Polska

Dzisiaj poruszę temat prawa, jako że od niemal trzech kwartałów moja rodzina (a właściwie ja i matka) borykamy się z PGE. Krótko mówiąc sprawa dotyczy magnesowania licznika poboru prądu, do którego nie doszło z naszej ręki. Albo i nie doszło w ogóle, ale kto to im udowodni? Badanie wykonali sami, karę nałożyli sami, jej wysokość ustalili sami. Na każde nasze odwołanie odpowiadają wymijająco, wmawiając bezzasadność przedstawianych argumentów, chociaż sami przedstawiają o wiele gorsze i bez wymienienia artykułów prawnych. Wykorzystali to, że zauważyliśmy zbyt szybkie obroty licznika poboru prądu. Gdzie tu logika? Czy jeśli byśmy coś tam majstrowali to czy chcielibyśmy wszystko tak szybko zgłosić? No proszę was- dwójka niepełnoletnich i kobieta po pięćdziesiątce mieliby się bawić w łamanie prawa? Takiego prawa?
Tak to wygląda. Dzisiaj dostaliśmy oddalenie złożonego przez nas pozwu do sądu i nakaz zapłaty, z możliwością kolejnego odwołania się. Nie wiem czy jeszcze warto, niszczy mi to nerwy. Zapłacić możemy, ale najważniejsze by sprawiedliwości stało się zadość. Co to za kraj, gdzie nawet do sądu nie można pozwać instytucji bezpodstawnie nas oskarżającej? Aż tyle dali w łapę?
Jak wielokrotnie mówiłem- jestem idealistą. Denerwuje mnie to jak jest w tym państwie. Denerwuje mnie "polaczkowatość". Nienawidzę układów na lewo, niesprawiedliwości i nieścisłości.
Nie rozumiem dlaczego trzeba jako prawo traktować możliwość życia i rozwoju. Możliwość bezpłatnej nauki i pomocy medycznej, to jest prawo! To stworzyło państwo i nad tym sprawuje kontrolę. A życie i rozwój leżą w kompetencji każdego człowieka osobiście.
Dlaczego tyle papierów, tylu urzędników i taka chmara przepisów nie zapewniają spokoju i bezpieczeństwa? Może właśnie dlatego, że tyle ich jest?
Mam tego dość, jestem zmęczony. Mam 17 lat, nie rozumiem tego, nie potrafię walczyć. Na pewno nie tak długo i nie widząc szczęśliwego końca.
To państwo niszczy nas kolejny raz. Za tych jak i wcześniejszych rządów, zabrali nam wiele. Mama straciła zasiłek, babci obniżono rentę, zaprzestano refundacji leków dla brata. Jest ciężko. Jedyne co możemy zrobić to samemu stać się tak bezdusznymi ludźmi jak większość urzędasów lub po prostu stąd uciec. Zwyczajnie zwiać i nie zostawiać po sobie śladu. To nie jest tchórzostwo, to troska o własne szczęście.
Przepraszam, ale nie rozumiem jak można być patriotą. Nie w tym kraju, nie z tymi ludźmi. A Polska bez nich to tylko kawał terenu. Nie będę obniżał wartości człowieka innej narodowości dla tego kawałka. To co tutaj przeżyliśmy dobrego możemy i przeżyć za granicą. A nawet coś lepszego i o wiele częściej. Nie bawmy się w zbędne sentymenty.
Nie sądzę, że powstanie warszawskie cokolwiek dało. Według mnie była to niepotrzebna śmierć setek tysięcy ludzi. Tradycje niewiele znaczą, trzeba się rozwijać. Zapomnieć o przeszłości. Rosjan i Niemców traktować w końcu jak równych sobie. Nie zgrywać pokrzywdzonych przez historię. Świętować zwycięstwa, nie porażki. Konkretniej- oduczyć się przesadzania z patriotyzmem lub zupełnie go w sobie zabić.
Nie czuję się Polakiem. Ze świadomością mogę powiedzieć, że jestem kosmopolitą. "Obywatelem świata", jak to mówią. Ja chcę po prostu żyć.

Komentarze