Gubię się

Pisałem tak często, że tydzień przerwy czyni mnie nieszczęśliwym emocjonalnie i kwadrylionalnie.
Tak, sam wymyśliłem to słowo.
Super.
Nie, to nie do końca moje słowo, zerżnąłem.
Tak, jestem idiotą.
Chciałbym pozbyć się tej beznadziejnej psychiki cioty połączonej z egoistą. To tak na marginesie.

Jestem bardzo stały w uczuciach. Kochał będę tę samą osobę -nawet jeśli wbrew sobie- jeszcze co najmniej rok. Nie pasujemy do siebie...to znaczy pasujemy, trochę. Ale to nie zmienia moich uczuć.
Tak bardzo chcę by była szczęśliwa...
U każdego tego chcę...ale czy mi wychodzi? Obiektywnie patrząc to rzadko. Zwykle moje słowa układają się w sposób, który niszczy wszystko co chciałem przekazać.

Cała moja rodzina udaje, że nic złego się nie dzieje. Kupujemy pierdoły, zabaweczki, coraz bardziej się zadłużając. Nikt nie chodzi do lekarza, a każdy powinien. Napięć pomiędzy nami nie ma na szczęście żadnych. Wzięliśmy sobie do serca to jak źle wyglądają relacje starszego pokolenia. To nie zmienia faktu, że robimy się jacyś puści...żyjemy w alternatywnym świecie, jak gdyby nigdy nic. Chciałbym kiedyś pogadać spokojnie, nie w biegu, nie w międzyczasie...

To tyle, zrobię pewnie niedługo drugiego posta, bo w tej chwili straciłem wątek.

Komentarze