Powiedz mi co czujesz
Wzruszyłem się na maksa. Takie dreszcze mnie przechodzą, na które zawsze czekałem. Dlaczego? Po pierwsze słucham utworu, którego szukałem...od zawsze, ale nie wiedziałem, że to on. Chodzi mi o Grey Daze- The Down Syndrome , w innej wersji. Pierwszą minutę można przewinąć...nie lubię takich dźwięków jak chyba każdy. Potem jest cudowna...może nie będę się rozpisywał. Niech każdy sam sprawdzi. Po drugie wszedłem na forum, gdzie ludzie opisywali swój ideał. Nie wiedziałem, że niektórzy potrafią znaleźć takie wyjątkowe cechy u innej osoby. Chodzi mi o taką...a nieważne. I tak nie wiem jak to napisać.
Nie wiem, czy opisywałem swój ideał lecz dużo się zmieniło w tym temacie odkąd prowadzę bloga. Doszedłem do wniosku, że lubię dziewczyny, które są nieśmiałe i w pewnym sensie wyjątkowe, tylko kryjące to. Moim zadaniem byłoby odkrycie tego u niej ( nie "nich", bo przecież pokocham jedną osobę, jestem w miarę normalny, czasem) tej, tej...zajebistości. (przepraszam, nie umiem użyć innych słów). Kompletnie nie interesuję się takimi zwariowanymi, "och, jaka ja jestem szalona" dziewczynami. Chciałbym z moją ukochaną usiąść gdzieś pod ogromnym drzewem, w ciszy i cieszyć się jej obecnością. Może napisałem coś niejasno, ale ja tak mam. Same niejasności.
Nie bronię, żeby moja "połówka" spotykała się z przyjaciółmi. Tylko...im mocniejsza miłość ( nie wiem czy istnieje "większa" i "mniejsza") tym zapewne byłbym bardziej zazdrosny. Tak musi być, na szczęście jestem dość zmienny i jakby ktoś mi wszystko wytłumaczył to ta wada by się trochę zmniejszyła. Tego też nie wiem, bo nie umiem przewidywać. Chacha, i znając mnie to pewnie będzie inaczej.
Ja już mam ideał. Naprawdę. Znam i widują prawie codziennie. Mam tylko jeden oczywisty problem, który mnie bardzo rani- za bardzo boję się odrzucenia. Ona...ona została mi zesłana z nieba. Jeżeli ateista (agnostyk?) może tak napisać. Ona jest blondynką. To łamie moje wcześniejsze wyobrażenia, bo wolałem brunetki. Ten świat jest tak pokręcony! Teraz naprawdę jestem zdziwiony. I nie chodzi mi tu tylko o kolor włosów. O wszystko, ale to jest super. Podoba mi się to. Śmieję się w monitor.
Miało być zaćmienie Księżyca. Siedziałem godzinę na dworze i nic nie widziałem. Trzeba mnie zabić, jestem przeklęty...
Ale jestem cieplutki, jak misio...
Smutna prawda
Nie wiem, czy opisywałem swój ideał lecz dużo się zmieniło w tym temacie odkąd prowadzę bloga. Doszedłem do wniosku, że lubię dziewczyny, które są nieśmiałe i w pewnym sensie wyjątkowe, tylko kryjące to. Moim zadaniem byłoby odkrycie tego u niej ( nie "nich", bo przecież pokocham jedną osobę, jestem w miarę normalny, czasem) tej, tej...zajebistości. (przepraszam, nie umiem użyć innych słów). Kompletnie nie interesuję się takimi zwariowanymi, "och, jaka ja jestem szalona" dziewczynami. Chciałbym z moją ukochaną usiąść gdzieś pod ogromnym drzewem, w ciszy i cieszyć się jej obecnością. Może napisałem coś niejasno, ale ja tak mam. Same niejasności.
Nie bronię, żeby moja "połówka" spotykała się z przyjaciółmi. Tylko...im mocniejsza miłość ( nie wiem czy istnieje "większa" i "mniejsza") tym zapewne byłbym bardziej zazdrosny. Tak musi być, na szczęście jestem dość zmienny i jakby ktoś mi wszystko wytłumaczył to ta wada by się trochę zmniejszyła. Tego też nie wiem, bo nie umiem przewidywać. Chacha, i znając mnie to pewnie będzie inaczej.
Ja już mam ideał. Naprawdę. Znam i widują prawie codziennie. Mam tylko jeden oczywisty problem, który mnie bardzo rani- za bardzo boję się odrzucenia. Ona...ona została mi zesłana z nieba. Jeżeli ateista (agnostyk?) może tak napisać. Ona jest blondynką. To łamie moje wcześniejsze wyobrażenia, bo wolałem brunetki. Ten świat jest tak pokręcony! Teraz naprawdę jestem zdziwiony. I nie chodzi mi tu tylko o kolor włosów. O wszystko, ale to jest super. Podoba mi się to. Śmieję się w monitor.
Miało być zaćmienie Księżyca. Siedziałem godzinę na dworze i nic nie widziałem. Trzeba mnie zabić, jestem przeklęty...
Ale jestem cieplutki, jak misio...
Smutna prawda

Komentarze
Prześlij komentarz