Początek
Nigdy tak beznadziejnie nie miałem. Trzeba rozruszać tę drętwą bandę.
Rozumiem, artyści, prawie nikt nikogo nie zna, ale oni nie chcą się poznać? Co mnie obchodzi, że mogli mieć trudne dzieciństwo czy coś w tym rodzaju? Wszystko się powtórzy jeśli siebie nie zmienią.
Nie chcę na siłę kogoś zagadywać, jeśli on odpowiada ogólnikowo. Dobrze, ktoś może nie lubić dużo gadać, ale dopiero co minął drugi dzień, a ci już odsuwają się od innych.
Cholerna klasa. Nieważne jakim kosztem, uda mi się ich otworzyć. Może nie wszystkich, lecz co z tego. Moja klasa ma być znana i lubiana. Kropka.
Nawet nie mam pomysłu jak tego dokonać, trudno.
Więc tak. Gimnazjum się skończyło i zerwałem kontakt ze wszystkimi kretynami. Poznałem kilku fajnych ludzi.
Pod koniec lipca zacząłem oglądać Naruto Shippuuden. Wpływ tego anime jest dosyć dwuznaczny, bo z jednej strony potrafię myśleć o wielu skomplikowanych rzeczach i bardziej trafiać do ludzi, a z drugiej czasem przytłaczają mnie myśli i różne wersje wydarzeń, które mogą się stać. Jednak jeszcze nie dogoniłem do 275 odcinka (jestem na 165), więc nie kończy się moja przygoda z tym anime.
Co ja tam chrzanie o "chińskiej bajeczce", to ludzie mnie zmienili. Pod koniec wakacji wyjechałem nad morze, każdy kto czyta bloga wie. Chodziłem na miasto, urywałem się w nocy. Jednak nie piłem, nie paliłem, niczego nie brałem. Nie wiem czy to zasługa właśnie tych zdarzeń, czy internetu, nie mam pojęcia czego. Może po prostu dorastam, dojrzewam.
Sam decyduję o własnym życiu. Już dawno porzuciłem wszystkie rady pochodzące od matki, która zgłupiała doszczętnie.
Z wyglądu też się zmieniłem, trochę. Jednak to blednie wobec tego jak się ze sobą czuję, a jak czułem się kiedyś. Wygląd nie ma żadnego w tej sprawie znaczenia, zrozumiałem.
Tak zmienia się moje życie z roku na rok. Biada latom mojej powolnej, gorzkiej egzystencji wieku średniego, w które za kilkadziesiąt lat mogę się wplątać. Wolę już wciągać dragi.
Bez Naruto Shippuuden wydarzyłoby się dużo mniej. Strasznie dziękuje osobie, która mi je poleciła. Niech wie, że bardzo jestem za to wdzięczny.
Do widzenia za niepewne kilka dni (prawdopodobnie).
Rozumiem, artyści, prawie nikt nikogo nie zna, ale oni nie chcą się poznać? Co mnie obchodzi, że mogli mieć trudne dzieciństwo czy coś w tym rodzaju? Wszystko się powtórzy jeśli siebie nie zmienią.
Nie chcę na siłę kogoś zagadywać, jeśli on odpowiada ogólnikowo. Dobrze, ktoś może nie lubić dużo gadać, ale dopiero co minął drugi dzień, a ci już odsuwają się od innych.
Cholerna klasa. Nieważne jakim kosztem, uda mi się ich otworzyć. Może nie wszystkich, lecz co z tego. Moja klasa ma być znana i lubiana. Kropka.
Nawet nie mam pomysłu jak tego dokonać, trudno.
Więc tak. Gimnazjum się skończyło i zerwałem kontakt ze wszystkimi kretynami. Poznałem kilku fajnych ludzi.
Pod koniec lipca zacząłem oglądać Naruto Shippuuden. Wpływ tego anime jest dosyć dwuznaczny, bo z jednej strony potrafię myśleć o wielu skomplikowanych rzeczach i bardziej trafiać do ludzi, a z drugiej czasem przytłaczają mnie myśli i różne wersje wydarzeń, które mogą się stać. Jednak jeszcze nie dogoniłem do 275 odcinka (jestem na 165), więc nie kończy się moja przygoda z tym anime.
Co ja tam chrzanie o "chińskiej bajeczce", to ludzie mnie zmienili. Pod koniec wakacji wyjechałem nad morze, każdy kto czyta bloga wie. Chodziłem na miasto, urywałem się w nocy. Jednak nie piłem, nie paliłem, niczego nie brałem. Nie wiem czy to zasługa właśnie tych zdarzeń, czy internetu, nie mam pojęcia czego. Może po prostu dorastam, dojrzewam.
Sam decyduję o własnym życiu. Już dawno porzuciłem wszystkie rady pochodzące od matki, która zgłupiała doszczętnie.
Z wyglądu też się zmieniłem, trochę. Jednak to blednie wobec tego jak się ze sobą czuję, a jak czułem się kiedyś. Wygląd nie ma żadnego w tej sprawie znaczenia, zrozumiałem.
Tak zmienia się moje życie z roku na rok. Biada latom mojej powolnej, gorzkiej egzystencji wieku średniego, w które za kilkadziesiąt lat mogę się wplątać. Wolę już wciągać dragi.
Bez Naruto Shippuuden wydarzyłoby się dużo mniej. Strasznie dziękuje osobie, która mi je poleciła. Niech wie, że bardzo jestem za to wdzięczny.
Do widzenia za niepewne kilka dni (prawdopodobnie).
Komentarze
Prześlij komentarz