Emocje
Jedną z większych rzeczy, które mnie przerażają jest to, że mając 20, 30, 40 lat, wciąż będę mógł przeżywać swoje porażki tak jak teraz. Bo ja nadal pamiętam jak 10 lat temu zabrałem Adasiowi kocyk i czuję się z tego powodu skurwielem. Co gorsza, częściej dręczą mnie wspomnienia z niedalekich lat, czyli gimnazjum. Gdy zacząłem pić, palić i wszystko co najgorsze. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, czuję się innym człowiekiem, lecz znajdując się w tamtym położeniu, pewnie postąpiłbym tak samo. A uwierz/cie, nie chciałem pić. Związane z tym decyzje uważam za jedne z najgorszych w swoim życiu. Oby jakaś mądrość (którą w końcu zdobywam) sprawiła, że już nie popełnię takich błędów. Oby nie były też gorsze. Najlepiej żeby nie było ich wcale, ale to raczej niemożliwe.
Mam wrażenie, że ludzie wchodzący tutaj po raz pierwszy (na pewno tacy są, jacyś zbłąkani, którzy znaleźli interesujące ich słowo na moim blogu) mają mnie za ćwierćinteligenta z gimnazjum, jakich jest wielu wbrew pozorom. Tak, może i jestem jednym z nich, ale zdaję sobie z tego sprawę. Mam nadzieję, że jednak nie jestem tak postrzegany. Niestety ludzie opierają się na pozorach. Tak straciłem wielu przyjaciół. To znaczy...kolegów.
Chcę poznać kogoś...ciekawego. Przyszłego przyjaciela, po prostu. Chcę mówić mu wszystko. I żeby nie odwrócił się tak jak inni. Nie posługiwał się wymówkami. By mnie lubił...
Ferie zrobiły się ciekawsze, bo zaczynam mieć co robić. Zabrać się do czegoś trudno, ale wiem, że w przyszłości chcę być dumny z osiągnięć, a osiągnięć nie ma bez działań.
Przywiązuję się do ludzi. Tych z wieloma, bardzo widocznymi wadami też. Chcę pomagać wszystkim. Nie zawsze mogę i...i to mnie bardzo smuci (nie znajdę lepszego słowa, choć to słabo pasuje). Nie jestem samolubny. Marzę o tym by kiedyś poświęcić swoje życie drugiej osobie, robiąc wszystko dla jej szczęścia. Dzięki temu, sam czułbym radość tak wielką, jak jeszcze nigdy nie doświadczyłem.
Jednakże niczego nie jestem pewny.
Mam wrażenie, że mój blog stał się mniej uczuciowy. Ja sam, z pewnością nie straciłem żadnych emocji, ale zmienił się mój styl i stosunek do różnych rzeczy. Dlatego nie chcę już tak często nękać łzawymi (w mojej opinii) historyjkami.
To by było na tyle. Coraz smutniej w życiu... (a to dopiero początek, raczej)
Nie mam pojęcia czemu ten post przesunął się na samą górę. "Piękna i Bestia" jest ostatnim.
Mam wrażenie, że ludzie wchodzący tutaj po raz pierwszy (na pewno tacy są, jacyś zbłąkani, którzy znaleźli interesujące ich słowo na moim blogu) mają mnie za ćwierćinteligenta z gimnazjum, jakich jest wielu wbrew pozorom. Tak, może i jestem jednym z nich, ale zdaję sobie z tego sprawę. Mam nadzieję, że jednak nie jestem tak postrzegany. Niestety ludzie opierają się na pozorach. Tak straciłem wielu przyjaciół. To znaczy...kolegów.
Chcę poznać kogoś...ciekawego. Przyszłego przyjaciela, po prostu. Chcę mówić mu wszystko. I żeby nie odwrócił się tak jak inni. Nie posługiwał się wymówkami. By mnie lubił...
Ferie zrobiły się ciekawsze, bo zaczynam mieć co robić. Zabrać się do czegoś trudno, ale wiem, że w przyszłości chcę być dumny z osiągnięć, a osiągnięć nie ma bez działań.
Przywiązuję się do ludzi. Tych z wieloma, bardzo widocznymi wadami też. Chcę pomagać wszystkim. Nie zawsze mogę i...i to mnie bardzo smuci (nie znajdę lepszego słowa, choć to słabo pasuje). Nie jestem samolubny. Marzę o tym by kiedyś poświęcić swoje życie drugiej osobie, robiąc wszystko dla jej szczęścia. Dzięki temu, sam czułbym radość tak wielką, jak jeszcze nigdy nie doświadczyłem.
Jednakże niczego nie jestem pewny.
Mam wrażenie, że mój blog stał się mniej uczuciowy. Ja sam, z pewnością nie straciłem żadnych emocji, ale zmienił się mój styl i stosunek do różnych rzeczy. Dlatego nie chcę już tak często nękać łzawymi (w mojej opinii) historyjkami.
To by było na tyle. Coraz smutniej w życiu... (a to dopiero początek, raczej)
Nie mam pojęcia czemu ten post przesunął się na samą górę. "Piękna i Bestia" jest ostatnim.
Komentarze
Prześlij komentarz