Syntetyki
Małe rzeczy wpływają najbardziej na moje życie. Trudno to zrozumieć, zważywszy na to, że na przykład gry zmieniły mnie bardziej niż bicie przez ojca.
Mass Effect znowu...jeden z wielu przykładów, jak nadinterpretuję coś co jest robione na szybko i dla jak największej ilości pieniędzy.
Uwaga spojlery!
Mówiąc w gigantycznym skrócie, w pewnym rozdziale musieliśmy odzyskać ojczystą planetę Quarian, którzy zostali z niej wyparci przez maszyny stworzone przez nich samych. Pierwsze dwie części gry pokazują Gethów (maszyny) w bardzo negatywnym świetle. Są tam bezwzględni, a "Stwórcy" sprawiają wrażenie pokrzywdzonych do tego stopnia, że trudno im nie współczuć. Trzecia część ujawnia nam nieznane fakty, zmieniające postać rzeczy. Maszyny zdobywając inteligencję, przeraziły Quarian, którzy postanowili je wszystkie zniszczyć. Oczywiście istniało wiele różnych stronnictw w tej sprawie, jednak ostatecznie zwyciężyło to bezwzględne, czyli będące postrzegane dotychczas jako cecha u Gethów. One nie sięgnęły zwyczajnie po broń. Próbowały same się wyłączyć, oferując tym pokój, lecz na skutek bezmyślności Quarian, musiały zacząć się bronić. Miały to zapisane w swoim kodzie, stworzonym przez istoty organiczne.
Pod koniec rozdziału mamy zdecydować- Quarianie czy Gethy. Opcjonalnie pojawiała się opcja oferująca pogodzenie obu ras.
Grając za pierwszym razem, za dużo spraw schrzaniłem i musiałem wybrać pomiędzy nimi. Zdecydowałem się na istoty organiczne, które...popełniają błędy. Każdy popełnia błędy. A świadomość Gethów na pewno gdzieś została zapisana, więc obiektywnie było to lepsze wyjście.
Teraz, mogłem aktywować najlepszy wariant, czyli sojusz. Wspaniale było patrzeć jak...jak...maszyny stają się...jak my! Nie wynikło to z mojej decyzji, ale dopiero po jej podjęciu mogłem zauważyć odpowiednie sceny. Gethy, mimo że są zwykłymi komputerami, nabrały uczuć. Same nie rozumiały swojej zmiany. Maszyny, nie rozumiały!
To...to spowodowało, że zacząłem poważnie myśleć nad tym czy w realnym świecie może powstać "syntetyczne życie". Z mojego punktu widzenia, fabuła Mass Effect jest..mało...realna? (nawet biorąc pod uwagę geniusz ludzi i setki tysięcy lat do przodu)
Dlaczego?
Nie ma podziału na istoty organiczne i maszyny. Urządzenia stworzyli ludzie. Tak samo jak stworzyli...spaghetti, kartonowe opakowania i budynki. Wszystko to jest stworzone z natury i składa się na jedną całość.
Natura to jeden gigantyczny system, który wszystko stworzył. Jest tak skomplikowany, że...zaraz zaraz! Czy ludzie nie mogą kiedyś być jednością, składającą się na doskonały mechanizm, który może stworzyć, tak jak stworzyła nas Ziemia? Z logicznego punktu widzenia, może. Wystarczy ewolucja (jeśli potoczy się w dobrym kierunku).
Jednak...czy możemy uzyskać coś odrębnego od natury, czyli czegoś co właściwie nie ma granic? Sami jesteśmy jej częścią. I maszyny budowane przez nas, będą jej częścią. Jesteśmy zbyt głupi, by dokonać czegoś co będzie stało na równym poziomie z nami. Jeśli nawet uda się skonstruować maleńki układ, mający taką samą zdolność przetwarzania jak nasz mózg (co nastąpi najpewniej dopiero gdy zaczniemy wykorzystywać go w więcej niż 20%...) i BĘDZIE mieć uczucia to...nie będzie mieć czegoś innego. Czegoś co wykracza zdecydowanie poza moje pojmowanie i nie rozumiem jakim cudem pojawiło się w nas. Mowa o wyobraźni.
Wyobraźnia jest nieograniczona. Możemy wykreować w niej coś co wykracza poza logikę, istnienie, czy świat snów. Nawet najbardziej inteligentne maszyny, zdolne do przetwarzania milionów informacji, składających się na daną reakcję, czyli emocję, jej nie posiądą, gdyż to jedyna rzecz wykraczająca poza "naturalny" świat (nikt mi nie w mówi, że emocja to coś czego nie da się wytłumaczyć. Emocja to nasze przetworzone przyzwyczajenia przekazane przez wszystkie tysiąclecia od przodków. Są analizowane w naszej podświadomości, powodując daną reakcję). Mogłyby oczywiście istnieć przez większość czasu, w podobnej postaci jak my, niemal się nie odróżniając. Lecz same stałyby w miejscu, niezdolne do abstrakcyjnego myślenia.
Pewnie moja wyobraźnia jest zbyt słaba na zrozumienie innych możliwych wariantów. Tak właśnie ona działa. Pozwala na sprawienie, by coś nowego pojawiło się samo z siebie, bez napływu danych.
Pozwala na myślenie o przyszłości, mimo że jej jeszcze nie ma.
Taak, to jedyna rzecz wykraczająca poza naturę....
Ech...pisało się ciężko i głowa mi zaraz eksploduje. Tyle na dzisiaj.
Komentarze
Prześlij komentarz