Dużo o mnie

Często wychodzę na miasto. Po prostu. Chodzę i chodzę bez celu. Tylko przyglądam się ludziom i oni przyglądają się mnie. Zastanawiam się wtedy co mogą o mnie myśleć. Mimo wszystko, najczęściej pewnie coś pozytywnego, bo jestem zwyczajnie miły. A gdy nie ma okazji by to okazać, gdy patrzą na mnie, próbuję chociaż stosować tricki, wyzwalające u nich pozytywne myśli. To naprawdę działa! (ten akapit wygląda jak monolog do siebie)
Muzyka.
Jeśli o tym myślą, czy zastanawiają się jakiej ja mogę słuchać? Hmm..."On na pewno nie słucha Radiohead, przecież to pryszczaty lamus" (lamus to moja najbardziej osobista wstawka, ponieważ według mnie ja sam jestem idealną definicją tego słowa). Ale czy Radiohead to nie zespół dla takich osób? Każda piosenka przypomina mi, że tak może być. Ogólnie mówiąc, dla wszystkich, którzy lubią dużo dumać, tracąc przy tym kontrolę nad własnym ciałem i idiotycznie gapiących się w jedno miejsce, zanim swoimi myślami nie osiągną zamierzonego celu. Dla pozytywnie myślących, ułomnych osób. 
Obiektywnie mówiąc, jestem pewny, że większość ludzi widujących mnie, uważałoby że słucham coś pokroju My Chemical Romance lub Bullet for my Valentine. Obu nie znoszę i znosić nie będę. 
Przy dzisiejszym stanie rzeczy, mojemu gustowi bliżej do słodkiego popu niż metalu. Jednak gdy pomyślę o tym wszystkim czego zdarza mi się słuchać, do cholery nie wiem jak to podzielić na kategorie. Jest w tym chyba wszystko (marzenia, gwiazdy i inne bajery z kosmosu, ach).
Wiem, wyglądam na 14 lat. Mając 14 wyglądałem na 14, mając 15 wyglądałem na  14, mając 16 wyglądałem na 14 i teraz też wyglądam na 14, chociaż mój wygląd ciągle się zmienia. Chyba nie starzeje się, po prostu się zmienia. 
Właściwie to czego słucha typowy 14-latek? Na pewno czegoś co jest modne. Ja nigdy taki nie byłem. Kiedyś miewałem okresy, gdy najmocniej interesowałem się pop'em, house'm i metalem. Jednak spośród utworów jakie lubiłem mało było znanych lub "ponadczasowych".
Ogólnie rzecz biorąc wolę być ekscentryczny (chuj wie czemu użyłem akurat tego określenia), bo leży to bliżej mojej natury niż bycie przeciętnym i ściśle podążającym za trendami.

Oglądałem po raz enty "Ja, robot" (7/10). Ocenić jest go wyjątkowo łatwo. Właściwie jedyne zastrzeżenie jakie mam to zbytnie "amerykarzenie". Chicago, wygadany bohater, luzacki dzieciak, luzackie teksty, akcja, człowiek ze stali, nie wiadomo co się dzieje. Z plusów mógłbym wymienić chociażby świetnie przedstawioną postać tytułowego robota. Jest tak dobrze wykreowana, że chciałbym mieć podobnego w domu lub po prostu go znać. Znać-robota. I jest to jak najbardziej sprzeczne z moimi poglądami, ponieważ istnienie inteligentnych syntetyków (w taki sposób jak inteligentni są ludzie), według mnie spowodowałoby kryzys w umysłach ludzi. Stalibyśmy się gorsi na każdym polu i odczuwalibyśmy to. Sami sprowadzilibyśmy na siebie zagładę.
Tylko przypuszczam. Pewny jestem tylko tego, że nie jestem pewny (wiem, że nic nie wiem). To zdanie powinno być tytułem mojego bloga, gdyż odnosi się do każdej mojej myśli. Zawsze mam wątpliwości.
Jednak takiego tytułu nie ustawię, bo jest zbyt mainstreamowy.

Marchewkowe ciasto! Marchewkowe ciasto! Powodzi nam się. Jest czas by bawić się w robienie czegoś niekonwencjonalnego!

Kanye West- Black Skinhead Kanye, o nie! Ludzie tracą wiarę we mnie!
Manic Street Preachers- Show Me the Wonder Ten zespół zawsze lubiłem tak trochę. I chyba tak pozostanie.
Sinead O'Connor- Old Lady Tak powinien starzeć się głos. Cudowne.
Swoją drogą, niezły rozstrzał. Rapsy, Brytania, Sinead, a ostatnio instrumental.

Tyle, koniec.

Komentarze