Sam dół dna

Czuje się okropnie . Fakt , w szkole idzie mi całkiem dobrze . Mam inny problem i to zdecydowanie najgorszy. Moi "koledzy".
Jak zacząłem się uczyć w gimnazjum to od razu zauważyłem , że jest inna atmosfera niż w podstawówce . Prawda, nikt nie biega, ale wszyscy są tacy agresywni i zadumani w sobie, że mnie to przeraża. I nawet jak kogoś pytam o to sprawia jeszcze większe wrażenie takiego "koksa" lub "plastika". Aż na płacz mi się zbiera od tego co muszę przeżywać .
W klasie jestem nawet lubiany tylko czasem ktoś mi dogryzie, tak dla żartów ,chociaż mają trochę złe postrzeganie co jest dobre a co złe . U mnie w szkole jest taki chłopak , bardzo mały i mu wszyscy dokuczają . Pewnego razu w szatni od w-f kilka osób rzucało w niego butelką . Chciałem im przy*ebać, ale nie jestem bohaterem...i tak nic im bym nie zrobił . Potem pewnie przerzuciliby się na mnie. Wolę się do tego nie mieszać.  Oczywiście są spokojne , zabawne osoby . Tylko, że takie osoby nie wygłaszają głośno swoich racji. Tak jak ja
Dzisiaj (i nie tylko) takich dwóch spytało się mnie, czy pojadę z nimi nad Zalew Zemborzycki na grilla. Obaj tacy wielcy, stanęli przede mną i przyparli do ściany. Nie miałem wyjścia i się zgodziłem .
Potem powiedzieli , że taki koleś załatwi alkohol i...fajki . Cholera jasna po co ja się zgodziłem? Muszę wymyślić jakąś wymówkę koniecznie .
Nie będę już więcej o tym pisał...jeszcze większego doła sobie sprawiłem. Oby w liceum było lepiej. Heh, będzie super . Mam nadzieję .
Poznałem dzisiaj fajną dziewczynę . Ma robić ze mną projekt z języka niemieckiego dotyczący bla, bla bla...Taka cicha jest , spokojna i w ogóle . Fajna jest i tyle, a miałem obawy, bo jestem dość nieśmiały względem płci pięknej.
Lubię filmy romantyczne . W nich miłość jest taka prawdziwa , niewinna i nie na pokaz. Oglądam je często . Nie rozumiem innych facetów. Przypomniała mi się ciekawa rzecz . W szkole zawsze trzeba wkuwać jakieś definicje , słowo w słowo z książki . Do czegoś to prowadzi? Ja np. umiem zrobić pewne elementy , ale nie umiem wytłumaczyć jak , tak żeby było to w postaci takiej regułki . To znaczy , że mam kuć z książki na blachę? Po co tak się uczyć jeżeli nie potrafimy w taki sposób wytłumaczyć takiej powszechnej rzeczy jaką jest miłość? Ostatnio dostałem marną tróję z kartkówki z geografii, bo przy wyniku dotyczącym przyrostu naturalnego nie dopisałem "os.". Tylko to ! A najgorsze jest to, że kiedy podszedłem do niej z wkurzoną miną to mi bezczelnie odpowiedziała : Na teście gimnazjalnym dostałbyś 0pkt. . A co mnie ku*wa obchodzi test!? Ludzie mają magistra i robią na zmywaku! I po co mam się słuchać nauczycielki , która "taka mądra" jest tylko z jednego przedmiotu i zarabia 2 tys. ledwo? Ja mam większe ambicje.
Zmienię ton. Tak naprawdę to nie wiem co chcę robić . Mogę zostać wokalistą w jakimś zespole . Mam fajny głos podobno (już po mutacji na szczęście ). Chciałbym tworzyć taką muzykę jak Mike Shinoda . Kurczę on to chyba ma taki sam gust muzyczny jak ja, bo mi się wszystko podoba co on robi i co słucha. Mama mi mówiła, żebym został malarzem...W grę wchodzi też projektant mody. Tylko to trochę taki "sztuczny" zawód . Nie pociąga mnie to.
Jutro ostatni dzień szkoły w tygodniu... na szczęście. Nie napisałem sie za dużo. Sorry za to, ale chciałem często pisać cokolwiek . Na razie!

Komentarze