Nie lubię być poważny
Rozpraszająca muzyka w tej chwili niezwykle mi pomaga. Nie mogę się skupić i zebrać myśli, które doprowadzają mnie do depresji.
Super, włączyła się koncertówka Linkin Park... -,-
Ciąży nade mną jakieś pierdolone fatum. "Mamy komplet w samochodzie", "Nie pojedziesz", "Jadę z rodzicami", "Nie ma biletów", "Oddałem kuzynowi, bo chciał", "Chcesz koncert, a nie pomagasz". Ja...ja chcę po prostu zobaczyć zespół, który uwielbiam....
Do tego ta choroba, boże! Kurwa!
Byłem u chirurga. 4 godziny czekania, smród, katar cieknie z nosa, gorąco i wrzeszczące dzieci. Lekarz powiedział, że w takim stanie (kręgosłupa) zapisze mnie w kolejce do operacji. Ten miesiąc może być jeszcze gorszy? Ledwo się zaczął i już tyle tragedii. W ogóle nie myślę o zbliżających się testach do liceum.
Lepiej w ogóle nie myśleć, bo w końcu dojdę do tego, że moje życie nie ma sensu (bo nie ma) i dostanę autyzmu. W szpitalu widziałem dzieci z autyzmem...
W rodzinie jestem traktowany jako nieudacznik. Już dawno to zauważyłem. Matka nie powinna się dziwić mojemu zachowaniu w ostatnich miesiącach. Mam jej dość.
Paweł...nie umiem wyrobić sobie o nim zdania. Niby dobry człowiek, ale ma takie dziwne humory i inne takie.
Uwielbiam wszystko co nowe, więc nie rozumiem jak można być przeciwnikiem rozwoju technologii. "Nowe jest lepsze" jak mawiał Barney Stinson.
Jeśli naprawdę głupi ma zawsze szczęście, to ja już kurwa powinienem wynaleźć teleport z tej mądrości.
Jestem zmęczony, lecz jeśli teraz się położę to natarczywe myśli nie dadzą mi spokoju. Muszę się czymś zająć. Pogram w Toy Soldiers (bardzo fajna gierka, polecam). Naczynia już pozmywałem. Domu nie muszę odkurzać, bo starszy brat jak zwykle mnie wyręczył...
Mam od niego niższy głos, to dziwne przy różnicy 9-ciu latach różnicy. Podejrzewam, że będę jak Juliusz. On jest najbardziej "męski" tzn. ma bardzo szerokie barki, owłosiony jak małpa (a na głowie łysieje :( ) . Mój rozwój szybko zmierza w kierunku bycia kimś takim jak on. Ale nie chcę wyglądać jak szympans...
W tym roku bardziej odczuwam klimaty poszczególnych pór roku i uczuć związanych ze wspominaniem czegoś. Chciałbym się ich pozbyć. Nie są takie przyjemne jeśli całe życie było się "człowiekiem drugiej kategorii".
Dużo bardziej cieszyłbym się gdyby były zauważane moje prawdziwe wady, a nie to ludzie zobaczą we mnie przy pierwszym spotkaniu.
Rysowanie, malowanie, manga, anime, nauka, FLStudio, Reaper- to wszystko zeszło na bok. Na rzecz czego? Nie mam pojęcia. (i bynajmniej nie jestem z tego faktu dumny)
Już cztery osoby powiedziały mi, że mam palce pianisty. Wziąłem to sobie do serca i nauczyłem się "Air on the G String" Bacha na smartfonowym fortepianie...
Macie tu obiekt moich rozpaczań!
Hollywood Undead- Street Dreams (czego ja tego nie znałem wcześniej?)
Jack White- Hypocritical Kiss
Idę się pociąć.
Na szczęście nie. Nie jestem taki głupi.
Nara emoludy!
Super, włączyła się koncertówka Linkin Park... -,-
Ciąży nade mną jakieś pierdolone fatum. "Mamy komplet w samochodzie", "Nie pojedziesz", "Jadę z rodzicami", "Nie ma biletów", "Oddałem kuzynowi, bo chciał", "Chcesz koncert, a nie pomagasz". Ja...ja chcę po prostu zobaczyć zespół, który uwielbiam....
Do tego ta choroba, boże! Kurwa!
Byłem u chirurga. 4 godziny czekania, smród, katar cieknie z nosa, gorąco i wrzeszczące dzieci. Lekarz powiedział, że w takim stanie (kręgosłupa) zapisze mnie w kolejce do operacji. Ten miesiąc może być jeszcze gorszy? Ledwo się zaczął i już tyle tragedii. W ogóle nie myślę o zbliżających się testach do liceum.
Lepiej w ogóle nie myśleć, bo w końcu dojdę do tego, że moje życie nie ma sensu (bo nie ma) i dostanę autyzmu. W szpitalu widziałem dzieci z autyzmem...
W rodzinie jestem traktowany jako nieudacznik. Już dawno to zauważyłem. Matka nie powinna się dziwić mojemu zachowaniu w ostatnich miesiącach. Mam jej dość.
Paweł...nie umiem wyrobić sobie o nim zdania. Niby dobry człowiek, ale ma takie dziwne humory i inne takie.
Uwielbiam wszystko co nowe, więc nie rozumiem jak można być przeciwnikiem rozwoju technologii. "Nowe jest lepsze" jak mawiał Barney Stinson.
Jeśli naprawdę głupi ma zawsze szczęście, to ja już kurwa powinienem wynaleźć teleport z tej mądrości.
Jestem zmęczony, lecz jeśli teraz się położę to natarczywe myśli nie dadzą mi spokoju. Muszę się czymś zająć. Pogram w Toy Soldiers (bardzo fajna gierka, polecam). Naczynia już pozmywałem. Domu nie muszę odkurzać, bo starszy brat jak zwykle mnie wyręczył...
Mam od niego niższy głos, to dziwne przy różnicy 9-ciu latach różnicy. Podejrzewam, że będę jak Juliusz. On jest najbardziej "męski" tzn. ma bardzo szerokie barki, owłosiony jak małpa (a na głowie łysieje :( ) . Mój rozwój szybko zmierza w kierunku bycia kimś takim jak on. Ale nie chcę wyglądać jak szympans...
W tym roku bardziej odczuwam klimaty poszczególnych pór roku i uczuć związanych ze wspominaniem czegoś. Chciałbym się ich pozbyć. Nie są takie przyjemne jeśli całe życie było się "człowiekiem drugiej kategorii".
Dużo bardziej cieszyłbym się gdyby były zauważane moje prawdziwe wady, a nie to ludzie zobaczą we mnie przy pierwszym spotkaniu.
Rysowanie, malowanie, manga, anime, nauka, FLStudio, Reaper- to wszystko zeszło na bok. Na rzecz czego? Nie mam pojęcia. (i bynajmniej nie jestem z tego faktu dumny)
Już cztery osoby powiedziały mi, że mam palce pianisty. Wziąłem to sobie do serca i nauczyłem się "Air on the G String" Bacha na smartfonowym fortepianie...
Macie tu obiekt moich rozpaczań!
Hollywood Undead- Street Dreams (czego ja tego nie znałem wcześniej?)
Jack White- Hypocritical Kiss
Idę się pociąć.
Na szczęście nie. Nie jestem taki głupi.
Nara emoludy!
Komentarze
Prześlij komentarz