Dzieje się dokładnie nic

Dzieje się zupełnie nic. Pieniędzy nie ma, zdrowia też za bardzo. Nie jestem geniuszem, nie jestem atletą, prawdopodobnie nie potrafię niczego na poziomie mistrzowskim. Jak można mnie określić? Nieidealnym? Intrygującym? Taaak, każdy człowiek z masą wad z pewnością jest intrygujący. Pytanie tylko: czy to zaleta?

W Lublinie czuję się... inaczej. Na pewno jest tu bardziej klimatycznie, nawet we własnym domu. To co cenię to ten cudowny, kojący spokój. Światło w moim pokoju rozchodzi się tak idealnie, tworząc subtelne niuanse na dawno nieużywanych przedmiotach. Każda myśl przychodzi łatwiej i jest silniejsza. Czuję się pobudzony do działań tak, jakbym znajdował się we własnym świecie.
Jestem zafascynowany tym jak bałagan, sterty zabrudzonych i różnokolorowych rzeczy może współgrać z życiem mojego mieszkania. To jest po prostu moje, unikatowe i pełne historii.

Jestem człowiekiem cierpliwym. Cholernie cierpliwym. We wszystkich sytuacjach z wyjątkiem oczekiwania na kolejną płytę Radiohead.
Ciekawe czy jestem już tak stary, by nie zmieniać swojego ulubionego zespołu. Bardzo ciekawe. Jednak wolałbym zostawić odpowiedź na później, kiedy będę mógł więcej nad tym pomyśleć.

Obiecane rysunki (zdjęcia, nie skany. Nie mam skanera):


Koń. Większość prac tworzyłem na pamiątkę dla koleżanek bądź kolegów. Nie podejrzewałem, że aż tak o tak płytkie rzeczy będą prosili. 


Rysunkowe odtworzenie rzeźby Augusta Rodin'a "Orfeusz i Eurydyka". Jest to też okładka albumu "Reflektor", który towarzyszył mi w tamtym czasie bardzo często. 


Pies. Bez szczególnego znaczenia dla mnie. Chciałem poćwiczyć rysowanie futra i podołałem swoim oczekiwaniom. Przepraszam za jakość zdjęcia- robione na przepustce w Lublinie. W tym, klimatycznym mieszkaniu. 


Kto "od tak" wpada na to by narysować sowę, prawda? Ja do wyjątków również nie należę. O taką pracę prosiła mnie mama pewnego niepełnosprawnego chłopca. Potwierdziły się moje przypuszczenia, że ludzie z wadami są intrygujący. A kto, jeśli nie niepełnosprawny, ma je bardzo widoczne?

Dawno nie sięgałem po węgiel drzewny. Chyba częściej powinienem to robić, bo niesamowitą frajdę sprawiła mi ta technika. Mocne cienie i wyraźne kreski są charakterystyczne dla mojego stylu. 


Och, kot! Kto by się spodziewał! 


Wraz z kolejnymi pieskami, kotkami i końmi, chciałem jakoś urozmaicić swoje prace. Tutaj widać głównie kontur. Technika to węgiel+ ołówek. 


O to nie mógł prosić żaden niepełnoletni pacjent szpitala. Chciałem by ten rysunek zagościł po przyjeździe w moim domu, ale widząc go skończonego, pomyślałem o najlepszej pani wychowawczyni, która dbała w Konstancinie o to, by licealiści po południu też mieli co robić. I podarowałem go jej. 
Była... była to smutna kobieta. Ukrywała to, dbała o nas jak tylko mogła. Kiedy widziałem jej smutek, od razu wiedziałem, że stoją za tym przeżycia, których nie życzyłbym nikomu.


Ostatni. Nie jest może wybitny, jednak spodobał mi się. Rysowany twardymi ołówkami: 2H, HB i B.

Większości zdjęć rysunków nie mam. Nie mam zdjęcia rysunku dla Uli. Był... bardzo trudny dla mnie, gdyż chciałem dodać do niego trochę jej natury. Trochę delikatności, wrażliwości i uczuć.

To by było na tyle.

Radiohead- Pyramid Song
Arcade Fire- The Suburbs

Komentarze