Kulturoznawstwo, buddologia
Miałem dziwny sen...Zaczynał się biegiem na jakiś koncert. Kiedy już byłem na miejscu muzycy (nie pamiętam jacy) zbierali instrumenty i na scenę wchodził Damian. Przybił mi piątkę w taki sposób jakbym był gwiazdą wieczoru, bo wszyscy z zachwytem się na mnie patrzyli. Wyszedłem z sali. Korytarz przypominał wnętrze jakiegoś pałacu, wszystkie ściany były ze szlachetnych kamieni i metali. Potem zauważyłem jak do budynku wchodzą wszystkie klasy z mojego (byłego już) gimnazjum. Prawdopodobnie miało rozpocząć się jakieś przedstawienie. Chciałem do nich dołączyć, ale gdy zauważyłem, że wszyscy nakładają jakieś klapki żeby nie poniszczyć podłogi odechciało mi się i poszedłem w stronę domu. Budynek z zewnątrz przypominał...Plaze. Trochę się poprzyglądałem, patrzę, a tu wybiega Ola z mojej klasy i mi coś zabiera. Nie pamiętam co to było. Zaczęła uciekać, a ja ruszyłem za nią. Zaczął padać bardzo ulewny deszcz (w życiu takiego nie widziałem na jawie) i Ola pośliznęła się i potknęła o krawężnik. Okazało się, że ma skręconą kostkę, postanowiłem wziąć ją na ręce. Jest bardzo niska, więc nie sprawiało mi to trudności. Zaniosłem jej ciało bez oznak życia do budynku (tego samego co wcześniej). Przy wejściu znajdowały się jakby...kasy i kontrolne barierki jak na lotnisku. Dziewczyna z trudem wstała i...pocałowała mnie bardzo namiętnie. To było dziwne, bo gwałtownie zrobiło się pomiędzy nami bardzo gorąco i poczułem jakbym znał ją świetnie i od zawsze. Potem Ola poszła do przebieralni gdzie nałożyła harcerski strój. Przez ten czas kiedy tam przebywała czułem się winny za to co się przed chwilą zdarzyło. Wychodząc rzekła, żebyśmy o wszystkim zapomnieli i pobiegła jak gdyby nigdy nic w stronę małego, ciemnego pomieszczenia. Ja zaś wyszedłem z budynku i kroczyłem ku Wieniawie....
Przebudziłem się radosny. Nie potrafię pojąć, nie wiem, nie rozumiem czemu. Ola mi się nigdy nie podobała i nie podoba. To śmieszne, nic się nie zmieniło.
Mogę pisać bardzo dorosłym stylem, lecz zajmuje mi to nieco więcej czasu i pisząc w taki sposób nie czuję, że daję coś od siebie, a ten post ma być tylko z samego serca.
Częstym gościem w moich snach jest niejaki Bartek, również z mojej gimnazjalnej klasy. Zwykle robi za kogoś pobocznego, początkowo nieważnego, który na jawie bardzo intryguje i zapada w pamięć.
Życie bez takiego "drugiego świata" byłoby nudne. Może jakaś istota (Bóg?) wynagradza nam w ten sposób czas jaki marnujemy na regenerowaniu sił? A może to po prostu jest o tak, tak jak wszystko, jak kamienie na przykład? Kopiemy je, rzucamy, a może to coś ważnego? Wiem, dziwnie to wygląda, ale wszystko jest możliwe, czyż nie?
Jedzenie jest smaczne, ale mogę żywić się samym czerstwym chlebem i pić wodę z kranu by zebrać pieniądze na coś co wystarczy na dłużej niż 10 min.
Najlepszym japońskim duetem wokalnym bez wątpienia byliby Yoshioka Yui i Taka z ONE OK ROCK (on się tylko tak nazywa? Jedno słowo? O.O). Mam dla nich kilka pomysłów na piosenki. (szał!)
Miałem pisać coś więcej, ale...o! Przypomniało mi się!
Od kilku tygodni przekładam stworzenie notki o "innej perspektywie". Chodzi tu o spojrzenie na coś z inne punktu, postrzeganie tego jako rzeczy lepszej lub gorszej niż początkowo. To najpiękniejsze uczucie potraktować coś jako całkiem inny element wszechświata! Marzę by Linkin Park traktować tak jak zwykły człowiek lub zupełnie odsunąć się i poznać ten zespół dopiero za jakiś czas. Wtedy wszystko wyglądałoby inaczej- moje zachowanie, nawet mój wygląd. Nie wiem w ogóle czy znowu mógłbym doprowadzić się do takiego stanu uwielbienia, w końcu czas, wiek odgrywają tu dużą rolę. Może jeszcze słuchałbym Idy Corr? Kto wie?
Cudownie czuję się zdając sobie sprawę, że wszystko jest ze sobą powiązane tworząc niekończący się ciąg myśli.
Hiszpanie wygrali. Mój chytry plan zawiódł.
Przebudziłem się radosny. Nie potrafię pojąć, nie wiem, nie rozumiem czemu. Ola mi się nigdy nie podobała i nie podoba. To śmieszne, nic się nie zmieniło.
Mogę pisać bardzo dorosłym stylem, lecz zajmuje mi to nieco więcej czasu i pisząc w taki sposób nie czuję, że daję coś od siebie, a ten post ma być tylko z samego serca.
Częstym gościem w moich snach jest niejaki Bartek, również z mojej gimnazjalnej klasy. Zwykle robi za kogoś pobocznego, początkowo nieważnego, który na jawie bardzo intryguje i zapada w pamięć.
Życie bez takiego "drugiego świata" byłoby nudne. Może jakaś istota (Bóg?) wynagradza nam w ten sposób czas jaki marnujemy na regenerowaniu sił? A może to po prostu jest o tak, tak jak wszystko, jak kamienie na przykład? Kopiemy je, rzucamy, a może to coś ważnego? Wiem, dziwnie to wygląda, ale wszystko jest możliwe, czyż nie?
Jedzenie jest smaczne, ale mogę żywić się samym czerstwym chlebem i pić wodę z kranu by zebrać pieniądze na coś co wystarczy na dłużej niż 10 min.
Najlepszym japońskim duetem wokalnym bez wątpienia byliby Yoshioka Yui i Taka z ONE OK ROCK (on się tylko tak nazywa? Jedno słowo? O.O). Mam dla nich kilka pomysłów na piosenki. (szał!)
Miałem pisać coś więcej, ale...o! Przypomniało mi się!
Od kilku tygodni przekładam stworzenie notki o "innej perspektywie". Chodzi tu o spojrzenie na coś z inne punktu, postrzeganie tego jako rzeczy lepszej lub gorszej niż początkowo. To najpiękniejsze uczucie potraktować coś jako całkiem inny element wszechświata! Marzę by Linkin Park traktować tak jak zwykły człowiek lub zupełnie odsunąć się i poznać ten zespół dopiero za jakiś czas. Wtedy wszystko wyglądałoby inaczej- moje zachowanie, nawet mój wygląd. Nie wiem w ogóle czy znowu mógłbym doprowadzić się do takiego stanu uwielbienia, w końcu czas, wiek odgrywają tu dużą rolę. Może jeszcze słuchałbym Idy Corr? Kto wie?
Cudownie czuję się zdając sobie sprawę, że wszystko jest ze sobą powiązane tworząc niekończący się ciąg myśli.
Hiszpanie wygrali. Mój chytry plan zawiódł.
Komentarze
Prześlij komentarz