Skojarzenia
Jest taaaki przepiękny wieczór, zachodzące słońce jest już ledwo widoczne zza drzew i wspaniale oświetla ich kontury. Kurcze, to jest takie świetne, że aż mam ciarki.
Dzisiaj mam bardzo dobry dzień. W szkole pisałem wiele testów (większość zaległa) i myślę, że mi dobrze poszły. Dodatkowo nauczycielki jakoś na mnie fajnie patrzyły...zupełnie nie wiem dlaczego.
Na kółku historycznym pisałem zaległą kartkówkę z WOSu (mam jedną nauczycielkę z tych dwóch przedmiotów) i widziałem, że Pewna Osoba chodzi na te zajęcia. Specjalnie przeciągałem to pisanie, żeby tylko móc popatrzeć.
Wczoraj miałem spotkanie odnośnie bierzmowania i...troszkę tego dużo (w sensie, że mszy itp.). Nawet bardzo dużo. Jutro mam spowiedź i w niedziele mszę. Nie wiem czy wyrobię z dwoma kółkami i ECDL. Po co w ogóle jest bierzmowanie? Piszę coś o nim w Biblii? Nie widziałem.
Boję się, że...a właściwie się nie boję. Chodzi o to iż przeczuwam swoją wczesną śmierć. Za dużo osób w mojej rodzinie umiera przed pięćdziesiątką. A ja to już na pewno się do nich zaliczę. Ślepy i z niedoborem wszystkich witamin.
Jak to jest, że codziennie zjadam ok. 2 jabłka, banana, pomarańczę, pomidora, ogórka i sałatę a nie mam w ogóle siły?
Dziwne...jakieś 5 minut i słońca nie ma wcale.
Na duchu podnosi mnie fakt, że już za kilka miesięcy święta. W szkole już czuję tą atmosferę. Na mikołajki tam dostawałem prezenty, których sam sobie nie kupił, ale liczą się intencje. Przeczuwam, że były dobre. To wspaniałe, że można dawać komuś prezenty.
Mam wrażenie, że już tak szybko się nie zmieniam. Pryszcze mi nie wyskakują, a gust mam ciągle taki sam. Głos też już wolniej się zmienia (jeśli jeszcze ma).To troszkę smutne....
Pierwszoklasiści w mojej szkole są....są tacy...mali. To dziwne, ale mają wzrost mojego młodszego brata, który na tle swoich kolegów wygląda jak karzełek. Zupełnie nic z tego nie rozumiem.
Jeśli chodzi o tego właśnie brata (Adaś - takie słodziutkie imię i nawet pasuje to niego) to w porównaniu nawet z moimi rówieśnikami jest bardzo dojrzały. To trochę dziwnie brzmi jeśli mówi się o jedenastolatku, ale tak jest. Cofnijmy się wstecz. Czy ja taki byłem? Latałem po korytarzach w szkole, bawiłem się klockami. Nie rozumiałem wielu rzeczy. Adasiowi można powiedzieć wszystko. Jest bardzo wrażliwy na czyjąś krzywdę, chociaż nie widać tego po nim. Według mnie nie jest w ogóle do mnie podobny.
Skończę ten temat, bo mi go szkoda, że urodził się w takiej rodzinie....
Nienawidzę ludzi, którzy się nad sobą użalają. W sumie to nienawidzę także siebie, ale w moim przypadku to jest to trochę bardziej uzasadnione. Mam krzywy ryj i akurat to mi nie przeszkadza.
Myślałem nad wymyśleniem tytułu tego posta. Zabawiłem się w skojarzenia. Próbowałem znaleźć słowa, które łączą poszczególne tematy notki. I wyszło mi...IPad. Nie będę przecież tak nazywał, więc napisałem po prostu to co widać.
To już koniec na dzisiaj. Zapowiadam, że długo nie będę pisał, bo po prostu nie mam czasu. Pa.
Dzisiaj mam bardzo dobry dzień. W szkole pisałem wiele testów (większość zaległa) i myślę, że mi dobrze poszły. Dodatkowo nauczycielki jakoś na mnie fajnie patrzyły...zupełnie nie wiem dlaczego.
Na kółku historycznym pisałem zaległą kartkówkę z WOSu (mam jedną nauczycielkę z tych dwóch przedmiotów) i widziałem, że Pewna Osoba chodzi na te zajęcia. Specjalnie przeciągałem to pisanie, żeby tylko móc popatrzeć.
Wczoraj miałem spotkanie odnośnie bierzmowania i...troszkę tego dużo (w sensie, że mszy itp.). Nawet bardzo dużo. Jutro mam spowiedź i w niedziele mszę. Nie wiem czy wyrobię z dwoma kółkami i ECDL. Po co w ogóle jest bierzmowanie? Piszę coś o nim w Biblii? Nie widziałem.
Boję się, że...a właściwie się nie boję. Chodzi o to iż przeczuwam swoją wczesną śmierć. Za dużo osób w mojej rodzinie umiera przed pięćdziesiątką. A ja to już na pewno się do nich zaliczę. Ślepy i z niedoborem wszystkich witamin.
Jak to jest, że codziennie zjadam ok. 2 jabłka, banana, pomarańczę, pomidora, ogórka i sałatę a nie mam w ogóle siły?
Dziwne...jakieś 5 minut i słońca nie ma wcale.
Na duchu podnosi mnie fakt, że już za kilka miesięcy święta. W szkole już czuję tą atmosferę. Na mikołajki tam dostawałem prezenty, których sam sobie nie kupił, ale liczą się intencje. Przeczuwam, że były dobre. To wspaniałe, że można dawać komuś prezenty.
Mam wrażenie, że już tak szybko się nie zmieniam. Pryszcze mi nie wyskakują, a gust mam ciągle taki sam. Głos też już wolniej się zmienia (jeśli jeszcze ma).To troszkę smutne....
Pierwszoklasiści w mojej szkole są....są tacy...mali. To dziwne, ale mają wzrost mojego młodszego brata, który na tle swoich kolegów wygląda jak karzełek. Zupełnie nic z tego nie rozumiem.
Jeśli chodzi o tego właśnie brata (Adaś - takie słodziutkie imię i nawet pasuje to niego) to w porównaniu nawet z moimi rówieśnikami jest bardzo dojrzały. To trochę dziwnie brzmi jeśli mówi się o jedenastolatku, ale tak jest. Cofnijmy się wstecz. Czy ja taki byłem? Latałem po korytarzach w szkole, bawiłem się klockami. Nie rozumiałem wielu rzeczy. Adasiowi można powiedzieć wszystko. Jest bardzo wrażliwy na czyjąś krzywdę, chociaż nie widać tego po nim. Według mnie nie jest w ogóle do mnie podobny.
Skończę ten temat, bo mi go szkoda, że urodził się w takiej rodzinie....
Nienawidzę ludzi, którzy się nad sobą użalają. W sumie to nienawidzę także siebie, ale w moim przypadku to jest to trochę bardziej uzasadnione. Mam krzywy ryj i akurat to mi nie przeszkadza.
Myślałem nad wymyśleniem tytułu tego posta. Zabawiłem się w skojarzenia. Próbowałem znaleźć słowa, które łączą poszczególne tematy notki. I wyszło mi...IPad. Nie będę przecież tak nazywał, więc napisałem po prostu to co widać.
To już koniec na dzisiaj. Zapowiadam, że długo nie będę pisał, bo po prostu nie mam czasu. Pa.
Komentarze
Prześlij komentarz