Gdzie te zmiany?
Mam dni, podczas których nienawidzę muzyki. To było wczoraj. Dzisiaj ją znowu kocham.
Postanowiłem napisać coś jeszcze tuż przed Sylwestrem.
Jak co roku nigdzie nie będę wychodził. Jeszcze dzisiaj matka chce mnie wyciągnąć na basen. Nienawidzę basenu!
Odkryłem, że lubię "lekkie" piosenki. Takie jak Pora na Przygodę- piosenka końcowa.
Zima trochę beznadziejna. Nie szkodzi. I tak to najlepsza pora roku.
Boję się tego nawału pracy...wiem, że w życiu będę miał już coraz trudniej. Mam teraz bal gimnazjalny, zapisy do licem, testy gimnazjalne, bierzmowanie, testy do liceum i zawsze trudny koniec roku szkolnego. Wakacje to okres kiedy intensywnie będę przygotowywał się do nowej szkoły, a potem od nowa będę musiał wszystkich poznawać. Oby takiej degeneracji nie było...
Odpocznę sobie od "Waiting for the end". Uwielbiam ten utwór, ale chce aby sprawiał jeszcze lepsze wrażenie. Wydarzy to się za miesiąc. Nie wiem czy wytrzymam.
Chciałem zrobić sobie kaloryfer. Nie mogę...lekarz nie pozwolił męczyć kręgosłupa. WHY???? ;(((((((( (i tak mi się nie chciało)
Trochę na śmiech mnie bierze kiedy słyszę o osobach, które nie mogą schudnąć. Mówią, że mają "słabą przemianę materii". A z czego ona się wzięła? Chory? No to rozumiem. Zdrowy? No to McDonaldów nie trzeba było wpierdalać!
Zastanawiałem się co jest lepsze- początek czy koniec. I doszedłem do tego:
Dlaczego KONIEC jest lepszy:
1. Można podsumować wszystko co się stało.
2. Zwykle przed końcem staramy zrobić jeszcze coś wyjątkowego. (mi się nie uda)
Dlaczego POCZĄTEK:
1. Chcemy robić wszystko jak najlepiej.
2. Nowa szansa na spierdolenie czegoś.
Dlaczego KONIEC musi uznać wyższość początku:
1. Towarzyszy nam smutek, że to wszystko się już kończy.
2. Żal nam za to co planowaliśmy, a czego nie zrobiliśmy.
I na odwrót:
1. Początki są najtrudniejsze.
2. Możemy czuć się zagubieni w nowych sprawach.
Przed chwilą czytałem bloga pewnej osoby i zasmuciłem się. Ona ma wspaniałe plany na Sylwestra, Święta się jej udały i nie siedzi przed komputerem z braku zajęć. Rok temu miałem dokładnie taką sytuację jak teraz i obiecałem sobie, że to zmienię. Nie zmieniłem...
Ostatnio mojej rodzinie się bardzo powodzi. Trzech starszych braci zarabia zdecydowanie powyżej średniej krajowej i to na stałe. Mówią, że czują się spełnieni w swoich zawodach. To wszystko dzięki temu, że nie wzorują się na rodzicach. Pozostają jeszcze kredyty do spłacenia....
Głupia fizjoterapeutka musiała zamknąć listę ćwiczących. Miałem mieć jeszcze 2 razy sesje. W takim wypadku trudniej będzie zdobyć stopień niepełnosprawności.
Czuję się jak kaleka bez dwóch rąk. Przecież gdyby była obowiązkowa służba wojskowa to by mnie nie wzięli. Wtedy załamałbym się naprawdę.
Toż to wiosna trzy m-ce wcześniej!
Postanowiłem napisać coś jeszcze tuż przed Sylwestrem.
Jak co roku nigdzie nie będę wychodził. Jeszcze dzisiaj matka chce mnie wyciągnąć na basen. Nienawidzę basenu!
Odkryłem, że lubię "lekkie" piosenki. Takie jak Pora na Przygodę- piosenka końcowa.
Zima trochę beznadziejna. Nie szkodzi. I tak to najlepsza pora roku.
Boję się tego nawału pracy...wiem, że w życiu będę miał już coraz trudniej. Mam teraz bal gimnazjalny, zapisy do licem, testy gimnazjalne, bierzmowanie, testy do liceum i zawsze trudny koniec roku szkolnego. Wakacje to okres kiedy intensywnie będę przygotowywał się do nowej szkoły, a potem od nowa będę musiał wszystkich poznawać. Oby takiej degeneracji nie było...
Odpocznę sobie od "Waiting for the end". Uwielbiam ten utwór, ale chce aby sprawiał jeszcze lepsze wrażenie. Wydarzy to się za miesiąc. Nie wiem czy wytrzymam.
Chciałem zrobić sobie kaloryfer. Nie mogę...lekarz nie pozwolił męczyć kręgosłupa. WHY???? ;(((((((( (i tak mi się nie chciało)
Trochę na śmiech mnie bierze kiedy słyszę o osobach, które nie mogą schudnąć. Mówią, że mają "słabą przemianę materii". A z czego ona się wzięła? Chory? No to rozumiem. Zdrowy? No to McDonaldów nie trzeba było wpierdalać!
Zastanawiałem się co jest lepsze- początek czy koniec. I doszedłem do tego:
Dlaczego KONIEC jest lepszy:
1. Można podsumować wszystko co się stało.
2. Zwykle przed końcem staramy zrobić jeszcze coś wyjątkowego. (mi się nie uda)
Dlaczego POCZĄTEK:
1. Chcemy robić wszystko jak najlepiej.
2. Nowa szansa na spierdolenie czegoś.
Dlaczego KONIEC musi uznać wyższość początku:
1. Towarzyszy nam smutek, że to wszystko się już kończy.
2. Żal nam za to co planowaliśmy, a czego nie zrobiliśmy.
I na odwrót:
1. Początki są najtrudniejsze.
2. Możemy czuć się zagubieni w nowych sprawach.
Przed chwilą czytałem bloga pewnej osoby i zasmuciłem się. Ona ma wspaniałe plany na Sylwestra, Święta się jej udały i nie siedzi przed komputerem z braku zajęć. Rok temu miałem dokładnie taką sytuację jak teraz i obiecałem sobie, że to zmienię. Nie zmieniłem...
Ostatnio mojej rodzinie się bardzo powodzi. Trzech starszych braci zarabia zdecydowanie powyżej średniej krajowej i to na stałe. Mówią, że czują się spełnieni w swoich zawodach. To wszystko dzięki temu, że nie wzorują się na rodzicach. Pozostają jeszcze kredyty do spłacenia....
Głupia fizjoterapeutka musiała zamknąć listę ćwiczących. Miałem mieć jeszcze 2 razy sesje. W takim wypadku trudniej będzie zdobyć stopień niepełnosprawności.
Czuję się jak kaleka bez dwóch rąk. Przecież gdyby była obowiązkowa służba wojskowa to by mnie nie wzięli. Wtedy załamałbym się naprawdę.
Toż to wiosna trzy m-ce wcześniej!
Komentarze
Prześlij komentarz