Hej ty, wielka gwiazdo
Nie rozumiem jakiejkolwiek wiary w jakiegokolwiek boga, to jest po prostu głupie!
Największy argument katolików "Chrześcijaństwo istnieje od dwóch tysięcy lat". Czy aby na pewno to się liczy? Czy liczy się to, że banda starożytnych imbecyli, nie wiedzących że Ziemia kręci się wokół Słońca wymyśliła sobie boga? Mamy im ufać? Co to za brednie?!
Dzisiaj jest jedyny dzień wolności, jutro próba bierzmowania, a za dwa dni się umówiłem. W czwartek podobnie, ale także idę do fryzjera, a piątek jest w miarę spokojny. Liczę, że nie zawalę testów gimnazjalnych, tak dla własnej satysfakcji.
Chciałbym mieć z każdą dziewczyną tak dobre stosunki jak z Agnieszką. Po co się bać? Przytulanie nie oznacza jeszcze miłości, ja nic sobie nie wyobrażam. Czasem jednak zadaję sobie pytanie "Co tu się dzieje?" z uczuciem zakłopotania, ale szybko mija.
EDIT: Piątek też mam zawalony, nie dają mi spokoju ludzie! To wszystko wyżej to było w poniedziałek.
Centralnie wkurzyła mnie nauczycielka od polskiego. Mieliśmy napisać dedykację i ja dostałem 2 na 3 punkty, no to jeb z pracą na jej biurko co jest nie tak, bo na moje oko było wszystko dobrze. Ona patrzy...i patrzy i po dłuższej chwili mówi: "No nie może być Lubartów, bo autor tej książki był Niemcem". Co to do jasnej cholery ma być? Trochę się wykłócałem, ale to nic nie dało, rzuciłem jej test na biurko i odszedłem mówiąc "Dziękuję pani bardzo, od dzisiaj bardzo polubiłem pani przedmiot". Klasa się trochę gapiła, ponieważ nie zaczaiła o co chodzi, ale jak skumali to mi współczuli, bo miałem 1 punkt (słownie: jeden) do czwórki! Niech mnie teraz Spychacz błaga na kolanach, żebym pisał reportaże.
Dzisiaj byłem z Damianem na...podrywie. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo obaj baliśmy się zagadać. Nie dręczy mnie na szczęście za bardzo sumienie, mam wiele świetnych koleżanek, którym zrobiłoby się smutno :D. Cały czas chodziliśmy wokół Starego Miasta i w pewnym momencie wypatrzyliśmy takie dwie, aż w akcie desperacji jeździliśmy z nimi jakieś 8 przystanków autobusem, do znudzenia. Następnie udaliśmy się do Plazy w podobnym celu, ale tam tak jakoś...mniej swojsko było. Najlepsza zaś (poza tematem) była trójka ciemnych, pedałkowatych ktosiów, których spotkaliśmy jakieś...4 razy od Starego Miasta do galerii. Gadali w jakimś dziwnym języku, nie rosyjskim, nie tureckim, ani nawet nie rumuńskim (to dziwne, bo wyglądali na Rumunów) . Mógłbym się nie śmiać gdyby chociaż zachowywali się normalnie.
Kiedy ja pójdę do fryzjera?
Zawalenie testów gimnazjalnych zbliża się wielkimi krokami.
Ja niemal zawsze wiem co kto o mnie myśli i czego oczekuje. Czasem próbuję zgrywać zajętego czymś innym lub zmieniać temat, żeby uniknąć trudnych tematów. Ostatnio zwaliło się ich na mnie cała masa. Zaplątuje się we własne kłamstwa, kłamstwa które popełniałem dla dobra drugiej osoby. Nie chcę by przy mnie była traktowała jak kolega z przymusu.
Jestem trochę zmęczony, a ledwo co siadłem pierwszy raz dzisiaj na komputer. Myślę, że kłębiące się myśli uczyniły ten post zbyt plebejskim.
Dzisiaj utwory będą epickie:
Lifehouse- Am I Ever Going To Find Out (znam tą piosenkę od dawna, ale nie wiem skąd i to będzie zagadka na dzisiejsze 'łóżko')
Lenny Kravitz- I Don't Want To Be A Star
30 Seconds To Mars- This Is War
Jared Leto to facet, któremu życie świetnie się udaje i raczej tego nie schrzani.
Metallica- St. Anger
Deftones- My Own Summer (uwielbiam ten tekst)
Na dzisiaj już skończę...cholera, odechciało mi się spać, świetnie.
Pa.
Największy argument katolików "Chrześcijaństwo istnieje od dwóch tysięcy lat". Czy aby na pewno to się liczy? Czy liczy się to, że banda starożytnych imbecyli, nie wiedzących że Ziemia kręci się wokół Słońca wymyśliła sobie boga? Mamy im ufać? Co to za brednie?!
Dzisiaj jest jedyny dzień wolności, jutro próba bierzmowania, a za dwa dni się umówiłem. W czwartek podobnie, ale także idę do fryzjera, a piątek jest w miarę spokojny. Liczę, że nie zawalę testów gimnazjalnych, tak dla własnej satysfakcji.
Chciałbym mieć z każdą dziewczyną tak dobre stosunki jak z Agnieszką. Po co się bać? Przytulanie nie oznacza jeszcze miłości, ja nic sobie nie wyobrażam. Czasem jednak zadaję sobie pytanie "Co tu się dzieje?" z uczuciem zakłopotania, ale szybko mija.
EDIT: Piątek też mam zawalony, nie dają mi spokoju ludzie! To wszystko wyżej to było w poniedziałek.
Centralnie wkurzyła mnie nauczycielka od polskiego. Mieliśmy napisać dedykację i ja dostałem 2 na 3 punkty, no to jeb z pracą na jej biurko co jest nie tak, bo na moje oko było wszystko dobrze. Ona patrzy...i patrzy i po dłuższej chwili mówi: "No nie może być Lubartów, bo autor tej książki był Niemcem". Co to do jasnej cholery ma być? Trochę się wykłócałem, ale to nic nie dało, rzuciłem jej test na biurko i odszedłem mówiąc "Dziękuję pani bardzo, od dzisiaj bardzo polubiłem pani przedmiot". Klasa się trochę gapiła, ponieważ nie zaczaiła o co chodzi, ale jak skumali to mi współczuli, bo miałem 1 punkt (słownie: jeden) do czwórki! Niech mnie teraz Spychacz błaga na kolanach, żebym pisał reportaże.
Dzisiaj byłem z Damianem na...podrywie. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo obaj baliśmy się zagadać. Nie dręczy mnie na szczęście za bardzo sumienie, mam wiele świetnych koleżanek, którym zrobiłoby się smutno :D. Cały czas chodziliśmy wokół Starego Miasta i w pewnym momencie wypatrzyliśmy takie dwie, aż w akcie desperacji jeździliśmy z nimi jakieś 8 przystanków autobusem, do znudzenia. Następnie udaliśmy się do Plazy w podobnym celu, ale tam tak jakoś...mniej swojsko było. Najlepsza zaś (poza tematem) była trójka ciemnych, pedałkowatych ktosiów, których spotkaliśmy jakieś...4 razy od Starego Miasta do galerii. Gadali w jakimś dziwnym języku, nie rosyjskim, nie tureckim, ani nawet nie rumuńskim (to dziwne, bo wyglądali na Rumunów) . Mógłbym się nie śmiać gdyby chociaż zachowywali się normalnie.
Kiedy ja pójdę do fryzjera?
Zawalenie testów gimnazjalnych zbliża się wielkimi krokami.
Ja niemal zawsze wiem co kto o mnie myśli i czego oczekuje. Czasem próbuję zgrywać zajętego czymś innym lub zmieniać temat, żeby uniknąć trudnych tematów. Ostatnio zwaliło się ich na mnie cała masa. Zaplątuje się we własne kłamstwa, kłamstwa które popełniałem dla dobra drugiej osoby. Nie chcę by przy mnie była traktowała jak kolega z przymusu.
Jestem trochę zmęczony, a ledwo co siadłem pierwszy raz dzisiaj na komputer. Myślę, że kłębiące się myśli uczyniły ten post zbyt plebejskim.
Dzisiaj utwory będą epickie:
Lifehouse- Am I Ever Going To Find Out (znam tą piosenkę od dawna, ale nie wiem skąd i to będzie zagadka na dzisiejsze 'łóżko')
Lenny Kravitz- I Don't Want To Be A Star
30 Seconds To Mars- This Is War
Jared Leto to facet, któremu życie świetnie się udaje i raczej tego nie schrzani.
Metallica- St. Anger
Deftones- My Own Summer (uwielbiam ten tekst)
Na dzisiaj już skończę...cholera, odechciało mi się spać, świetnie.
Pa.
Komentarze
Prześlij komentarz