Czemu nie ma wróbli?

Gówno mnie obchodzi czy do roku szkolnego jest kilka tygodni czy coś innego. Wolę korzystać z tego co mam teraz jak i we wrześniu. Przygotowania do liceum są raczej pełne niejasności niż strachu i obawy przed wyśmianiem. Czemu w ogóle o tym napisałem? Nie mam pojęcia, może to tylko oszukiwanie siebie, a potem wyjdzie całkiem inaczej. Czyli tak jak zwykle.

Uwaga, notka poniżej dotyczy Linkin Park (znowu).
Linkin Park jest jak coraz większy bukiet. Ktoś nie lubi bukietów? Niewielu. A reszta, która twierdzi, że tak jest nie potrafi wyobrazić sobie jakże pięknej sytuacji, gdy otrzymuje jeden. Albo kilka, nieważne. Ci pierwsi to ludzie z gustem muzycznym nie zawierającym w sobie Linkin Park. Zaś drudzy są hejterami, którzy słyszeli najwyżej jedną piosenkę, a swoją opinię wyrobili na plotkach. Plotkach stworzonych przed innych hejterów.
Ale dlaczego bukiet? W bukiecie kwiaty zaczynają się zwykłymi, mocno zaciśniętymi ze sobą łodygami. Dalej są coraz piękniejsze, ale...dalej od siebie. Taki początek to pierwsze płyty zespołu. Zawierały materiał będący zwarty, ścisły. Tekst, krzyki, szepty- to wszystko pasowało do siebie idealnie. Teraz mam wrażenie, że nowym piosenkom  można by stworzyć słowa o innym znaczeniu lub nadać inne dźwięki, które pasowałyby bardziej. Jednak czy miałoby wtedy urok? Czy teraz nie jest pięknie? Jest i to bardzo. Inaczej zespół potrzebowałby dużo więcej czasu na dojrzenie. Na...stworzenie kwiatów. Kwiatów będących synonimami uroku ich nowej muzyki. I łodyg symbolizujących ich długie plany, które zrealizowali tak idealnie, że pozwoliło to na rozrost i spojrzenie na różne sprawy z innej strony, bez młodzieńczej energii, ale wyżej, a wyżej oznacza szerzej.
Jednak martwi mnie jedno. Czy szybko wyrośnięte kwiaty nie zwiędną w krótkim czasie? Choć...może lepiej tak niż stopniowe przygasanie. Możliwe, że to już następuje i inni widzą koniec Linkin Park. A ja patrzę na dekoracje wyobrażając sobie, że coś tu nadal jest, mimo że umarło już dawno.

Miłość do osoby, z którą nie łączą nas żadne cechy nie jest miłością. To po prostu zauroczenie. Tak bardzo jesteśmy zaślepieni cechami, które wydają nam się fajne (lub chcielibyśmy je mieć), że drugi człowiek jest dla nas świetny, a czasami nawet doskonały. I no cóż, chcemy z nim być lub jesteśmy tak perfidni, że wykorzystujemy go .
W każdym razie związek z taką osobą szybko przerodzi się w kłótnie uświadamiające nas jak cenne jest podobieństwo. Bo człowieka nie da się zmienić na siłę, choć chyba niektórzy myślą inaczej.
Rzadko kiedy dostaję komplement. Jednak jeśli już to mam energię i humor na cały dzień. Lubię mówić innym ciepłe słowa, lecz nie chcę przesadzić, by nie wyjść na lizusa. Choć lepsze to niż udawanie niegrzecznego chłopca, gdyż zależy mi na tym kogo komplementuje. Nie umiem udawać kogoś kto chce tylko pomóc rozwiązać swój kłopot. Lub po prostu udupić, a są tacy.
Czyż to nie wspaniałe, że jeden widok osoby, która codziennie widzi się wiele razy w lustrze nie okazując żadnych emocji może nam sprawić niebywałą przyjemność?
Całe życie od chęci zysku do obawy przed stratą. Zawsze.

Są wróble! Piękny widok znów ujrzeć te zwierzątka, mimo że były utrapieniem.
Pa.

Komentarze