Sabotaż
Dobra, ludzie, chłopak będzie teraz pisał o koncercie!
Od początku:
Z braćmi przyjechałem do Warszawy około 14.30. Okropnie mi się tam nie podoba. Łazienki Królewskie są mega brzydkie (widziałem je pierwszy raz w życiu na żywo), a restauracja do której później poszliśmy serwowała wyjątkowo niesmaczne jedzenie.
Pod stadion dotarliśmy dopiero po 17-tej. Kolejna nadal była bardzo długa, ale dość szybko udało mi się postawić nogę na płycie. Wkurzyła mnie trochę kontrola macanko-od-góry-do-dołu, która była zbyt pobieżna. Kieszenie miałem całe wypchane różnymi rzeczami i powinni mi sprawdzić je pokazać. Wolałbym, żeby było bezpieczniej.
Przez kilka minut szukałem Pewnej Osoby (sama wie, że o nią chodzi), ale moje poszukiwania spełzły na niczym. Szkoda, że stała dalej ode mnie. Naprawdę chciałem by...włączyła się w pogo razem ze mną! (a tak naprawdę to nie, zależy mi na jej szczęściu bla bla bla bla :D).
Fisz coś tam mijało baaardzo powoli. Tak powoli, że musiałem usiąść ze zmęczenia. De La Soul było lepsze, ale zdecydowanie ci trzej Murzynkowie z Murzynkowa nie powinni tak często używać słowa "party" i "right/over here". Garbage to zespół będący najbliżej moje gustu z pośród tych trzech. Niestety, nie porywała mnie ich muzyka i wokalistka z rudym fakulcem z tyłu głowy (dlatego się tak często odwracała!). Pod koniec występu ścisk był coraz większy, a ja przesunąłem się bardziej do przodu.
Nagle...wszedł...(chwila grozy)...Mr Hahn i Rob B. Niesamowicie się wtedy zachwycałem, ale dopiero sięgnęło to szczytu przy Mike'u i Chesterze. Wykonali łącznie chyba 21 lub 22 piosenki. Najbardziej z nich podobały mi się With You, Lies Greed Misery oraz Bleed it out/Sabotage. To ostatnie siedzi mi ciągle w głowie.
Juliusz spytał się czy na pewno nie grali z playbacku!
Tłum był znakomity. Kilka razy zostałem wciągnięty w pogo, przez co zawędrowałem jakieś 2m od sceny, a jak Mike wyszedł do tłumu to jeszcze bliżej. Widziałem jego puci-puci japońsko-amerykańską gębę :D
Rzadko kiedy słyszałem sam śpiew Chaza. Ludzie nie potrafili się przymknąć, ale to nic nie szkodzi. Wręcz przeciwnie- nadawało klimatu tego koncertu. Nadal nie mogę się pozbierać.
Nie złapałem pałeczek, ręcznika czy kostek do gry. Nie zdobyłem też autografu i nie podpisałem się na fladze (która wylądowała na keyboardzie Mike'a). Nie za bardzo się tym przejmuję. Emocje były wyjątkowo bardzo-bardzo-bardzo mocne.
Phoenix dostał koszulkę polskiej reprezentacji. To było epickie! Koncert na Rock im Rio w Lizbonie i ich szalik z FC Porto mogą się schować. Teraz to polska reprezentacja powinna dostać porządny doping. W końcu!
Po koncercie pożegnałem się z mega spoconą Pewną Osobą, którą w końcu zobaczyłem. Wcześniej nie byłem pewny czy w ogóle była na koncercie! Chwilkę pogadaliśmy. Wyglądała mega szczęśliwie! Zupełnie jak Adaś kiedy dostanie 64 dajmond kobly w MineCraft. Ona nie zdaje sobie sprawy jak wpłynęła na moje życie. W samym pozytywnym sensie. Manga, anime....niby zwykłe rysunki, którymi nie zainteresowałbym się nigdy wcześniej, teraz stanowią znaczną część planu dnia. I ta muzyka! Dzięki za wszystko!
Hah, gdyby nie nauczycielki od historii i niemieckiego nigdy bym jej nie poznał. Świat jest malutki, ale skomplikowany.
Wracając z Warszawy księżyc przez długi czas podróży miałem po swojej lewej stronie. Z każdą upływającą minutą i drogą skręcającą w lewą stronę przesuwał się na przód samochodu. Śpiący człowiek nie chciał do tego dopuścić i coraz bardziej przechylał głowę. Miałem wtedy taki podniecający natłok myśli (podniecający się wydaje teraz, gdy mój musk jest trzeźwy). Myślałem o wszystkich osobach jakie spotkałem na koncercie. Wyobrażałem sobie ich emocje, uczucia. To jak wkurzają się, bo jakiś wielki gość zasłonił im widok. To jak bolą ich ręce od trzymania w górze. Linkin Park naprawdę łączy ludzi.
Mimo zmęczenia, w domu zasypiałem ponad godzinę i obudziłem się o 10. Coś się dzieje!
Dostałem się do liceum plastycznego. Życie nie jest takie złe!
Miałem umieścić filmik z Bleed it out, ale przesyła się bardzo powoli. Trudno.
Cześć :)
EDIT: Tutaj profil gościa, który ma sporo nagrań z OWF: http://www.youtube.com/user/MartinezDenver
EDIT2: Wczoraj sześć razy spoglądałem na zegarek o godzinach np. 22:22, 16:16 etc. Ktoś o mnie myślał!
Od początku:
Z braćmi przyjechałem do Warszawy około 14.30. Okropnie mi się tam nie podoba. Łazienki Królewskie są mega brzydkie (widziałem je pierwszy raz w życiu na żywo), a restauracja do której później poszliśmy serwowała wyjątkowo niesmaczne jedzenie.
Pod stadion dotarliśmy dopiero po 17-tej. Kolejna nadal była bardzo długa, ale dość szybko udało mi się postawić nogę na płycie. Wkurzyła mnie trochę kontrola macanko-od-góry-do-dołu, która była zbyt pobieżna. Kieszenie miałem całe wypchane różnymi rzeczami i powinni mi sprawdzić je pokazać. Wolałbym, żeby było bezpieczniej.
Przez kilka minut szukałem Pewnej Osoby (sama wie, że o nią chodzi), ale moje poszukiwania spełzły na niczym. Szkoda, że stała dalej ode mnie. Naprawdę chciałem by...włączyła się w pogo razem ze mną! (a tak naprawdę to nie, zależy mi na jej szczęściu bla bla bla bla :D).
Fisz coś tam mijało baaardzo powoli. Tak powoli, że musiałem usiąść ze zmęczenia. De La Soul było lepsze, ale zdecydowanie ci trzej Murzynkowie z Murzynkowa nie powinni tak często używać słowa "party" i "right/over here". Garbage to zespół będący najbliżej moje gustu z pośród tych trzech. Niestety, nie porywała mnie ich muzyka i wokalistka z rudym fakulcem z tyłu głowy (dlatego się tak często odwracała!). Pod koniec występu ścisk był coraz większy, a ja przesunąłem się bardziej do przodu.
Nagle...wszedł...(chwila grozy)...Mr Hahn i Rob B. Niesamowicie się wtedy zachwycałem, ale dopiero sięgnęło to szczytu przy Mike'u i Chesterze. Wykonali łącznie chyba 21 lub 22 piosenki. Najbardziej z nich podobały mi się With You, Lies Greed Misery oraz Bleed it out/Sabotage. To ostatnie siedzi mi ciągle w głowie.
Juliusz spytał się czy na pewno nie grali z playbacku!
Tłum był znakomity. Kilka razy zostałem wciągnięty w pogo, przez co zawędrowałem jakieś 2m od sceny, a jak Mike wyszedł do tłumu to jeszcze bliżej. Widziałem jego puci-puci japońsko-amerykańską gębę :D
Rzadko kiedy słyszałem sam śpiew Chaza. Ludzie nie potrafili się przymknąć, ale to nic nie szkodzi. Wręcz przeciwnie- nadawało klimatu tego koncertu. Nadal nie mogę się pozbierać.
Nie złapałem pałeczek, ręcznika czy kostek do gry. Nie zdobyłem też autografu i nie podpisałem się na fladze (która wylądowała na keyboardzie Mike'a). Nie za bardzo się tym przejmuję. Emocje były wyjątkowo bardzo-bardzo-bardzo mocne.
Phoenix dostał koszulkę polskiej reprezentacji. To było epickie! Koncert na Rock im Rio w Lizbonie i ich szalik z FC Porto mogą się schować. Teraz to polska reprezentacja powinna dostać porządny doping. W końcu!
Po koncercie pożegnałem się z mega spoconą Pewną Osobą, którą w końcu zobaczyłem. Wcześniej nie byłem pewny czy w ogóle była na koncercie! Chwilkę pogadaliśmy. Wyglądała mega szczęśliwie! Zupełnie jak Adaś kiedy dostanie 64 dajmond kobly w MineCraft. Ona nie zdaje sobie sprawy jak wpłynęła na moje życie. W samym pozytywnym sensie. Manga, anime....niby zwykłe rysunki, którymi nie zainteresowałbym się nigdy wcześniej, teraz stanowią znaczną część planu dnia. I ta muzyka! Dzięki za wszystko!
Hah, gdyby nie nauczycielki od historii i niemieckiego nigdy bym jej nie poznał. Świat jest malutki, ale skomplikowany.
Wracając z Warszawy księżyc przez długi czas podróży miałem po swojej lewej stronie. Z każdą upływającą minutą i drogą skręcającą w lewą stronę przesuwał się na przód samochodu. Śpiący człowiek nie chciał do tego dopuścić i coraz bardziej przechylał głowę. Miałem wtedy taki podniecający natłok myśli (podniecający się wydaje teraz, gdy mój musk jest trzeźwy). Myślałem o wszystkich osobach jakie spotkałem na koncercie. Wyobrażałem sobie ich emocje, uczucia. To jak wkurzają się, bo jakiś wielki gość zasłonił im widok. To jak bolą ich ręce od trzymania w górze. Linkin Park naprawdę łączy ludzi.
Mimo zmęczenia, w domu zasypiałem ponad godzinę i obudziłem się o 10. Coś się dzieje!
Dostałem się do liceum plastycznego. Życie nie jest takie złe!
Miałem umieścić filmik z Bleed it out, ale przesyła się bardzo powoli. Trudno.
Cześć :)
EDIT: Tutaj profil gościa, który ma sporo nagrań z OWF: http://www.youtube.com/user/MartinezDenver
EDIT2: Wczoraj sześć razy spoglądałem na zegarek o godzinach np. 22:22, 16:16 etc. Ktoś o mnie myślał!
Komentarze
Prześlij komentarz