Wojny na słowa

Ostatnio zaczytałem w internecie jak zawsze ciekawą wojnę chrześcijańsko-ateistyczną. Wpadłem na kilka ciekawych (pewnie w istocie wymyślonych samemu, ale prawdziwych) cytatów. Oczywiście ubranych w ładne, doskonałe gramatycznie, a tym samym-jak bywa- bardziej przekonywujące zdania. Dla mnie, gościa który jest niewierzącym od wieku w którym zaczął samodzielnie myśleć (około 2-ch lat), te krytykujące wiarę były logiczne i skłaniały do refleksji. Drugie zaś, wydawały się momentami zwyczajnie śmieszne. Oto kilka z tych pierwszych:
 "Któż potępi tedy chrześcijan, że nie mogą uzasadnić swoich wierzeń, skoro sami głoszą, iż wyznają religjię, której nie mogą udowodnić?"
Podziwiam jak w jednym zdaniu można zawrzeć wszystko, czego ja nie umiem w kilkunastu.
"... tłumaczy to tych, którzy podają to ją [religię] jako taką i oczyszcza ich z zarzutu, iż podają ją bez dowodów, nie usprawiedliwia to tych, którzy ją przyjmują."
"Gdyby jej dowodzili, nie dotrzymywaliby słowa; w tym, że nie mają dowodów jest ich sens"

Każdego, absolutnie każdego dnia, pragnę by ludzie przejrzeli. Nie chodzi tu konkretnie o wierzenia, lecz o chociażby myślenie. Nie jest nam obce, czyż nie? Nie będę tworzył kolejnych cudzysłowów (każdy wie o jakie zdanie chodzi). Więc czy tak trudno wpaść na te układające się w piękną sentencję słowa "Co ja czynię?". To podstawa na jakiej opieram codziennie rozważania. Nie uważam, że mam we wszystkim rację, ale uczę się. Przez te słowa, moje poglądy są bardzo wyraźne, mocne i podparte konkretnymi argumentami. Absolutnie nie zamykam się na opinie innych. Tylko niestety rzadko jakiekolwiek mają.
Co do dwóch ostatnich cytatów bliżej wspomnę niewiele, bo niewiele trzeba. Jak widać, wszystko zostało doskonale przemyślane, z jakimś zamysłem, który prawdopodobnie już dawno został zapomniany. W jego miejsce weszły same nieszczęścia i osobiste interesy. Uważam, że same idee większość religii nie były złe, lecz przy ich tworzeniu nie wzięto pod uwagę wielu niuansów. Dlatego teraz chrześcijaństwo jest takie jakie jest oraz ogólnie nazywa się chrześcijaństwem (nie wiadomo czy w pierwotnym sensie istnienia tej religii, nie objęłaby ona swoim zasięgiem wszystkich ludzi, a co za tym idzie, zakończono by traktowanie jej jako części, nadając identyfikacyjną nazwę). I powoduje kłótnie.
Podsumowanie:
Zaszliśmy bardzo daleko. Niestety w złym kierunku.
Zwykle widząc takie wojny, cieszę się, że mogę dowiedzieć się czegoś nowego, najczęściej nie o sprawach religijnych, lecz mentalności Polaków. Sam nie udzielam się lub piszę jakiś śmieszny komentarz, sprawdzając reakcje na niego. Mimo wszystko, nie chcę rozpoczynać kolejnych kłótni, bo moje pożądanie wiedzy też ma gdzieś swoje granice. Jak to mówią: "moje prawa kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiego człowieka". Mogę się tylko domyślać jak będzie w przyszłości, ale teraz inni ludzie są dla mnie bardzo ważni, więc nie chcę obrażać ich poglądów, tak jak to zwykle wychodzi, rozpoczynając dyskusję dotyczącą religii.

Znowu mam wspomnieć o zrozumieniu?

Jak zwykle rozpisałem się. Jestem dumny, ponieważ w końcu zawarłem większość myśli z mojej głowy. Uleciały mi tylko szczegóły. Przeżywam taki natłok myśli, połączonej ze zdobywaniem wiedzy, że trudno jest zapanować nad pamięcią krótkotrwałą. Gdy nie uczę się niczego (co zdarza się rzadko), czuję jakby moja głowa była rozsadzana od środka.
Nie chciałem by wyszło zbyt sztywno. Chyba wyszło, więc języczek na rozluźnienie :P

Co do UFO, dłuższy temat rozpocznę niedługo w jakimś poście. Dzisiaj tylko jedno zdanie, nad którym warto się zastanowić. Myślę, że jeśli inne rasy istnieją gdzieś tam, gdziekolwiek, to są tak od nas inne, że po prostu umysłami ich nie zrozumiemy, tak jak i oni nas.

Wczoraj nie chciało mi się pisać posta, więc parę ze statystyk 2 lata i 1 dzień po założeniu bloga.
Łącznie odwiedzono go kilkadziesiąt tysięcy razy (nie będę podawał dokładnej liczby). Największym ruchem cieszył się w styczniu tego roku, z wyświetleniami równymi 2130. Co ciekawe, duże zainteresowaniu budził...przed powstaniem pierwszego posta. "Taki kretyn" to post, który zdobył najwięcej wejść, deklasując konkurencję. Było ich prawie 300, zaś drugie miejsce to tylko nieco ponad 100. Ogólnie ruch zdaje się stabilizować, w przeciwieństwie do roku 2011, gdzie wyświetlenia bardzo skakały. Największą liczbę wizytatorów stanowią mieszkańcy USA (pewnie wchodzą i od razu wychodzą, bo zbłądzili w internetach).
Przez te statystyki, widzę co jest często poszukiwane w internecie. Posty mające najwięcej wyświetleń, zawierają jakieś kluczowe dla poszukiwań słowa. Można powiedzieć, że czasami jestem za to dumny z ludzi, gdyż raczej nie piszę o jednorożcach.
To tyle na dzisiaj. Do przeczytania niedługo! Chyba, że mnie porwie UFO. Wtedy post ukaże się nieco później i nikogo nie zainteresuje.

Komentarze