zmianami, które dla nas są wielkie, a w skali wszechświata maleńkie. A w snach dzieją się rzeczy, których pojąć po przebudzeniu nie możemy. Nawet nasze decyzje tam są dziwne. Dziwne dla świata w jakim żyjemy, choć może zupełnie normalne dla świata równoległego, gdzieś w innym miejscu, w innym wymiarze? Czy to nie jest piękne?
Pragnąłbym też wspomnieć o czasie. Jak dotąd wszystkie badania wskazują na to, że czas nie jest czymś istniejącym od zawsze i niepodlegającym zmianie. Nie możemy go tak traktować. Zdaję sobie sprawę jak trudne to jest. Ja sam, z tymi wszystkimi dywagacjami, nie potrafię wyobrazić sobie braku czasu. To na czym kończę swoje projekcje jest zaledwie zaginaniem czasu pod względem prędkości obiektu i siły grawitacyjnej. Jednak do tego wystarczy zmysł przestrzenny i odrobina wiedzy. Jeśli nie możemy wyjść "poza czas", prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jak wyglądałby świat bez niego.
Chociaż...czy nie jest on tylko złudzeniem w naszych głowach? Jesteśmy tacy niedoskonali, wszystko sobie skracamy i upraszczamy, by było wygodniej.
Tyle pytań, a zero odpowiedzi. Ludzka natura ma masę pola do popisu! CZY TO NIE JEST PIĘKNE?

Mógłbym pisać takie teksty w nieskończoność i nie wyczerpać tematu. Jesteśmy tak niewielcy w skali wszechświata, że właściwie po co to nam? Po co nam wiedza o nim jak nim nie zawładniemy? Nie wiem. Zwykła ludzka ciekawość. Jakiś niewyjaśniony pierwiastek zawarty w każdym z nas, czasami w większej, czasami mniejszej ilości.
A może..chyba jednak wiem...
Mimo, że świat w jakim żyjemy jest tak maleńki, wciąż jest dla nas wszystkim. Nieważne czy ma miejsce na uboczu, czy zostanie w ułamku sekundy zmieciony rozbłyskiem gamma, wybuchem gwiazdy czy czymkolwiek innym co przy nas wydaje się być tak proste, tak pozbawione historii i przypadkowe, ale nadal niesprawiedliwie miliardy razy potężniejsze od całego arsenału ludzkości, który wyolbrzymiliśmy na poziom ostatecznego niszczyciela wszelkiego bytu.

To wszystko jest takie niejasne! Nie chciałbym być obrzydliwy, ale cholera, podnieca mnie to!
Może dlatego wciąż nie mam dziewczyny...Czuję satysfakcję z tego co robię i co mnie interesuje. Mam wrażenie, że dodatkowa istota w moim życiu, którą pokochałbym bez granic, zburzyłaby mój dotychczasowy obraz świata. I tego się boję.

Post był pisany całe, obrzydliwie długie 12 minut. Chciałbym by z moich ust padały tak składne i płynnie przechodzące jedno w drugie zdania.

Komentarze