Całkiem nowe myśli

Całkiem nowe myśli przychodzą do głowy kiedy mam słuchawki na uszach.
Dzisiejszy dzień w szkole...był smutny. Zdałem sobie sprawę, że osoby z którymi się zadaje są jeszcze gorsze niż mi się wydawało. Zacznę od początku, dlaczego:
Czekam na kolegę Damiana, z którym idę do szkoły. On jest jedną z nielicznych osób, która mimo że ma wady to i tak jest super. Do rzeczy. Po dojściu przed budynek, jako że było jeszcze 15 min do dzwonka poczekałem sobie przed szkołą. Jedna osoba przychodzi, wita się i zaczyna się chwalić jaka to jest super, że wypiła ileś tam piw i spaliła ileś tam fajek (no jakżeby inaczej). Potem przychodzi drugi i mówi z uśmiechem na twarzy iż "rozjebał" amory w rowerze i mu musi 'stara' kupić nowe. Po tym było jeszcze gorzej. Wchodzę do szatni, gdzie czeka na mnie Przemek i mówi "Seba, daj odpisać chemię", ja z zażenowaniem (ale i strachem- ponad głowę wyższy) odpowiadam: "Nie dam ci, zrób raz sam". Oczywiście potem zaczął się dopraszać (zawsze mówił do mnie po nazwisku, teraz jakoś po imieniu), ale niech się wali. Wiedziałem, że jego groźby to tylko kłamstwa. Zasrany tchórz. Zaś na lekcji biologii idiotka siedząca za mną i Krzyśkiem kopała w jego krzesło. On, jako że jest dość nieśmiały (nawet bardziej niż ja) nie wiedział co jej powiedzieć. Ja skoczyłem w jego obronie i powiedziałem jej, żeby się odczepiła (trochę dosadniej, ale tu nie będę takich słów używał). To co odpowiedziała nie trudno przewidzieć- po krótce brzmiało to "Jeb się". Załamany poszedłem na w-f. Na nieszczęście graliśmy w siatkę (moje umiejętności w tym sporcie są tragiczne). Wtedy straciłem szacunek do Maćka, który ciągle na mnie nawalał, (i nie tylko na mnie) że nie umiem grać, a jak mu odpowiedziałem, że mogę zejść to mnie błagał żebym został. Myślałem, że on jest miłą osobą. Odkryłem (doświadczenia z wcześniejszych dni) iż, mimo że jest inteligentny to ma paskudny charakter, a to niestety mieszanka wybuchowa.
Moja cierpliwość jest już na wyczerpaniu. Dawałem im wszystkim szanse, kolejne szanse, ale oni tego nie rozumieją. Ciągle jestem dla nich tym samym niepozornym Sebkiem. Ciągle mówię sobie- od następnego dnia, tygodnia, miesiące, roku będzie lepiej. Jak na razie jest coraz gorzej.

Ostatnio podoba mi się piosenka:


Do czerwca i skończę z nimi. Zero kontaktu. Taką mam nadzieję. To dziwne, że to piszę, ale sporo takich rzeczy dzieje się w moim życiu. W sensie, że dziwnych.
Tak musi być, ja jestem pechowy i taki pozostanę. Nie jestem jedyny.
To koniec na dzisiaj. Pa

Jeszcze niewielkie sprostowanie:
Wiele osób po przeczytaniu tego posta mówi, że nie umiem znaleźć zalet w innych (bo napisałem o samych wadach). A ja się z tymi opiniami nie zgadzam, bo tych ludzi, których imiona wymieniłem znam już od prawie trzech lat i wiem czy można na nich polegać, czy nie. Zwykle jestem bardzo wybaczający (choć może to nieodpowiednie słowo) lecz...już cierpliwość mi się skończyła co zawsze będę powtarzał. W tym świecie nie można pomagać innym i być miłym. Trzeba mieć CHARYZMĘ, a ja jej nie mam niestety i nie będę miał. Naprawdę lubię wielu ludzi mimo, że widzę w nich wady od razu, a ja sam mam ich zapewne więcej i im to nie przeszkadza. To jest super, ale no każdy musi ponarzekać w życiu, a "ci źli" zapewne narzekają ciągle.
Zwykle na mnie.

Chciałbym wstawić tu jakiś klawy tekst lecz niestety nie jestem taki fajny (i bystry)

Komentarze

  1. "W tym świecie nie można pomagać innym i być miłym." - Naprawdę? To ja...chyba nie istnieję! ;o
    A może tylko jestem z innego świata...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz