W nocy

I posta w niedzielę ani poniedziałek nie ma. Jest za to tuż przed wyjazdem.

Zupełnie nie wiem co napisać. Może... że się boję? Boję się tego szpitala, tego co mnie tam czeka, wszystkich osób. Nie mam już złudzeń- na pewno śmiały nie będę. Co roku tego chciałem i zawsze okazywałem się za słaby. Na szczęście coś we mnie się zmienia. Podchodzę inaczej do wielu spraw, bo wiem jakimi one dokładnie są.
Pamiętam co było niecałe pół roku temu, przed turnusem w Murzasichle. Liczyłem na ciekawych, dojrzałych ludzi, a dostałem byczych dwunastolatków, którzy uważają, że zjedli wszystkie rozumy. Teraz może być na szczęście odrobinę inaczej. Jadę do drogiego, specjalistycznego miejsca z codziennymi zabiegami. Samo to eliminuje udział ludzi nie rozmyślających o świecie. Ci, którym jest za łatwo i dobrze tego nie robią.
Nie mam specjalnie wielkich nadziei. Nie popełnię po raz kolejny tego samego błędu.

Chciałbym znowu podzielić się tym jakim nieudacznikiem jestem, chociaż... dla mnie nie ma niczego całkowicie czarnego lub białego. Nie jestem "jakiś" w stu procentach.
Każdy z nas ma momenty, gdy wybucha agresją. Mogą one dla innych wydawać się całkowicie normalne. Wszystko zależy od tego co przeżyliśmy.

Myśląc o przysłowiu "każdy jest kowalem własnego losu", wyobrażam sobie pewien obraz... Sytuację gdy maleńki ja, świecący blaskiem własnego życia, wykuwa moją twarz w bliżej nieokreślonej bryle. Sam nie ma własnej. Jest tylko zapisem tego co przeżyłem i swoje emocje przenosi na "dzieło". Może to próba podniesienia się na duchu, ale... gdy skończy, ujawni wszystkim to co udało mu się stworzyć. Jeśli prę do przodu, by osiągnąć swoje cele, ten ludek będzie dumny, a wykuta twarz bardzo stara- lecz szczęśliwa. Po tym, odejdę. Zostanie tylko pomnik, jako pamięć o mnie w głowach innych ludzi.
Przykre, że tak często czyjeś oblicze po prostu skruszyłoby się. Niektórzy nie mają nikogo kto mógłby o nich pamiętać.

Nie będzie dziś piosenek. Za dużo propozycji...

Trzymajcie się

Komentarze