100

Wczoraj łącznie 5 h nauki.
Dzisiaj do tej pory 4 h.
WOS, Biologia, Geografia i Polski już wykute. Nie wiem czy zdążę z innymi, do których podręczników zerkałem tylko przez krępujące uczucie niedoboru wiedzy.
Boże, jeśli istniejesz to spraw żebym miał...a, już nic. I tak ciebie nie ma! (ale dodam, że chodziło mi o ponad 35 punktów z każdego testu)
Nie wiem gdzie ta wiedza ulatuje z tych wszystkich ludzi. Przecież program nauczania nie zmienił się tak bardzo i chyba każdy po gimnazjum powinien wiedzieć kiedy była wojna polsko-bolszewicka. A moja matka nie wie...standard.
Poniedziałek powinien być teraz czasem odpoczynku, a trzeba zawalać do szkoły. Współczuję kilku osobom, sami zainteresowani mogą wiedzieć, że to o nich chodzi....
Uwielbiam dystans do siebie. Ja sam posiadam go bardzo dużo. No cóż, moje życie obfitowało w nadprzeciętnie wiele przykrych sytuacji i nie było czasu na użalanie się nad sobą. Teraz muszę przyznać, że to niestety robię, ale w stosunku użalanie się- wszystkie problemy, jest to jakieś 1:1000.
Damian myśli bardzo dużo i o podobnych sprawach jak ja, ale...niezupełnie. To skomplikowane, myślę, iż on mnie traktuje jak kogoś komu można powiedzieć wszystko i powoli wyjawia coraz więcej swoich cech. Miłe, chciałbym by więcej osób było na to stać, umiem dochować tajemnicy. I nie jest tak, że jak się na kogoś obrażę to innym wyjawiam jego sekrety, bo po 1. nie obrażam się, a po 2. nie jestem wredny. Tyle w tym temacie.
To już setny post. Wiedział ktoś? Nie będę szykował żadnych wspomnień z przeszłości tego bloga, bo mam bardzo słabą pamięć i nie mogę sobie przypomnieć nic wyjątkowo fajnego...i niedołującego. Jestem teraz w dziwnym stanie. Dobre wspomnienia dołują, bo teraz jest gorzej, a złe- to wiadomo.
Nie lubię jak ktoś za bardzo jest taki ooooo, lata w chmurach na jednorożcu, pisze wiersze o miłości, których nikt nie rozumie, jest ciągle spięty, ma swój własny świat i nikt nie ma do niego wstępu, bo przecież nie zrozumie tych wszystkich zasad tam panujących. W ogóle to jest jak ten akapit- powalone i sam się pogubiłem, dlatego nie przepadam za takimi ludźmi.
100 postów w niespełna rok to niezły wynik. Byle dalej utrzymać takie tempo.
Większość złych słów jakie słyszę na swój temat to tylko potwierdzenie moich przypuszczań.
Zaciera się granica pomiędzy moim "dobrym dniem", a "złym dniem". Dawno nie zdarzyło mi się bym całe 24h miał pecha lub równie długo same szczęście.
Kiedyś pisałem (o, jest wspomnienie!), że nie zwracam w ogóle uwagi na wygląd. To nie do końca prawda, ale nadal nie rozumiem ludzi, dla których nie liczy się charakter.
Moja ukochana (jeszcze nie moja, ale będzie :] ) wcale nie jest najładniejsza. W ogóle to dziwne, by faceci mówili swoim żonom/narzeczonym/dziewczynom jakie są piękne, ponieważ na pewno wiele razy zadawali sobie w głowie pytanie "Jak ja do cholery mogłem zakochać się w tej osobie? Przecież ona ma (tutaj wymienia wady)...". To nie zmienia faktu, że za nic nie zmieniliby w niej nic z tych właśnie wad. Kobiety powinny wiedzieć- faceci będą zawsze oglądać się za innymi na ulicy, żeby pooglądać "lepsze kształty" niż swoich ukochanych, ale to właśnie ICH UKOCHANE i innych by nie ruszyli. Nie chodzi tu o żaden strach, czy brak wolności w związku. Po prostu- miłość to dziwna rzecz. Zmienia nam tak mózg, że możemy zakochać się w pasztecie, podczas gdy wcześniej lubowaliśmy się kaszance.
To już koniec na teraz. Szybko zacząłem, szybko skończyłem. Byleby za kolejne 100 postów było nadal tak łatwo.
Linkin Park- Faint (coś co mnie podniecało rok temu)
またあとで Mata atode!

Komentarze