Wolność

Aż dziwne, że o tym wcześniej nie wspominałem. Niesamowicie cieszy mnie to co robi Google. Każda ich nowa usługa jest w jakimś stopniu uproszczeniem życia. Co zrobilibyśmy dziś bez wyszukiwarki tej firmy? Oczywiście, są inne, ale, no cóż, tylko Google wyszukuje tak trafnie. Do tego dochodzą mokre sny geeków, czyli Google Glass, które są pierwszym od kilku lat możliwym urządzeniem mogącym wywołać przełom w naszym życiu. Google+, chociaż weszło do gry później niż Facebook i bezczelnie skopiowało wiele jego rozwiązań, jest miejscem do marnowania czasu dużo lepszym i bardziej dopracowanym.
Wiem, afery, szpiegowanie ludzi. Czy jednak ma to jakieś przełożenie na nas? Może jestem lemingiem, ale za to jak Google uprościło moje życie, jestem gotów być szpiegowany dalej. Wolałbym, żeby tego nie było, lecz no cóż, mamy XXI wiek, świat się zmienia. Prawdopodobnie już zawsze będziemy ze sobą powiązani w internecie. Coraz mocniej i mocniej, większą ilością informacji. W końcu dobrowolnie oddamy wszystkie swoje dane i przestanie nam to przeszkadzać.

Coooo? Nie chcesz być wolny?????
Prawda jest taka: Zupełnie wolni nie będziemy nigdy. Bez możliwości szpiegowania ludzi internet by nie powstał. Sami dajemy zaglądać sobie w życie. Czy to komuś jakoś przeszkadza? Wolę by program czytał moje maile w poszukiwaniu tajnych treści by było choć trochę bezpieczniej, niż wraz z milionami osób być zupełnie wolnym i szerzyć anarchię. 1000 lat temu mogłem dostać w mordę od  każdego i ten każdy nie ponosił konsekwencji. Teraz na szczęście istnieje prawo, które samo w sobie ogranicza wolność, ale przynajmniej mogę spać spokojnie.
A co mogę powiedzieć o Snowdenie? Zrobił dobrze. Dobrze jest wiedzieć, że jest się szpiegowanym. Facet wyznaczył granice gdzie kończy się bezpieczeństwo, a zaczyna terror.
O co mi chodzi? Otóż nie w samym podsłuchiwaniu jest problem. Problem jest w mentalności ludzi. Tylko równowaga mogłaby tu coś zmienić. Tak by każdy zrozumiał potrzebę zmian we własnej psychice. By przewodniczący państw nie ścigali się ze sobą, nie knuli, nie szpiegowali, tylko działali razem. To idealistyczny plan, ale do zrealizowania. Przed nim musimy przeżyć jakąś inwigilacje by dostrzec potrzebę zmian. Przeżyć jakiś kryzys, który ujednoliciłby nasze poglądy. Anarchia byłaby nim, ale przez same jej wolnościowe idee nie wprowadzałaby zmian, a ludzie nie działaliby razem. Wszystko ma swoje złe strony.
Jak jest teraz. Krótko mówiąc: co za dużo to niezdrowo.
Trzeba mieć łeb na karku. Takie jest moje zdanie.

Znowu pieprzę jak potłuczony. Nieco. Jestem idealistą, który lubi takie zmyślne plany.
Tak naprawdę nigdy nie będzie równowagi, jest niemożliwa. Gdyby zaistniała, postęp zatrzymałby się. A tego chyba nie chcemy.

Komentarze