Sarmatyzm

Chyba pierwszy raz brakuje mi czasu, a nie chęci do pisania postów. Co prawda, rzadko dostawałem uczucia znudzenia pisaniem, ale jak wiadomo, lenistwo jest potężne. A ja widocznie wolę obmyślać wiele spraw dokładnie, by zapomnieć o nich gdy zabieram się za nowego posta.

Ach te uroki dorastania- umysł dwunastolatka i obowiązki dorosłego. Lub odwrotnie.
Mam teraz dużo więcej na głowie, szczególnie że mojej matce w zastraszającym tempie psuje się słuch (zaczęło się tuż przed przeprowadzką do Lublina. Z 2007 roku mam same złe wspomnienia), a lekarze poza zaleceniem aparatu słuchowego nie chcieli/nie potrafili nic zrobić. Jestem w domu w takim razie najbardziej trzeźwą osobą. Nie najmądrzejszą, o nie. Głusi ludzie mogą wydawać się głupi, ale faktycznie rzadko tak jest. Ciężko jest mówić głośniej przez dłuższy czas, lecz ja chcę, by pokazać matce, że nie traktuję jej jak idiotkę, tylko niepełnosprawną osobę, która doznała krzywdy jak niemal każdy z nas, kiedyś. Jeden mniejszej, drugi większej.
Sam, jako niepełnosprawny, jestem bardzo wyczulony na takie sprawy. Absolutnie nie jestem uprzedzony do ludzi, którzy mają widoczne jak i niewidoczne "defekty". Nie obchodzi mnie to po prostu. Ktoś inny, może bardziej krzywy niż ja, też ma uczucia. Może nawet większe. I tak jak ja pragnie szczęścia. Może nawet bardziej.

Pobrałem sobie parę tapet z krajobrazami jakie lubię. Przyglądając się, zauważyłem, że emanują z nich "oziębłe" uczucia. Dwuznaczne, z podtekstem, tak jakby chciano coś zrobić dobrze dla innych, ale bliskich i własny interes jest ważniejszy.
Jezu, to tylko tapety.
Jednakże mówią dużo o...politykach. Odnoszę wrażenie, że oni myślą "Fajnie gdyby wszyscy mieli dobrze, ale moja rodzina już tak ma, więc nie wiem czy warto się wysilać, gdy cudotwórcą nie jestem". Mało kto jest tak samolubny, by stawiać siebie wysoko ponad wszystkich innych. Najczęściej stoi za tym kochanie kogoś, kogo nie powinniśmy lub kogoś kto niszczy życie większych grup. Polscy politycy mają dobre chęci, ale bardzo wiele różnych opinii, których nie mogą pogodzić. Minusów utrudniających nasze życie jest bardzo dużo. Tylko nie wiem czy na miejscu jest mówienie jacy to nasi rządzący są straszni, bo -jak zakładam- w wielu wypadkach my sami zachowywalibyśmy się o wiele gorzej od nich. Internetowy specjalista o polityki w większości przypadków pogubiłby się, nie mogąc zrozumieć poglądów innych i różnych zawirowań. W końcu nie rządzimy sami. To ewidentnie zaleta, ale lepiej gdy jesteśmy zdolni do kompromisów. Nie wiem czy kształtowana przez setki lat polska mentalność może kiedykolwiek do nich doprowadzić.
Nie wyklucza to jednak możliwości wypi#%@olenia z tego kraju.

God dammit, nie opisałem żadnego z tematów wypisanych w notatniku na komórce. Bateria się rozładowała, a ładowarka jest taaaak daleko.
Nie wymyśliłem jeszcze adresu dla nowego bloga. Mój mózg nie współpracuje ze mną w tej sprawie.

Komentarze