Taki dzień...
Są dzisiaj moje urodziny...ja znowu piszę bloga. Chyba się uzależniłem. Może po prostu lubię o sobie pisać? I mówić? Tak, tak - to na pewno.
Zachwycam się ostatnio teledyskiem Linkin Park. Ma w sobie to "coś".
Dzisiaj mam nastrój na uczucia...codziennie mam inny nastrój. Jak kobieta.
Uczucia! Uczucia! Ciągle te uczucia...
Opiszę swój mieszkanie. Mało pisze ogólnie o tym co posiadam. Materialne rzeczy nie są dla mnie najważniejsze. To tak: składa się ono z dwóch małych pokoi i jednego dużego ( dużego w stosunku do wielkości całości, bo inaczej to mały), kuchni, łazienki i przedpokoju. Przedpokój mam cały zawalony, bo stoją rowery. W piwnicy pod blokiem się już nic nie zmieści, bo trzymamy ekologiczne marchewki. Strach teraz je jeść, ponieważ znając moje szczęście, EHEC przeniosło się właśnie tam. Po wejściu do mieszkania o fajnym numerze 48 widać na wprost mój pokój, gdzie stoi sztaluga. Zawsze coś na nią kładę, żeby było dobre pierwsze wrażenie. Pokój brata jest po prawej stronie i jest nieco mniejszy od mojego, ale na pewno cichszy. W dużym stoi telewizor, meblościanka, którą niedawno kupiliśmy. Chciałem wybrać inną, ale wiejska tradycja rodzinna zwyciężyła. Na przeciwko niej stoi kanapa, która jest ładna, ale jeszcze ani razu na niej wygodnie nie usiadłem. Ogólnie to ja zawsze się wiercę. Kuchnia jest mała i pokręcona. Wchodzę do niej tylko jeżeli jestem sam w domu i mam nadzieję, że w lodówce coś w końcu się pojawi. Łazienka jest jeszcze mniejsza. Nie mamy prysznica. Jest wanna. Mamy plan zmienić, tylko najpierw trzeba znaleźć kasę. Za rok na pewno będzie już . Mój pokój jest najbardziej "klimatyczny". Mam jaskrawo-żółte ściany i kiedy patrzę na nie moim gorszym okiem wyglądają na jeszcze bardziej jaskrawe. Po lewej stoją meble, ładnie komponują się z stertą rzeczy, które na nich leżą. Poza tym wszystko jest zawalone, komputer stoi jedyny na czystym biurku. Na parapecie mam roślinki, jedną dostałem małą jeszcze w 1-szej klasie podstawówki. Była taka malutka...Teraz obwija się dookoła rączek od okien. W nich za to mam żaluzje. Niebieskie-teraz wybrałbym brązowe. Zmieniam się niewątpliwie.
Pisałem już, że lubię swój wzrok? Mam wadę co prawda i to nie jedną, ale jednym okiem widzę inaczej niż innym. Prawe oko to taki...zwykły obraz. Ostry i trochę ciemny. Lewe za to bardzo ostry obraz i jaskrawe barwy niesamowicie i to na to mam wadę znaną jako...a nie wiem nawet, ale nikt nie zna mojego problemu. Godzinę tłumaczyłem okuliście, że widzę małe kropeczki wielkości atomu i świecące się krawędzie przedmiotów. Nie uwierzył. Oboma widzę ostrzej niż prawym ale tak daleko jak w nim. Jestem dalekowidzem.
Kiedyś także wspomniałem, że mam fajny głos. Przez ostatni rok mi się bardzo zmienił i niektórzy, z którymi dawno nie rozmawiałem nie wierzą, że to ja mówię przez telefon. Nie skrzeczy mi tak jak co poniektórym. Bardziej mi w stronę Biebera szczerze pisząc, ale nie mam takiego "startego", bo mam wrażenie, że on taki ma. Na pewno nie będę brzmiał jak moi bracia (starsi, nie młodszy). Oni mają niskie głosy bardzo. Mi bliżej...nie wiem. Za rok powinno się wyjaśnić.Dodam jeszcze z dumą, że nie mam żadnej wady w tym zakresie. Nie jąkam się, nie seplenie, potrafię szybko czytać i powli , wysoko i nisko.
Ale się nachwaliłem.
Pora teraz wspomnieć o mojej ulubionej piosence ever. Mianowicie Tiesto - In my memory. Myślałem że to miano należy do Waiting for the end Linkin Park, ale się myliłem, bo tą wyżej znam już jakieś 5 lat i od razu mi się spodobała. Słucham jej tylko przez słuchawki, bo wtedy...wyzwalają się emocje. Wracają wspomnienia. Słońce, morze....Jest naprawdę wspaniała. Geniusz. To nie jest nietrwała opinia niczym zdanie nastolatki. Teraz piszę naprawdę szczerze.
Kończę już na dzisiaj...do napisania. Niedługo. Chyba że umrę...
Zachwycam się ostatnio teledyskiem Linkin Park. Ma w sobie to "coś".
Dzisiaj mam nastrój na uczucia...codziennie mam inny nastrój. Jak kobieta.
Uczucia! Uczucia! Ciągle te uczucia...
Opiszę swój mieszkanie. Mało pisze ogólnie o tym co posiadam. Materialne rzeczy nie są dla mnie najważniejsze. To tak: składa się ono z dwóch małych pokoi i jednego dużego ( dużego w stosunku do wielkości całości, bo inaczej to mały), kuchni, łazienki i przedpokoju. Przedpokój mam cały zawalony, bo stoją rowery. W piwnicy pod blokiem się już nic nie zmieści, bo trzymamy ekologiczne marchewki. Strach teraz je jeść, ponieważ znając moje szczęście, EHEC przeniosło się właśnie tam. Po wejściu do mieszkania o fajnym numerze 48 widać na wprost mój pokój, gdzie stoi sztaluga. Zawsze coś na nią kładę, żeby było dobre pierwsze wrażenie. Pokój brata jest po prawej stronie i jest nieco mniejszy od mojego, ale na pewno cichszy. W dużym stoi telewizor, meblościanka, którą niedawno kupiliśmy. Chciałem wybrać inną, ale wiejska tradycja rodzinna zwyciężyła. Na przeciwko niej stoi kanapa, która jest ładna, ale jeszcze ani razu na niej wygodnie nie usiadłem. Ogólnie to ja zawsze się wiercę. Kuchnia jest mała i pokręcona. Wchodzę do niej tylko jeżeli jestem sam w domu i mam nadzieję, że w lodówce coś w końcu się pojawi. Łazienka jest jeszcze mniejsza. Nie mamy prysznica. Jest wanna. Mamy plan zmienić, tylko najpierw trzeba znaleźć kasę. Za rok na pewno będzie już . Mój pokój jest najbardziej "klimatyczny". Mam jaskrawo-żółte ściany i kiedy patrzę na nie moim gorszym okiem wyglądają na jeszcze bardziej jaskrawe. Po lewej stoją meble, ładnie komponują się z stertą rzeczy, które na nich leżą. Poza tym wszystko jest zawalone, komputer stoi jedyny na czystym biurku. Na parapecie mam roślinki, jedną dostałem małą jeszcze w 1-szej klasie podstawówki. Była taka malutka...Teraz obwija się dookoła rączek od okien. W nich za to mam żaluzje. Niebieskie-teraz wybrałbym brązowe. Zmieniam się niewątpliwie.
Pisałem już, że lubię swój wzrok? Mam wadę co prawda i to nie jedną, ale jednym okiem widzę inaczej niż innym. Prawe oko to taki...zwykły obraz. Ostry i trochę ciemny. Lewe za to bardzo ostry obraz i jaskrawe barwy niesamowicie i to na to mam wadę znaną jako...a nie wiem nawet, ale nikt nie zna mojego problemu. Godzinę tłumaczyłem okuliście, że widzę małe kropeczki wielkości atomu i świecące się krawędzie przedmiotów. Nie uwierzył. Oboma widzę ostrzej niż prawym ale tak daleko jak w nim. Jestem dalekowidzem.
Kiedyś także wspomniałem, że mam fajny głos. Przez ostatni rok mi się bardzo zmienił i niektórzy, z którymi dawno nie rozmawiałem nie wierzą, że to ja mówię przez telefon. Nie skrzeczy mi tak jak co poniektórym. Bardziej mi w stronę Biebera szczerze pisząc, ale nie mam takiego "startego", bo mam wrażenie, że on taki ma. Na pewno nie będę brzmiał jak moi bracia (starsi, nie młodszy). Oni mają niskie głosy bardzo. Mi bliżej...nie wiem. Za rok powinno się wyjaśnić.Dodam jeszcze z dumą, że nie mam żadnej wady w tym zakresie. Nie jąkam się, nie seplenie, potrafię szybko czytać i powli , wysoko i nisko.
Ale się nachwaliłem.
Pora teraz wspomnieć o mojej ulubionej piosence ever. Mianowicie Tiesto - In my memory. Myślałem że to miano należy do Waiting for the end Linkin Park, ale się myliłem, bo tą wyżej znam już jakieś 5 lat i od razu mi się spodobała. Słucham jej tylko przez słuchawki, bo wtedy...wyzwalają się emocje. Wracają wspomnienia. Słońce, morze....Jest naprawdę wspaniała. Geniusz. To nie jest nietrwała opinia niczym zdanie nastolatki. Teraz piszę naprawdę szczerze.
Kończę już na dzisiaj...do napisania. Niedługo. Chyba że umrę...
Wszystkiego Najlepszego :)
OdpowiedzUsuń