Hiperkokaina
Coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy nie mają na siebie pomysłu. Są płytcy, tak jakby chcieli sprawiać wrażenie kogoś kto chce przeżyć dla samego przeżycia. Robią wszystko "tak jak trzeba", chcąc co prawda znaleźć coś w czym są dobrzy, ale tak prostymi i prymitywnymi metodami, wytartymi przez innych, co ich jeszcze bardziej zamyka, a nie pomaga.
Codziennie widząc jak znajoma mi ładna dziewczyna zadaje się z jakimś przystojniakiem dostaje wkurwienia, pomimo tego że prawdopodobnie bym jej nigdy nie pokochał.
Ale bym mu przyjebał.
Skurwysyn
Moje ręce w końcu zrobiły się jako-tako twarde. Niestety powstały też te głupie mięśnie przy szyi, które prawdopodobnie niebawem zatkają mi tętnice.
Brzuch też mam twardszy, ale to zapewne zasługa schudnięcia, a nie ćwiczeń, bo ćwiczeń na brzuch nie robię. Przynajmniej nie mam o nich pojęcia. (brat dzisiaj prawdopodobnie chciał uświadomić mi moją schizofrenię, gdyż wmawiał mi że nie poszedłem w ogóle do szkoły, pomimo tego że właśnie z niej wróciłem)
Nie wiem co trudnego jest w chwili ćwiczeń dziennie. Nawet motywacji nie trzeba mieć. Jedyne co potrzebne to problemy i agresja jaką one budzą.
Przeczuwam, że nigdy nie nadejdzie żaden "przełom" w moim życiu. Raczej małymi kroczkami czy etapami coś będzie się zmieniać. Tak jak teraz, gdy czas zaczął biegnąć nie godzinami, a dniami. Nie muszę już słuchać czegoś "w moim stylu" by mieć ciarki. Każdy dźwięk odbieram lepiej, słyszę lepiej. Tak jak czujemy że nadciąga zima, ja czuję zbliżanie się ku dorosłemu życiu.
I ten fatalny ból. Ból z powodu tego, iż trudno mi być śmiałym mimo świadomości ze swojej prawdziwej wartości.
Najlepsze uczucie, gdy...marznę na dworze i dostaję dreszczy...z powodu niesamowitej muzyki grającej z moich słuchawek!
Codziennie widząc jak znajoma mi ładna dziewczyna zadaje się z jakimś przystojniakiem dostaje wkurwienia, pomimo tego że prawdopodobnie bym jej nigdy nie pokochał.
Ale bym mu przyjebał.
Skurwysyn
Moje ręce w końcu zrobiły się jako-tako twarde. Niestety powstały też te głupie mięśnie przy szyi, które prawdopodobnie niebawem zatkają mi tętnice.
Brzuch też mam twardszy, ale to zapewne zasługa schudnięcia, a nie ćwiczeń, bo ćwiczeń na brzuch nie robię. Przynajmniej nie mam o nich pojęcia. (brat dzisiaj prawdopodobnie chciał uświadomić mi moją schizofrenię, gdyż wmawiał mi że nie poszedłem w ogóle do szkoły, pomimo tego że właśnie z niej wróciłem)
Nie wiem co trudnego jest w chwili ćwiczeń dziennie. Nawet motywacji nie trzeba mieć. Jedyne co potrzebne to problemy i agresja jaką one budzą.
Przeczuwam, że nigdy nie nadejdzie żaden "przełom" w moim życiu. Raczej małymi kroczkami czy etapami coś będzie się zmieniać. Tak jak teraz, gdy czas zaczął biegnąć nie godzinami, a dniami. Nie muszę już słuchać czegoś "w moim stylu" by mieć ciarki. Każdy dźwięk odbieram lepiej, słyszę lepiej. Tak jak czujemy że nadciąga zima, ja czuję zbliżanie się ku dorosłemu życiu.
I ten fatalny ból. Ból z powodu tego, iż trudno mi być śmiałym mimo świadomości ze swojej prawdziwej wartości.
Najlepsze uczucie, gdy...marznę na dworze i dostaję dreszczy...z powodu niesamowitej muzyki grającej z moich słuchawek!
Komentarze
Prześlij komentarz